8 grudnia 2010

SPIĘCIE


Wczoraj nastąpiło ostre spięcie z G., wprawdzie w necie, ale z jego strony padło dużo gorzkich słów pod moim adresem.... właściwie to powinnam się obrazić, ale ....
powstrzymało mnie od tego jedno zdanie jego wypowiedzi....
....."już jedna była co chciała mną rządzić i wszystko robić tak jak się jej podobało".....
i tu jest sens.... on się boi powtórki, boi się, że znów ktoś nim zawłaszczy....
a przecież sens naszej rozmowy był zupełnie inny, chciałam go zmobilizować aby założył sobie konto na portalu i sam ściągał potrzebne rzeczy. Bo do tej pory to ja ściągałam i wysyłałam na jego pocztę. Ale z niego mały leń... a próba przekonania go skończyła się awanturą, bo ponoć "coś mu się zawiesiło w komputerze".
I tak z małej chmury - duży deszcz. Ale przynajmniej otworzył się i wiem co go boli....
Napisałam mu, że chyba nienawidzi kobiet za zło jakie mu uczyniły i za to, że niektóre nie odwzajemniły jego miłości....a ja nie należę ani do jednej ani do drugiej grupy... i że nasze kontakty wcale nie muszą byc utrzymywane... mogą oczywiście za obopólną zgodą.... ale on sam nic nie musi... może - ale nie musi....
Później zastanowiłam się że może zbyt gwałtownie go chciałam przekonać...
a jego emocje jeszcze są zbyt mocne , niewyciszone...
G. jest bardzo zamkniętym w sobie człowiekiem, powiedziałam mu, że ma mroczną duszę, przyznał mi o dziwo rację, ale wiem że wewnątrz jest bardzo ciepłym facetem, tylko trzeba aby bez obawy o zranienie otworzył choć trochę drzwi do swego serca...
Ale na to potrzeba chyba trochę czasu.
Powiedział kiedyś, że cieszy się swoją wolnością jak pies spuszczony z łańcucha.... to jego słowa.... ale każdy pies pragnie mieć jednak swojego pana którego będzie kochał i któremu będzie wierny....
Powiedziałam mu też , że ja bym chciała aby ktoś się o mnie troszczył, dbał o mnie, interesował się moimi problemami... u niego jest odwrotnie... nie potrafi zaufać że nie chcę nim ani zawłaszczyć ani tym bardziej rządzić...
Brać czyjeś dobre intencje tez trzeba umieć....

Ale ten, kto odmawia przyjęcia, robi przykrość ofiarodawcy. Dlatego jeśli podejrzewamy, że mamy kłopoty z braniem, zastanówmy się, z czego to wynika. Jestem niegodny? A właściwie dlaczego? Skoro ktoś wyszukał dla mnie prezent, przygotował coś dobrego do jedzenia, zrobił na drutach szalik, to widocznie uznał, że jestem ważny. Wezmę więc to z radością, żeby i on poczuł się dobrze. Przyjmując coś, wyrażamy swoją wdzięczność i miłość. Wtedy tamta osoba także czuje się obdarowana. Bo branie to też dawanie.
rozmowa zakończyła się słowem ...przepraszam ... z mojej strony, wiem może to niepoważne ale zrobiło mi się go szkoda że tak się miota w tej swojej bezradności....
ale ja tym miotaniu widzę wołanie o miłość . o uczucie... o to że jest nieszczęśliwy a pragnie być kochany....
tak jak każdy zresztą człowiek....
i później już normalnie potrafiliśmy rozmawiać....
Nie przypuszczałam jednak że targają nim tak olbrzymie negatywne emocje, nie znałam go z tej strony, jawił mi się jako bardzo spokojny, opanowany facet....
ale to dobrze.... poznałam problem jego życia....i tego, że kocha kobietę nieodwzajemniona miłością i stad te problemy......

Najważniejsza jest ta miłość, którą czujemy w sobie i dajemy bezwarunkowo i bezinteresownie innym, a nie ta którą chcielibyśmy dostać od innych.

12 listopada 2010

ZAZDROŚĆ


Najgorszym uczuciem jest chyba zazdrość, nawet gorszym od nienawiści. Bo nienawidzi się za coś konkretnego ...a zazdrość polega na tym, że człowiek nie panuje nad własnymi emocjami....


Rozstania!
Rozstania przyczyn może być wiele
Niezgodność charakterów, obojętne niedziele
Czasami zazdrość również nieuzasadniona
Czasami On nie chce ustąpić, czasem Ona
Niebagatelną rolę gra mamona
Najgorzej jak wyższe zarobki ma żona

to wiersz Ryszarda.....

jakże prawdziwy i realny.... a najbardziej te obojętne niedziele , święta...
Jak można być zazdrosnym o człowieka, samemu nic nie dając w zamian?
Kiedy nie stać partnera aby poświęcił choć trochę własnego czasu... chociażby jedną godzinę w niedzielę, ?
ja nie przeleżę całej niedzieli na kanapie przed TV i z papierosem..... dla mnie to strata czasu.... wolę go spędzić sama lub w przyjaznym gronie miłych mi osób.Wyjść na spacer, ...
no i o to właśnie są te potyczki.....
ja bardzo cenię swoją wolność i nie pozwolę się wtłoczyć w czyjeś ramy wyobrażeń.
Wolę żyć wolna samotnie , niż żyć w złotej klatce, choć ta klatka wcale nie jest złota, to brudna i obskurna , przesiąknięta dymem papierosowym...klaciora.....
Mam swój świat, niepewny.... ale na dzień dzisiejszy musi mi wystarczyć.... być może czas pokaże czy będzie lepiej.....czy też nie....
Boję się.....
Sprowokowałam rozmowę , temat został podjęty co mnie bardzo ucieszyło, wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy, i myślę że to w pewnym sensie oczyściło atmosferę.
Pisałam kiedyś, że jeszcze nikomu nie powiedziałam, kocham, choć czasami wydawało się, że jest już blisko....aby to słowo wypowiedzieć. Jednak zawsze w ostatniej chwili mnie coś blokowało...
Dowiedziałam się od G., że dwa razy zawierzył kobietom swoje uczucia mówiąc kocham.... dwa razy został zraniony.... i że już chyba nikomu tego słowa nie powie.
Wiem, że G. kocha miłością nieodwzajemnioną pewną kobietę, ciężko mu z tym uczuciem, ale cieszę się , że potrafił mi to powiedzieć.... odważył się i chyba spadł mu kamień z serca.
Wiemy oboje, że szukamy czego innego, ja swojej miłości, on swojej....
rozmawiamy o tym , powiedziałam mu , że byłabym szczęśliwa aby jego uczucie do tej kobiety zostało odwzajemnione... i zaskoczyło mnie to ...jak bardzo się ucieszył moją wypowiedzią. Chyba uwierzył, że pragnę aby był szczęśliwym człowiekiem , bo naprawdę na to zasługuje...
Bo słowo KOCHAM zobowiązuje.... i człowiek, który potrafi być
odpowiedzialny za swoje słowa nie wypowie tego pochopnie. Musi sobie zdać sprawę z tego, że bierze odpowiedzialność za drugiego człowieka, który mu zaufał...
















29 października 2010

ŻYCIE


Słucham następnej pozycji :

» Paulo Coelho » Brida

czerpię z tych książek wiedzę , jak można żyć w zgodzie z własnym sumieniem, pragnieniami, pożądaniem, miłością....tym wszystkim czym jest życie,
i przestaję się zamartwiać, że moje zachowanie jest niestosowne, ,że komuś się nie podoba lub nawet jest grzeszne....


Paulo CoelhoBrida

Jak mam rozpoznać swoją Drugą Połowę?
Nie bojąc się ryzyka. Ryzyka porażki, odrzucenia, rozczarowań.
Nigdy nie wolno nam rezygnować z poszukiwania Miłości. Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie.

Ja szukam cały czas, i mam nadzieję, że chociaż w ostatniej chwili życia będę mogła powiedzieć....

WYGRAŁAM !!!!

25 października 2010

ZMYSŁOWOŚĆ


Czy zmysłowość może być postrzegana jako coś złego, nienaturalnego ?
Zastanawiam się nad tym problemem, ponieważ nie uznaję siebie za kobietę zmysłową, raczej szarą myszkę, natomiast zadziwia mnie spojrzenie na moją osobę - mężczyzn.
Nawet kiedyś zapytałam, czy w moim zachowaniu jest coś nagannego, czy zachowuję się prowokująco,.... nic z tego ....
Zachowuję się nawet zbyt poprawnie....ale jest coś w moim spojrzeniu, geście, poruszaniu się.... coś co uznaje się właśnie za zmysłowość.
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, ale teraz kiedy w moim otoczeniu są panowie ..sprawa zaczęła mnie drążyć. A i ja dopiero teraz widzę te spojrzenia, chęć rozmowy ze mną, jest to miłe, lubię rozmowy z mądrymi ludźmi, dyskusje....
Ale czasami zaczyna to pachnieć zmysłowością i z mojej strony.
Są osoby wśród których czuje się wybitnie dobrze, mają pozytywną energię, ładuję sobie przy nich akumulatory....
Lubię patrzeć na ich mimikę, oczy, ruch rąk.... mam wtedy wielka ochotę przytulić się do takiej osoby, bez żadnych podtekstów erotycznych.
Ale są i sytuacje kiedy czuję , że zaczynają się budzić we mnie motyle....
a to chyba dobrze, że czuję jeszcze potrzebę miłości...
Człowiek uczy się przez całe życie.... a kiedy nauczyciel jest Mistrzem.... to nauka jest tylko przyjemnością.

MISTRZU

naucz mnie naucz mnie
naucz mnie kochać
tak serdecznie
tak zwyczajnie
niezwyczajnie
wiecznie
naucz dotykać
i pożądać
bez strachu
bez potępiania siebie
naucz
że słowa są żywe
dotyk czułym muśnięciem
oczy bez zasłony ciemności
mogą patrzeć i widzieć
że jestem

naucz mnie
a wtedy
już będę
.....

20 października 2010

MUZYKA


Jest wieczór, za oknem już ciemno , w pokoju pali się tylko świeczka zapachowa.....
skończyłam rozmowę z X.... a właściwie muzyczną rozmowę....
próbuję przybliżyć mu gatunki muzyczne ilustrując je utworami z YOU TUBE ,
Myślę, że X potrafi słuchać, chociaż klasyka jest dla niego trochę niezrozumiała.
Ale to trudny rodzaj muzyki, staram się więc wybierać utwory popularne, znane , osłuchane.... i mam nadzieję, że wkrótce będzie już gotowy do samodzielnego odbioru.
Dziś ostatni dzień eliminacji.... czekam na wyniki....choć faworytów jest więcej...
zobaczymy jutro....co przyniesie dzień.
http://www.youtube.com/watch?v=Ua3UpCDYn7o


a teraz zanurzam się w sen, poprzedniej nocy źle spałam, więc mam nadzieję, że dziś będzie lepiej...

19 października 2010

SZOPEN


Trwa III etap XVI Międzynarodowego Pianistycznego Konkursu im. Fryderyka Szopena....
Uczta dla ducha... właśnie teraz słucham koncertu e-moll , najpiękniejszego koncertu w moim przekonaniu. Trafia swoimi nutami wprost do środka duszy.... czuję je każdą komórką ciała, wznosi na wyżyny nieziemskiego piękna, taki prawdziwy odlot bez żadnych wspomagaczy.
Moim faworytem jest Evgeni Bozhanov, wczorajszy koncert zagrał odlotowo, wspaniałe tempo, technika, lewa ręka prowadziła i tworzyła tło dla prawej ręki, która prowadziła melodię w cudownie liryczny sposób. Jest pianistą, który czuje Szopena, w jego wykonaniu nawet etiudy komponowane jako wprawki techniczne były małymi arcydziełami sztuki.
Zobaczymy jak się ustosunkuje Jury do tegorocznych uczestników....
A teraz.... zanurzam się z powrotem w MUZYKĘ....


KUNDALINI


Rozmowy z X schodzą na coraz bardziej życiowo- intymne tematy. Zaskakuje mnie jego podejście do normalnych , ludzkich pragnień i zachowań. Dla mnie jest to jeszcze temat zbyt osobisty. Choć jestem zdumiona i swoją reakcją.... nigdy nie sądziłam, że drzemie we mnie jakaś wewnętrzna , ciemna strona duszy.... Coś się we mnie otworzyło , jakaś siła i tęsknota za spełnionym niespełnieniem.....
Napawa mnie to lękiem.....
To tak jakby Matka Natura upominała się o swoje prawa, a ja nie potrafiłabym się temu przeciwstawić. Co gorsze zaczynam uważać, że jest to najnormalniejsze na świecie...
Czuję, że w X drzemią olbrzymie pokłady seksualności, tak jakby były tłumione przez lata, i wystarczyłaby mała iskra aby się mogły uzewnętrznić. To taka cicha bomba zegarowa..... z samozapłonem...
Czyżby była już obudzona wielka energia Kundalini ?
No i odnoszę wrażenie , że może to być również chęć odwetu na kobietach za swoje niepowodzenia i traktowanie kobiet całkowicie podmiotowo. A jednocześnie widzę, że ma olbrzymią potrzebę miłości, akceptacji drugiego człowieka... lecz jest zbyt zamknięty w sobie by się do tego przyznać.....

„W języku psychologii Kundalini oznacza to, co pobudza nas do pójścia na poszukiwanie wielkiej przygody... To poszukiwanie, które nadaje życiu sens i właśnie tym jest Kundalini; to boskie pobudzenie.”
(Karol Gustaw Yung)



Eros i sex – pojęcia, które weszły do codziennego leksykonu i tworzą jedną z najważniejszych sfer relacji międzyludzkich. Eros pobudza emocje, sex – zaspokaja, tworząc wspólny świat energetyczny. Tantryczne szkoły uczą, by nie rozpoczynać kontaktu seksualnego dopóki nie obudzi się energii Kundalini i nie otworzy (rozgrzeje) poszczególnych czakr. Jeśli przed kontaktem seksualnym potrafisz rozgrzać i zsynchronizować wszystkie czakry nadając im odpowiednie kolory - wasze uniesienie będzie podobne do wystrzału w kosmos, odlotu w świat rozkoszy nieziemskich...
/ z netu/

17 października 2010

CZAROWNICA


Słucham audiobooka :

Paulo Coelho - "Czarownica z Portobello"

i jestem zachwycona, lubię książki z nutą filozoficzną , a takie właśnie pisze Coelho. W tej jest wiele zwrotów, opisów , które odkryłam zanim odsłuchałam książkę, nie potrafiłam tylko tak dobitnie jak pisarz przelać je na papier.
Dla mnie świątynią też nie jest kościół, modlę się i rozmawiam ze Stwórcą podczas wędrówek górskich, spacerów z psem, kiedy " fizycznie " czuję zespolenie z przyrodą, ptakami, trawami, drzewami....
O miłości przez duże M już pisałam, tutaj znalazłam jeszcze jedno określenie:

[...] miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka.

I to czuję we własnym życiu, na własnej skórze.....

[...] mistrz nie jest kimś, kto czegoś uczy; mistrz to ktoś, kto zachęca ucznia do dołożenia wszelkich starań, aby odkrył to, o czym już wie.


Kiedy dochodzimy do wprawy, nie musimy zastanawiać się więcej nad każdym ruchem, bo staje się on jakby częścią nas. Jednak zanim osiągniemy ten stan, musimy ciągle ćwiczyć i powtarzać.

Tak osiąga się kolejny szczyt swoich możliwości, bo

Zmiany zachodzą tylko wtedy, gdy idziemy pod prąd, kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu, do czego przywykliśmy.

Ja całe życie dryfuję pod prąd, może nie mam tyle siły aby pełną parą przeć naprzód, ale nigdy nie płynę z prądem.....pokonuję meandry swojego życia z przekonaniem , że właśnie to co stawia mi los na drodze jest dla mnie najlepsze.
Stawia kolejne osoby, abym mogła się nadal rozwijać a nie stać w miejscu... bo stanie w miejscu to dla mnie śmierć.
I moje pisanie, rozmowa sama z sobą , też temu służy....

Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa.

Dzisiejsza lektura znów pozwoliła mi uczynić krok naprzód...

16 października 2010

JESIEŃ


Postanowiłam zamknąć bloga dla ogółu, nie chcę aby ktokolwiek czytał moje wynurzenia, a czasami aż się prosi napisanie czegoś tak osobistego ... aż do bólu....
Poznaję nowe smaki życia...znów jest jesień, moja ulubiona pora roku....jesienią zawsze dzieją się niespodziewane, zaczarowane sytuacje.
Tak jest i tym razem.... ciepło i z dozą humoru.... tak jak lubię....
Ale jednocześnie jest inaczej, tym razem czuję ,że jest to zamknięte w jakiejś czasoprzestrzeni, niedostępne dla nikogo, a jednoczesnie bardzo prozaiczne i aż nazbyt materialne....
Na jak długo - nie wiem , ale każda chwila radości się liczy i nie mam zamiaru z niej nie skorzystać.

O jesieni, jesieni

Niech się wszystko odnowi, odmieni....
O jesieni, jesieni, jesieni .....
Niech się nocą do głębi przeźrocza
nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
niech się spełni, co się nie odstanie,
choćby krzywda, choćby ból bez miary,
niesłychane dla serca ofiary,
gniew czy miłość, życie czy skonanie,
niech się tylko coś prędko odmieni.
O jesieni!... jesieni! ... jesieni!

Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
znowu serce gorzało i biło,
żeby życie uniosło mnie całą
i jak trzcinę w objęciu łamało!
Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
już się tyle rozprysło wędzideł ...
Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.
Iłłakowiczówna Kazimiera

15 października 2010

MOJA MODLITWA


Znalazłam wczoraj w sieci przepiękny clip, z cudownymi słowami,
http://www.youtube.com/watch?v=W8VuSRV6Kio

modlitwa , podobna do Modlitwy Okudżawy , ale ta jest śpiewana przez kobietę , słuchając jej widziałam moje dotychczasowe życie , samotność, brak akceptacji, nieumiejętność rozpychania się przez życie łokciami....to wszystko czego czasami nie potrafiłam wypowiedzieć własnymi słowami znalazło odzwierciedlenie w tym utworze.
Wysłałam do do odsłuchania przyjacielowi....
i odpowiedź:
boże jakie to piękne, mogłoby być i moją modlitwą....
Tak...może być i twoją, przeszedłeś to samo w życiu co ja.....i ja cię doskonale rozumiem.
Ale życie pędzi naprzód i nie wolno nam się cofać, nawet stanie w miejscu powoduje że się cofamy..... trzeba iść naprzód pomimo wszystkiego.

Przyjacielu...
wyobraź sobie, że stoisz nad przepaścią, ale tyłem do niej
- za twoimi plecami kończy się świat... Nie masz wyboru - nie
możesz się cofnąć, musisz iść do przodu. Idź więc przed siebie,
nie oglądając się na to, co było. Pamiętaj, że ważny jest tylko ten dzień,
który trwa.

13 października 2010

KARUZELA


Czy jest jeszcze taka życiowa sytuacja , która by mi się nie przytrafiła ?
Czasami otwieram oczy ze zdumienia i przerażenia.... ile już niesamowitych chwil przeżyłam...i co mnie jeszcze czeka ?
Boję się zwyczajnie.Nigdy nie przypuszczałabym, że przyjdzie mi żyć w tak zwariowanych czasach i przeżywać chwile grozy , smutku, radości i uniesień.
Niby to normalne życie, przecież w nim wszystko się zdarza, ale nagromadzenie tylu różnorakich sytuacji już nie jest przypadkiem. Zastanawiam się czy czasami ja nie jestem jakimś królikiem doświadczalnym dla Stwórcy.... bada moją wytrzymałość ?
Ile może mi jeszcze dorzucić problemów abym się załamała ?

Ostatnie tygodnie przyniosły nowości.... rozpoczął się rok szkolny, akademicki, nowe - stare znajomości zaowocowały.
Jest ciekawie , patrzę na to tak jakbym oglądała film ze sobą w roli głównej,,,
i nie wiem czy to komedia czy farsa , a może wpisana biografia ?
Nie zastanawiam się nad tym, pozwalam życiu przewijać się klatka po klatce, w swoim tempie. Może właśnie w tym jest metoda dobrego szczęśliwego życia ?
Napisałam wczoraj , że najważniejsze są dla mnie moje własne potrzeby, staram się być dla siebie dobra,czerpać małe radości z życia , skoro nie mogę być w pełni szczęśliwa... i .... pochwalono mnie....
Przyjęłam tę pochwałę ze szczególnym uwzględnieniem ponieważ wyszła od bliskiej mi osoby.

Szczęście musimy umieć znaleźć sami w życiu, bo ono najczęściej jest blisko nas. Musimy nauczyć się być szczęśliwymi. Musimy umieć wziąć z życia to co daje nam dobrego i przestać zwracać uwagę na mało istotne szczegóły. Nie wyszukujmy sobie na sile wymówek od szczęścia, bo wtedy na pewno dopadnie nas " Nie, dziękuję".






6 października 2010

SEKS


Dawno nie rozmawiałam z nikim na temat seksualności człowieka, zachowań, przeżyć. Nie każdy potrafi prosto , w jasny sposób wyrazić swoją opinię, dla wielu to temat tabu. A seks w życiu jest bardzo potrzebny, pozwala na przeżycie prawdziwiej radości, lecz wg, mnie pod jednym warunkiem.
Musi być jakiekolwiek, ale jednak , porozumienie dusz i serca, nie pomijam sprawy wyglądu choć i on jest bardzo ważny.

Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy,
na długo przed tym, nim spotkają się ciała.
— Paulo Coelho

tak to prawda, musi być nić sympatii, lub coś magicznego, jakaś "chemia" , feromony czy jak tam zwał....
Po kolejnej rozmowie inaczej spojrzałam na pewne fakty, Właśnie dlatego lubię rozmawiać z ludźmi, bo pomagają mi spojrzeć na pewne problemy z innej perspektywy. Bo ja za bardzo zanurzam się w duszę gubiąc po drodze masę innych, fizycznych przyjemności. Takie inne spojrzenie koryguje pewne postępowanie.
Pozostawiam bez komentarza.

3 października 2010

KONCERT


Siedzę w domu, na dworze zmierzch, z radia sączy się muzyka Szopena, słucham eliminacji w Konkursie Szopenowskim. To moja muzyka. Teraz gra Japonka..... subtelnie ... nokturn....
Wczoraj byłam na koncercie organowym, grał Michał Novenko. W repertuarze Bach, Mozart, Scarlatti....
Spotkaliśmy się z G, wysłuchaliśmy wspaniałej muzyki a później poszliśmy na kawę.... jak to po koncercie bywa.
I tym razem miła rozmowa, taki cd. z poprzedniego dnia.Znów temat naszych przeżyć osobistych, bo każde z nas ma za sobą bagaż złych przeżyć, rozwód.... i samotność. Choć jak wiadomo samotnym można być i w związku - i to jest bardziej tragiczne. Taki status ni to rozwódki, ni wdowy,.....eliminuje z życia.
Nie wiem dlaczego ale byliśmy wobec siebie szczerzy do bólu. I piękne słowa i wiara G. że czeka na miłość, wierzy że ją znajdzie....
G. życzę ci tego z całego serca...


Prawdziwa miłość przenika tajemnice i samotność kochanej osoby, pozwalając jej zachować swoje sekrety i pozostawia jej wewnętrzną wolność. Thomas Merton

1 października 2010

NK


Wróciłam dziś ze spotkania z dawnym kolegą z pracy, właściwie pracowaliśmy w zupełnie innych działach i nie mieliśmy prawie żadnych kontaktów. Dzięki NK odnaleźliśmy się na profilach , i od czasu do czasu pisaliśmy sobie komentarze. Teraz po dłuższej przerwie spotkaliśmy się , miło nam się rozmawiało, ale popełniłam gafę ...z rozmowy wynikało, że robi w domu remont, powiedział, sam go robię.... na to ja zażartowałam .. no tak zawsze facet robi sam bo żona nie pomaga....
usłyszałam ... nie mam żony... jak to nie masz ? znów moje głupie pytanie.... i odpowiedź ...rozszedłem się 2 lata temu....
Boszszsz ale mi się głupio zrobiło, nie wiedziałam o tym, nigdy nie poruszał tego tematu więc i ja nie pytałam, sądziłam , że są zgodnym małżeństwem.... jakże pozory mylą...
rozmowa zeszła na temat rozwodów,
coraz więcej małżeństw po odchowaniu dzieci, i ich usamodzielnieniu postanawia się rozejść..Z tego wniosek, że małżeństwa te nie były oparte na prawdziwej miłości. ? Coś się w życiu gubi,traci więź z drugą osobą, nie pozostaje nawet przyjaźń. Dlaczego tak się dzieje ?
Myślę , że człowiek który ma już jakiś bagaż doświadczeń za sobą, pragnie przeżyć resztę życia szczęśliwie, liczy na uczucie jakie może mu się jeszcze w życiu przytrafić, bo przecież każdy człowiek pragnie być kochanym.
Rozumiem takich ludzi, i przyznam, , że ja też często o tym myślałam,tylko kobiecie trudniej rzucić wszystko na jedną szalę i rozpocząć życie od nowa. Jednak mężczyźni mają większą swobodę i pole działania. Są bardziej niezależni.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego właśnie ze mną chciał się spotkać. Nigdy nie byliśmy w bliskim koleżeństwie, ot normalna znajomość z pracy.
Czego więc oczekiwał ? gdybym nie poruszyła tego tematu pewnie nadal żyłabym w nieświadomości i przeświadczeniu, że są dobrym małżeństwem.
Ale.... wczoraj przyszła mi do głowy taka myśl... dziwna, nie wiem dlaczego .... pomyślałam , że zapytam go czy jest szczęśliwy w swoim związku....
dziś już nie muszę pytać.....
smutne to....
ja też nie jestem w swoim szczęśliwa, choć mój m. nie jest złym człowiekiem , nie mamy wspólnych zainteresowań, to się pogłębia latami, kiedyś nie było źle, ale z biegiem czasu nasze drogi się rozminęły. Mamy zupełnie inne oczekiwania wobec siebie, i to się już nie zmieni, Żyjemy obok siebie a nie dla siebie, nie ma miłości, chyba przyjaźni też nie.... ot zwykła poprawność, choć czasami naruszona m. ekscesem....
Może innej kobiecie takie życie by to odpowiadało, ja jestem za wrażliwa , potrzebuję subtelnych bodźców...i ...pragnę miłości....

Temat z GG otwarty, może jeszcze wrócimy do tej rozmowy ... choć G, umie wspaniale słuchać...a ja mogę być z nim szczera
Życzę mu odnalezienia siebie...

21 września 2010

GŁOGÓW


Od dwóch dni prześladują mnie ciężkie sny....
pierwszy dość dobrze pamiętam:
wiem na pewno, że jestem w Głogowie / choć nie znam nikogo w tym mieście/, odwiedzam swojego przyjaciela w domu w starej przedwojennej kamienicy, siedzimy w pokoju stołowym przy dużym okrągłym stole, jest też jego mama / nieżyjąca już/ i jeszcze jakaś osoba, bez ustalonej tożsamości. Później wychodzimy na balkon, a po powrocie oglądam bibeloty w mieszkaniu....trochę to ponure wnętrze, przypomina mieszkanie z lat 50, ciemnawe, bez koloru. Na tym stole leży obrus, taki pluszowy we wzory , z frędzlami.... widywałam takie tylko na fotografiach.
Kolejna scena, biegnę ulicami Głogowa na stację kolejową aby nie spóźnić się na pociąg..., widzę stare budynki, kręta uliczkę wybrukowaną dużą kostką, wpadam na peron , pociąg nadjeżdża ale nie zatrzymuje się od razu , wskakuję więc w biegu z wielkim strachem i przerażeniem w oczach, że mogę upaść na tory. Przebiegam dwa chyba wagony , stare, takie ze stopniami na zewnątrz i biegnące wzdłuż wagonu, szukam kogoś.... nie wiem kogo.....
pociąg zwalnia i zatrzymuje się, a ja spokojnie wysiadam na coś podobnego do peronu...
budzę się w środku nocy i staram się zapamiętać sen, ponownie zasypiam, ale rano po przebudzeniu obrazy ze snu wracają w całej okazałości i kolorach....

i sen drugi , ale tutaj już pamiętam tylko fragment:
jestem ponownie w jakimś mieszkaniu , nie wiem gdzie się znajduje, jedna ściana pokoju w kolorze ciemnego błękitu, jest zburzona, gruz leży na środku , do wysokości 1 metra, prawdopodobnie zburzono ścianę aby połączyć pokój z kuchnią...

nie wiem co oznaczają te sny, ale wiem że czułam się zmęczona po przebudzeniu...
nie było to przyjemne uczucie....

11 września 2010

TWOJA MIŁOŚĆ



Trzymam w dłoniach Twoją Miłość, jest taka ciepła i radosna, zabrałam ją z twoich postów, aby była już na zawsze ze mną.
To ona budzi mnie rano ciepłym pocałunkiem i szepce ...wstawaj.....zabieram ją na poranny spacer. Aby nie zmarzła wkładam ją do wewnętrznej kieszeni kurtki, tej od serca...aby była bliziutko.
Kiedy siadam przy biurku - zmienia się w kubek parującej, czarnej kawy..... muskam ją delikatnie ustami, smakuję, gładzę uszko filiżanki..... i powoli piję.....
smakuje wybornie.
Później zabieram Twoją Miłość do kuchni, gotujemy posiłek.... może dziś rosół ?
Sadzam ją na parapecie okiennym, odsłaniam firankę aby grzały ją promienie jesiennego słońca, i wspólnie obieramy jarzyny, zapalamy gaz.... rozmawiamy....
nie zapomnij o lubczyku, podpowiada mi.... wiem, że Twój Mężczyzna go lubi...
Masz rację Twoja Miłości ... lubi, więc do garnka wędruje zielony afrodyzjak....
Kiedy siadam w fotelu z drutami na kolanach... ona sadowi się obok, patrzy na poruszające się druty.... to będzie szalik dla Jego Wysokości pyta ?
A kiedy dzień już zmierzcha i pora na spoczynek ...wymyka się Twoja Miłość do SPA, słyszę jak się pluszcze,
później moja kolej, ... przemykam się jeszcze wilgotna do łóżka....
Ona już tam jest, czeka, zamyka mnie w swoje ramiona.....
preludium Szopena
preludium jej dłoni na moim ciele
klawisze białe, czarne, czasami bemol lub krzyżyk...
koncert trwa..... aż do Wielkiego Finału .....
a później już tylko largo, lento....adagio......
zamykam oczy a Twoja Miłość szepcze mi do ucha...
już na zawsze będę z tobą, śpij kochanie, jestem obok...

jestem SZCZĘŚLIWA....

10 września 2010

CDN....


Dokończę wczorajszy wpis..... bo nie daje mi ten temat spokoju.
Może wcale nie ma tej wielkiej miłości pisanej przez duże M ? może to normalne życie z człowiekiem , z którym jest mi dobrze jest właśnie tym uczuciem ?
Pewnie ja idealizuję - a samymi ideałami trudno żyć.
Trzeba oddzielić prozę życia od marzeń i niespełnionych nadziei. Może ich wcale nie ma na tym świecie. Może to nowy wymiar czasu je dopiero spełni ?
A. chciałabym spotkać się z tobą jeszcze w "tym wymiarze" przy dobrej kardamonowej kawie...
Zapraszam

My się spotkamy w innych snów wymiarze,
Pod lepszym słońcem i pod lepszym niebem.
Gdy rozpoznamy w tłumie swoje twarze
Powiesz-Tak długo czekałem na ciebie.

Wzrok nasz się złączy i cicho szepniemy,
Że warto było tęsknić długie lata.
Lecz czym jest parę takich lat na ziemi
Wobec ogromu i potęgi świata?

Może się nasze serca uspokoją,
Odrzucą dawne smutne uprzedzenia.
Ty będziesz moim a ja będę twoją,
Pełni nadziei i swego spełnienia.

9 września 2010

SŁOWA


Zastanawiam się czasami jak łatwo niektórym osobom przychodzi mówienie prostych prawd, potrafią bez "owijania w bawełnę " powiedziec to wszystko, co innym sprawia trudność. I nie chodzi o trudność wymawiania poszczególnych słów, chodzi o ich ciężar gatunkowy....
no bo na przykład ktoś mówi, lubię cię... czasami jest to powiedziane ot tak sobie, na wyrost, ja natomiast zanim powiem, muszę być przekonana na 100%, że naprawdę lubię tę osobę.
Jeszcze bardziej skomplikowana jest sprawa ze słowem kocham, no bo jak tu wiedzieć, że naprawdę jest to ta właśnie, jedyna miłość ? Kiedy ma się za sobą nieudane związki ?
Wszystkie dotychczasowe fakty pozwalają stwierdzić, że tak właśnie jest, ale tym bardziej jest większy opór od wypowiedzenia, wyszeptania tego słowa ukochanemu.
To tak jakby sie już zatrzaskiwało za sobą bramę, a przecież mam olbrzymie poczucie własnej niezależności i wolności. Jednocześnie pragnę aby właśnie ta osoba usłyszała to na co czeka...jest tego warta, a ja - nie potrafię.
Jak pogodzić wodę i ogień ? Czy to jest w ogóle możliwe ?

Ogień i woda

Kwiecistość uwielbień kłębek myśli toczy
zamotana w kokon różowych powoi.
Wplatam twoje słowa do moich warkoczy
intuicja szeptem - duszę niepokoi.

Ogień drży w kominku - cień mglisty na ścianie
wydłuża się rośnie wychyla z szeregu.
Serce komponuje miłosną litanię
ja włączam hamulec - zatrzymuje w biegu.

Czego się obawiam - wyrazić nie mogę
kielich napełniony aromatem - wina?
Nie chcę zbierać pereł rozdeptanych nogą
ta miłość być może, kwaśna jak cytryna.

Przesiewam ziarenka w bardzo gęstym sicie
osnuta jak motyl w pajęczych pazurach.
Chcę żywić się prawdą i nie cierpieć skrycie
gdy słyszę szum wody, szukam źródła w chmurach.
Autor: Sabrina

1 września 2010

JESIEŃ

z



Jesień wkroczyła w tym roku niespodziewanie szybko, z końcem sierpnia w Tatrach spadł śnieg....
ten rok jest w ogóle bardzo niespokojny, najpierw sroga zima z ostrymi mrozami, później wiosenne i letnie powodzie... widać jakieś zmiany w pogodzie....
czyżby zaczęła się sprawdzać przepowiednia o zbliżającym się końcu świata ?
A ja mam tyle jeszcze nowych pomysłów, niespełnionych marzeń. Czy zdążę je wszystkie zrealizować?
A jedno z najważniejszych - spotkanie z G. bardzo chciałabym go poznać, zobaczyć jak mówi, jak się uśmiecha, poczuć ciepłą dłoń..... po prostu żywego człowieka. Ale czy to nastąpi ? Nie wiem ........
To także nasza jesień życia... więc nie mamy dużo czasu.....




Jesień

Już jesień
rodzi się w moich oczach .
Króluje
przez kilka miesięcy
i odchodzi
JESTEM JAK JESIEŃ
złota ,
szczera
ciepła
zimna .
KOCHAM JESIEŃ
Kiedyś przysypie mnie
liśćmi
JESTEM JESIENIĄ...
Widzę , że przemijam
Maria Jasnorzewska Pawlikowska















11 sierpnia 2010

WYOBRAŹNIA



Co się wydarzyło w Madison County ", Robert James Waller
moja najpiękniejsza książeczka miłosna, nie wiem dlaczego właśnie ona tak działa na moje zmysły, jest pełna przecudownego , ciepłego erotyzmu, bez wulgarności, durnowatych opisów....


Nastrojowa, utrzymana w balladowej tonacji opowieść o płomiennym romansie dwójki niemłodych
już ludzi, których drogi krzyżują się na chwilę, by rozejść się na zawsze
. On - Robert Kincaid - fotograf współpracujący z "National Geographic",
przedkładający wolność nad karierę, który przebywa do Madison County,
by fotografować zabytkowe kryte mosty. Ona Francesca Johnson - przykładna
żona farmera ze stanu Iowa, kobieta niespełniona, choć pogodzona z losem.
Przypadkowe spotkanie przeradza się we wzajemną fascynację, niezwykle
intensywny fizyczny i duchowy związek. Po kilku dniach spędzonych razem
uświadamiają sobie, że są dla siebie stworzeni. Francesca staje przed
dramatycznym wyborem - czy iść za głosem serca, czy pozostać lojalną wobec dzieci i męża?

to opis promujący książkę,
czytałam ją kilka razy i często do niej wracam....
filmu nie oglądałam, nie lubię kina , nie lubię filmów. Zabijają moją wyobraźnię,
ja , czytając stwarzam sobie własne postaci, wiem jak wyglądają, jak są ubrane, uczesane, widzę plan dookoła, wodę, las, to wszystko co autor opisuje. To pozostałości dzieciństwa, kiedy połykałam już jako 6-latka bajki, a telewizji jeszcze nie było...
Żyłam w świecie baśni, później powieści, pamiętników, sag....
Miałam swój własny "teatr" na zawołanie, często zasypiając widziałam jeszcze to wszystko o czym przeczytałam.
Miało to swoje również złe strony, opowieści z opisem okrucieństw, przemocy, często mi się śniły, a nieraz i na jawie widziałam te sceny.
Nie przebrnęłam też do końca książki "Most na Drinie: Autor: Ivo Andric, a to za sprawą opisu kaźni na początku powieści.
Na nic się zdało późniejsze przewracanie i "czytanie", i to, że autor powieści to Noblista z 1961 r. ciągle widziałam scenę tortur i śmierci....
Nie przeczytałam.... choć bardzo chciałam.

I tak to jest z książkami, i moją wyobraźnią,

9 sierpnia 2010

AUDIOBOOK


Skończyłam wczoraj odsłuchiwać " Dom nad rozlewiskiem " Małgorzaty Kalicińskiej, nie czytałam książki bo mam problemy ze wzrokiem. Należę teraz do biblioteki dla niedowidzących i niewidomych , i tam wypożyczam sobie książki do słuchania.
Jestem oczarowana.... fabuła lekka, przyjemna , ale dla mnie ważna jest wyobraźnia. Widziałam ten dom, jezioro, postaci.... i kiedy córka powiedziała że w TV jest taki serial, obejrzałam... i byłam rozczarowana...
W mojej wyobraźni wszystko było piękniejsze, Gosia zupełnie inna niż serialowa...Tomasz również....
Zdecydowanie wole słuchać i czytać, wtedy działa wyobraźnia, mam ją baaardzo rozbudowaną , widzę kolory, czuję zapachy.Fabuła przewija się wolno.....nigdzie się nie śpiesząc....
I co ciekawe, zostały wymienione w książce moje ulubione tematy...
Po pierwsze... nokturny grane przez Rafała Blechacza, słucham ich kiedy jest mi źle, kiedy mam chandrę...
po drugie... wspomniana jest książka " Co się wydarzyło w Madison County"
dla mnie jest ona przepełniona cudownym erotyzmem, Choc nie ma tam opisów technik seksualnych, pozycji, jest dla mnie szczytem spełnienia się, przeżycia czegos nieziemskiego..
Najpiękniejszy afrodyzjak w literaturze.
napiszę kiedyś o niej więcej

30 lipca 2010

SERCE


Uczucie do drugiego człowieka ma różne oblicze, kogoś lubimy, kogoś podziwiamy, kogoś kochamy....
a miłość wybiera sobie z miliona osób - te , którymi chce ich sobą obdarzyć. Miłość jest ślepa.... nie patrzy często czy wybrane przez nią osoby są wolne, czy nie mają jakiś zobowiązań wobec innych...
ot tak po prostu Amor sobie strzela ....i trafia
I co ???
no właśnie, ukazuje swoje oblicze , ogarnia ich ciepłem, przyjaźnią, słodyczą, mami....
i wtedy zaczyna się dramat, ludzie cierpią bo widzą,że jest im ze sobą tak dobrze jak nigdy dotąd, rozumieją się bez słów, zaczynają marzyć o sobie,
a wiadomo że nigdy nie będą razem.
I jak tu teraz powiedzieć: czy miłość taka to udręka bo pozostaje niespełniona ?
czy raczej nagroda, że udało im się przeżyć wspaniały epizod w swoim życiu ?
czyli : szklanka tylko do połowy napełniona, czy aż do połowy ?

Właśnie tak jest i co, mam napisać że nie kocham? jak serce mówi że kocha... Zdaję sobie sprawę z tego że wszystko ma swoje granice. Moja dusza jest szczęśliwa i cierpi, nieraz myślę i zadaję sobie pytania dlaczego właśnie poznałem Ciebie, żeby moja dusza tęskniła a ja miał łzy w oczach??? słowa skopiowane z .......

Czytając je zaczęłam się nad tym tematem zastanawiać, dlatego próbuje znaleźć na nie odpowiedź.
Ale odpowiedzi nie ma, bo ile jest osób obdarowanych miłością , tyle pewnie będzie odpowiedzi.

"Jak się nazywa to nie nazwane jak się nazywa to co uderzyło
ten smutek co nie łączy a rozdziela

przyjaźń lub inaczej miłość niemożliwa
to co biegnie naprzeciw a było rozstaniem
wciąż najważniejsze co przechodzi mimo
przykrość byle jaka
jak chłodny skurcz w piersi
ta straszna pustka co graniczy z Bogiem

to że jeśli nie wiesz dokąd iść sama cię droga poprowadzi"
ks. Twardowski

29 lipca 2010

RADIO MARYJA


odszukałam dziś i wklejam.....
na komentarz nie mam siły.....

Czy wolno zgodzić się na rozwód (2010-07-27) Rodzaj audycji: [Audycja dla małżonków] Autor: dr Mieczysław Guzewicz - biblista Adres: http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22378

28 lipca 2010

WYZNANIE

Piękny utwór ze wspaniałymi , ciepłymi słowami..... rozczuliłam się i rozmarzyłam słuchając ...gdyby słowa pisane zostały wypowiedziane naprawdę i gdyby był to szept człowieka z którym chciałabym spędzić resztę życia....byłabym najszczęśliwsza osobą.
Niestety , życie nie jest usłane różami, popełniamy w nim wiele błędów, których nigdy już nie da się naprawić. Często sytuacje przesłaniają nam sedno sprawy, bierzemy substytut nie widząc oryginału. A później przychodzi nam za to płacić nieprzespanymi nocami, tęsknotą, żalem, właściwie nie wiadomo do kogo,
pewnie do samego siebie, a wyjścia z sytuacji nie ma.

Wczoraj słuchałam audycji w RM na temat.. czy wolno jest się nam zgodzić na rozwód ....wypowiadał się doktor Mieczysław.... nie pamiętam nazwiska ale jutro uzupełnię.Absolutnie nie zgadzam się prawie z żadna tezą wygłaszaną przez dr.
Byłam przerażona jak można w taki sposób w ogóle myśleć. Rozumiem prawdy wiary, przykazania Boskie, ale jak można skazywać człowieka, który przyjął sakrament małżeństwa i okazało się później że współmałżonek jest tyranem, pijakiem itd... na potępienie tylko za to że chce się z tego związku wyzwolić ?
Kościół zaleca separację a nie rozwód.... a więc pozbawia tę osobę prawa do szczęścia z innym kochającym ja człowiekiem.
Powinien żyć w celibacie do końca swoich dni i modlić się za upadłego małżonka...
A gdzie tu miłość Boża ? Przecież Bóg przebacza grzesznikom i na pewno chce aby każdy człowiek był szczęśliwy.
A najbardziej zabolały mnie słowa , że doktora . nie obchodzą ludzie, którzy nie są katolikami i mają tylko ślub cywilny, ale jednocześnie domaga się od parlamentarzystów aby ci w postanowieniach prawa świeckiego ustanowili zaporę dla rozwodów...
Czyli - prawo kościelne obowiązuje tylko katolików, ateiści i inne wyznania nie są brane w ogóle pod uwagę, ale prawo świeckie ma zabraniać właśnie tym ludziom godności i wolności osobistej w myśl prawa kościelnego.
Istny pomysł Szatana.....głoszący te słowa na antenie Radia Maryja.

26 lipca 2010

MOTYL


Popełniłam znów kolejny błąd, zaczęłam traktować pisanie postów jako własne , osobiste przemyślenia. Sądziłam, że odpowiedzi będą równie osobiste i głębokie i będą przyczynkiem do szerszej dyskusji. Tak się jednak nie dzieje, z różnych chyba względów,więc przenoszę moje myśli tam gdzie powinno być ich miejsce.
Na bloga.
Powstała jakaś zadra w sercu, może się mylę , ale intuicja podpowiada mi co innego.
Nikogo nie powinny obchodzić moje zwierzenia, uczucia, brak uczuć......
powinnam sama sobie z tym tematem poradzić, i poradzę sobie. Bo cofnęłam się znów kilka miesięcy wstecz... a kto się cofa ten nie idzie do przodu.
Ja muszę iść naprzód, stagnacja jak pisałam mnie zabija,
I choć motyle żyją krótko to pragną aby ich życie było w pełni szczęśliwe i kolorowe.
Muszą być kochane i muszą O TYM BYĆ ZAPEWNIANE CODZIENNIE....
potrzebuję tych słów, akceptacji, tego że jestem kochana... kiedy tego brakuje, motyl umiera.....

23 lipca 2010

LUDZIE


Zadziwiają i denerwują mnie ludzie, którzy sami nigdy nic nie stworzyli, nie byli sprawcami jakichkolwiek działań pozytywnych , a potrafią innych tylko krytykować.Wiadomo, że jeżeli nikt nic nie robi to i nie popełnia błędów...choć i tutaj z tym stwierdzeniem też bym się do końca nie zgodziła. To ludzie zachowawczy, z pretensjami do życia, że im się wszystko należy,
rzecz w tym, że sami nie kiwną nawet palcem aby cokolwiek zrobić , ale pretensji do świata mają całe mnóstwo.
piszę to dlatego, że sama zostałam w pewnym sensie postawiona w takiej sytuacji...wykonałam pewną "pracę " , doprowadziłam do pozytywnego finału, nikt mi w tym nie pomagał. Kiedy zostało to opublikowane wtedy znaleźli się właśnie tacy ludzie.... z pretensjami i fochami...a dlaczego tak...a nie inaczej.....
nie sądziłam nigdy, że te osoby z mojego otoczenia to tacy właśnie malkontenci. Wydają się spokojnymi, pozytywnymi ludźmi , i dopiero jakaś nowa sytuacja w której zostali postawieni pokazała mi z kim tak naprawdę mam do czynienia.
Jestem altruistką, lubię wyzwania i jeżeli rozpoczynam cokolwiek to doprowadzam sprawę do końca. Najlepiej jak potrafię. Nie uznaję pracy na pół gwizdka....
Albo pracuję i to na maksa, albo daję sobie spokój kiedy mi coś nie leży.

Stary Chiński dialog ucznia z mistrzem:
U: "Jaki jest największy sekret Kung-Fu?"
M: "Nie popełniać błędów!" U: "Jak się nauczyłeś nie robić błędów?"
M: "Robiąc błędy, wiele.. wiele błędów"

20 lipca 2010

OKNO



"Nie ma sytuacji bez wyjścia. Kiedy Bóg drzwi zamyka to otwiera okno." - ks. Jan Twardowski

otworzyło się dla mnie okno, a ściślej troszeczkę się uchyliło, ale przez tę szczelinę wpada codziennie promyk słońca, ogrzewając moje serce ciepłem i błogością.
to nic, że nie mogę go dotknąć, jeszcze nikt nigdy nie dotknął promyka słońca , ale można go poczuć na policzku, zobaczyć w refleksach we włosach, ogrzać dłonie i serce....
Bez Słońca nie ma życia , wiemy o tym wszyscy, a ja mam nadzieję, że moje okno powoli będzie się otwierało aby tego ciepła wpadło do mojej duszy jak najwięcej. Wtedy poczuję, że żyję naprawdę pełnią życia.
Wiem że Los mnie kopie przez całe życie , ale jednocześnie czuje że te małe nieszczęścia i niepowodzenia służą do zdobycia tego Jednego Wielkiego Szczęścia.
Są jak stopnie drabiny, po których mozolnie się wspinam przez całe życie, nie raz drabina się chwiała, spadłam też kilka razy, ale ciągle idę do góry....a..

"Pomyłki są jak góry: im wyżej zaszedłeś, tym więcej ich widzisz dookoła." - autor nieznany


"Jeśli twoja przeszłość cię nie zadowala, zapomnij teraz o niej. Wyobraź sobie nową historię swego życia i uwierz w nią. Skoncentruj się jedynie na chwilach, w których osiągałeś to, czego pragnąłeś - i ta siła pomoże ci zdobyć to, czego chcesz." - Paulo Coelho

15 lipca 2010

HUSTAWKA


nie, nie huśtawka ogrodowa..... huśtawka nastrojów....
targają mną nastroje, od zadowolenia po smutek.... wiem, że to normalne, ale brakuje mi tych dobrych dni....
A. ma zastój, GPRS w domu więc pisze rzadziej, dziś napisał że nie spał w nocy, myślał i myślał....
wiem co mu dolega.... ale na to nie ma lekarstwa, pewnych ścieżek nie da się wyprostować. Można iść nimi dalej albo całkowicie zboczyć ze szlaku, innej opcji nie ma.
I trudno żyć ze świadomością, że mogłoby być lepiej, a jest to niestety niemożliwe.
Będziemy się więc bujać jak ci :

Dwoje na huśtawce (teatr TV). Reżyseria: Radosław Piwowarski

Szkoda, czas działa na niekorzyść, dni mijają....
Paulo Coelho

30 czerwca 2010

ANIOŁ


Anioły są miłością zesłaną z nieba

Anioły są takie piękne
ciche..
nietknięte..
kiedy jesteś mały
otaczają Cię ze wszystkich stron.
Nie można bez nich żyć
nawet, gdy w nie nie wierzysz,
one są przy Tobie zawsze
jak wiatr..
Pewnego dnia, wszystko się zmienia
i nawet nie wiesz kiedy
najważniejszy Anioł prowadzi Cię ku niebu..
To istota,
która zawsze jest przy Tobie gdy śpisz..
otacza Cię swoimi skrzydłami
pełnymi czułości i troskliwości,
ociera ukradkiem łzę,
gdy o niej zapomnisz..
nie pozwala Cię skrzywdzić,
chce pokazać Ci świat,
chociaż Ty tak strasznie się przed tym bronisz,
pragnie Twojego szczęścia..
To Twój Anioł..
To miłość..
taki piękny wiersz znalazłam w necie..... a wszystko za sprawą Anioła , którego dostałam w prezencie, siedzi teraz obok mnie i otacza mnie swoimi skrzydłami..... jest mi dobrze, cicho i spokojnie.... pokazał mi również inny świat, świat ciepła, uczucia, przyjaźni wieczorem cichutko mówi: dobranoc kochanie, całuję mocno.... a o poranku budzi ....witaj moje słoneczko, dobrego dnia, kocham cię.... czy potrzebuje więcej ? pewnie tak, i myślę, że skoro uzna że potrzeba mi czegoś więcej, pewnie to wyprosi u Stwórcy dla mnie.... jestem tego pewna.... Skarbie ...jesteś Aniołem ?

21 czerwca 2010

EROS


Moja córka przywiozła mi z Lednicy pamiątki / jak co roku/ . Tym razem jest to broszurka Wandy Połtawskiej "Eros et iuventus!" Jest również w postaci audiobooku. Słuchałam jej wczoraj i przyznam, że jestem częściowo zawiedziona sposobem przekazywania wiedzy o miłości - młodzieży. Część wywodów jest klarowna, naturalna i myślę zrozumiała dla młodzieży. Ale część wg mnie to uciekanie od problemu..... wyjaśnianie pojęć czystość i nieczystość na podstawie brudnej, mętnej wody ?
analizy chemicznej ?
przywołana jest książka pt. "Miłość i odpowiedzialność" kard. Karola Wojtyły, ciekawa koncepcja "absorpcji wstydu przez miłość ".itd....
Nie wiem ale wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach trzeba trochę w inny sposób rozmawiać z młodzieżą.
Książka wyraźnie napisana na zapotrzebowanie ..... kogo ? kleru ?
Ja bym jej nie poleciła młodzieży , chyba, że tej dorosłej..... ale przecież 18 latki to już ludzie powiedzmy dojrzali , a do młodzieży lat 12-16 ta pozycja chyba nie trafia.
Takie jest moje zdanie.

15 czerwca 2010

SZOK


Od kilku dni nie mogłam znaleźć swojego bloga w sieci. System pisał że taki blog nie istnieje..... szok....nawet zaprzyjaźniony blog też mi się nie wyświetlał...
Trochę mnie to wnerwiło, no bo jak to tak bez jakiegokolwiek ostrzeżenia ...robić sobie z internautów jaja ?
No ale jest.... tylko wszystkie myśli mi uciekły, i nie wiem co napisać.
Może to, że moje dziecko przysłało mi na urodziny sms-a tak pięknego, że się popłakałam ze szczęścia.
Zważywszy na to iż dziecię jest bardzo skryte, zamknięte w sobie.....pokazało
, że ma jednak wrażliwe serce...
A ja przeżyłam następną okrągłą rocznicę....z niedowierzaniem jednak, że tak szybko się starzejemy...

1 czerwca 2010

TRAGEDIA



Nie pisałam, bo nie znalazłam słów odzwierciedlających następną tragedię tysięcy ludzi..... powódź w Polsce....
zabrała mienie i dorobek całego życia setkom rodzin, pochłonęła życie ludzi, zwierząt....
co jeszcze nas czeka ?
Czy naprawdę budowa wałów i polderów zalewowych, śluz nie jest priorytetem ? Przecież te powodzie zdarzają się coraz częściej i w coraz większej skali niszczą zalewając wszystko co napotyka woda po drodze.
Tak bardzo mi szkoda tych ludzi, którzy potracili domy i dobytek. I dziwi mnie podejście miedzy innymi Caritasu.... wczoraj słyszałam ,że powinniśmy ofiarować pieniądze lub NOWE RZECZY ....dla powodzian. I o te nowe rzeczy mam niesmak, przecież bardzo często kupujemy dla siebie rzeczy używane, nieraz o niebo lepsze od tych nowych, chińskich..... i dlaczego nie możemy ich nikomu podarować?
To co , ktoś ma iść kupić coś nowego i wysłać a sobie ma kupić z second hand. ?
O pieniądzach nie wspomnę, bo nie wierze aby wszystkie kwoty dotarły do rąk powodzian.... nie ma takiej opcji, chciwość ludzka nie ma granic, przekonałam się o tym niejednokrotnie.
Dlatego nigdy nie wpłacam żadnych pieniędzy, chyba że znam osobę, której należy pomóc.

No a w sprawach innych.... odezwała się do mnie osoba, z którą straciłam kontakt prawie trzy lata temu. Bardzo się cieszę z tego powodu....bywaliśmy na forach muzycznych, nagrywaliśmy muzykę czysto polską...więc być może wrócą stare dobre, nagraniowe czasy.
A pogoda nadal płata figle, zimno i deszcze przez cały czas. Zawsze na Boże Ciało kwitły piwonie i dziewczynki sypały z nich kwiatki. W tym roku piwonie zielone, nawet nie widać aby miały za chwilę zakwitnąć.
Zmienia się klimat ? dziwne bo naukowcy mówią o globalnym ociepleniu - a tu globalne chłody....
Najważniejsze jednak, że jest spokojnie i cicho, prowadzę korespondencję nieraz "głupią" dla postronnego czytacza ale dla mnie ciepłą i przyjacielską.
I to jest ważne :)

10 maja 2010

POEZJA


Możem Cię nigdy nie kochał tak szczerze...
Jak dzis, gdy jestem od ciebie daleki,
Kiedy nas dzielą i góry i rzeki...
W sercu mym bóstwo jakieś ciebie strzeże.

Jeżeli ludzie mogą się z oddali
Porozumiewać - a wierzę, że mogą
I że do ciebie powietrznianą drogą
Dochodzi głos mój, co się niemo żali:

To ty mnie słyszysz... Słyszysz moje skargi
Przeczuwasz boleść, co mą duszę tłoczy -
I wiesz, jak głodne twych oczu me oczy,
I wiesz, jak głodne twoich warg me wargi.

Oczekiwałem na dobra bezcenne
I dla nich wszystkie znosiłem ciężary;
Lecz nie ujrzałem wcielenia swej mary,
Ujrzałem wydmy i głazy kamienne.

Po złotych zorzach moje serce płacze -
I słyszę ciebie - z oddalenia słyszę -
I rzucam okrzyk w tę przestworną ciszę:
Przebaczam wszystkim - sobie nie przebaczę!

Jesteś jak bóstwo niewidzialne,
W którego istność duch pobożny wierzy,
Ale go z ziemskich nie dojrzy wybrzeży,
Chyba na jakieś mgnienie pożegnalne.

smutny, przepełniony tęsknotą...... nie wiem za czym, czy za kim ?
pewnie za niespełnioną miłością,
z boleści serca zawsze powstaje piękna poezja, ja też mam taka tęsknicę w sercu...
Cierpimy bo dążymy do spełnienia swoich pragnień. Jednakże jeśli je spełnimy to albo przychodzi rozczarowanie i zaczynamy pragnąć czegoś innego, albo strach przed utratą tego co zdobyliśmy.
Pragniemy więc nie tego czego powinniśmy i dlatego cierpimy.
to prawda buddyzmu....

wiem jak to jest, sama przeżywałam to uczucie nieraz, kiedy spełnione marzenie staje się czymś prozaicznym,zwykłym , pozbawionym emocji.
Ale pragnąć będę zawsze.... to jest wpisane w moja ścieżkę życia....
I nie ma znaczenia, czy szukam tej prawdy o sobie w lesie, świątyni czy nad wodą.... Szukam jej aby znaleźć drogę do oświecenia , dotrzeć do wnętrza swojego istnienia i poznać smak tej wewnętrznej Ciszy, Swobody, Wolności...

29 kwietnia 2010

KSIĘŻYC


Czy można dostać w prezencie księżyc ?
Można - ja dziś dostałam, cudownie romantyczne zdjęcie....
i choć to tylko fotografia, to liczą się czyjeś intencje, chęć sprawienia mi przyjemności...poczułam się tak jak gdybym dostała gwiazdkę z nieba... co ja piszę gwiazdkę .. cały KSIĘŻYC.... tylko dla mnie .....
I tak ciepło zrobiło mi się na sercu....

Gwiazdka na niebie, a księżyc w pełni, wypowiedz życzenie, to Ci się spełni
Śpij sobie smacznie, z uśmiechem na twarzy
Niech Ci się przyśni to, o czym marzysz ...

28 kwietnia 2010

ENERGIA ŻYCIA


Ogień uzdrawiania i dojrzewania. Z Dziewiątką Płomieni poznajesz wszystkie aspekty ognia: ogień wzrostu, zniszczenia, gniewu, namiętności, pragnienia, ciepła, intymności, żądzy, dotyku oraz inspiracji. Ogień ciała i ogień umysłu. Doświadczenie uczy Cię, jak kierować tymi siłami. To Ty rozniecasz ten ogień i Ty nadajesz mu kierunek.”
zaczerpnięte z blogu Jagienki

potrzebna mi jest bardzo ta energia, choć mój żywioł to Powietrze, Ogień pozwala spalić nieudane życie, problemy, strach, niepokój, zło..... a później z popiołów jak Feniks odrodzić się w coś nowego, pięknego, wartościowego....
Choć nasz los jest ciągiem etapów, których sensu nie potrafimy zrozumieć, to wiodą nas one ku naszej Legendzie i pozwalają nauczyć się tego, co jest konieczne do wypełnienia własnego przeznaczenia.
Pewne zdarzenia dzieją się w naszym życiu po to, abyśmy mogli wrócić na prawdziwą drogę własnej Legendy. Inne po to, aby zastosować w praktyce to, czego się nauczyliśmy. I w końcu są takie, które dzieją się, aby nas czegoś nauczyć.

to cytat z "Alchemika"
jestem więc na etapie palenia za sobą mostów frustracji,niepowodzeń, i wchodzenia na ścieżkę nowego, nieznanego ale lepszego życia, pomaga mi w tym świadomość , że gdzieś daleko płonie ognisko, którego ciepłem i ja się ogrzewam....

CZAS MARZEŃ Zabiorę CięW moich marzeńByś był szczęśliwy jak jaTwe serce nigdysmutku nie zaznało...
A z oczu blask
I radość emanowała... Marzenia są piękne
I nigdy nie mów mi,Że nie chcesz marzyć...
Bo nie wiesz, co w życiu
Może się jeszcze zdarzyć...
Nikt nie zna przyszłości

I nie wie, co czeka go...
Dlatego należy marzyć
I bardzo piękne jest to...
że marzenie, aby Istniało musi cień nadziei miećNadzieja jest zawsze Bo bez niej nie sposób żyć...
Więc mój miły
Marzyć i śnić...
Zamknij oczy
I wyobraź sobie, że.................... Więcej Ci nie powiem...
Oj nie...
Nie...

Ty musisz wiedzieć
Czego pragniesz, czego chcesz...?A ja Ci pomogę przez Rozdroża życia przejść...
wiersze Sophie



Jarosław Iwaszkiewicz













27 kwietnia 2010

WYWOŁANY TEMAT


Wywołałam kilka dni temu temat.... którego nie powinnam podnosić. Nie wiem co mnie skłoniło w tym momencie do jego zadania, ostrzegające światełko zapaliło się po czasie. Było mi później głupio, że to ja zainicjowałam, musiałam więc i ja sama połknąć tę żabę.
Dzisiaj z kolei miałam dobry humor po otrzymaniu smsa, nie wiedziałam że A. ma taki wspaniały dowcip, oczami wyobraźni już to wszystko widziałam. Zaczynam wierzyć, że można się zaprzyjaźnić nie znając się osobiście. Wystarczy, że ten ktoś okazuje zainteresowanie, znajduje czas na wyszukanie drobnych wirtualnych podarunków tylko dla mnie. Uważa mnie po prostu za człowieka.
Jakże mało mi potrzeba aby się choć trochę poczuć szczęśliwą, co nie zmienia stanu rzeczy, że marzę.... o wiele za dużo......o prawdziwym szczęściu.

Gdy zapraszamy Przyzwyczajenie,
Miłość wychodzi. Michel Quoist,

a jeżeli jej nigdy nie było? czasami losy ludzi łączą się w niewiadomy dla nikogo sposób, ludzi którzy nigdy nie powinni być razem.... a jednak są...
a jeżeli dodać że to nie jeden raz ...to już zakrawa na złośliwą recydywę losu....
trudno doszukać się w tym wszystkim sensu.
A prawdziwa miłość gdzieś tam ukryta czeka ..... czy ją kto odnajdzie ? czy ujawni się sama ?

"Srebrzyste skronie i oczy pełne dobroci
ciepłe dłonie i serce dla mnie oddane

i kwiatów bukiety i liryczna muzyka
co przenika jak wiatr.
Cierpliwość i spokój i takt
i ramiona które obejmują i osuszą łzy To Ty".
(Zofia Kobylecka)


bo najważniejsza w życiu jest Miłość

Miłość jest treścią naszego istnienia. Jeśli się jej wyrzekniemy umrzemy z głodu pod drzewem życia, nie mając śmiałości, by zerwać jego owoce. / Paulo Coelho/

ale czasami strach jest większy od głodu !!!

20 kwietnia 2010

MAŁY KSIĄŻĘ


Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.

to cytat z "Małego Księcia."...

i tak jest w moim życiu.... kiedy wydaje się, że już pokonałam nieufność i otworzyłam przed kimś serce, ten ktoś obojętnieje, nie potrafi odpowiedzieć szczerością za szczerość.
po co więc przyzwyczajać się do ludzi, kiedy i tak pozostaje się w tym tłumie samotnie ?
A powierzchownie żyć nie potrafię, jeżeli ktoś okazuje mi szczere zainteresowanie, szczere rozmowy - a później się wycofuje, to zamykam się z powrotem w swoim świecie.
Oczekuję równie szczerego otwarcia..... a skoro go nie ma .... to słowa pisane nie mają sensu.
może to wynika z prawdy , że:
Dla mężczyzny - sercem jest świat,
dla kobiety - światem jest serce.
Christian Grabbe

Nieszczerość

błądzę brzegiem życia, zaplątana w myśli
wspomnienia otulam chochołami marzeń
ciszę rozczesuję zamyśleń grzebieniem
gubiąc w krzywych lustrach zarysy wydarzeń kawałki stłuczone znów wyjmuję z serca
tęskne strofy wiersze odkurzam o świcie
rozkosz nie zaznana żądzą pali noce
studzi je nieszczerość zaplątana w życie
Autor: Dar

Nieszczerość jest wrogiem każdej przyjaźni.
— św. Augustyn (Aureliusz Augustyn z Hippon

16 kwietnia 2010

SEN


Miałam dziś dziwny sen..... rzadko pamiętam rano co mi się śniło w nocy, ale dzisiejszy pamiętam - we fragmentach...
widzę dwa jajka... piękne, duże , nieuszkodzone... tylko nie wiem w jakim kontekście występowały.
i zegar, - stary cyferblat dużego zegara z XIX wieku, bez szkiełka, nadpalony, wykrzywiony, jakby został uratowany z pożaru....
myślałam nad snem po obudzeniu, a zwłaszcza nad jego przekazem.....
jajko .... nowe życie, budzące się ze skorupki....
zegar - symbol mijającego czasu, stary, wypalony..... coś co się bezpowrotnie skończyło
zestawiając razem te symbole myślę, że podświadomość pokazuje mi że coś starego, dawnego, już umarło i nigdy nie wróci jak przemijający czas ....ale na gruzach tamtego powstaje nowe, radosne i piękne, twórcze....
Napełniło mnie to ogromnym spokojem i nadzieją, że może się coś w moim życiu odmieni.
Odwiedziłam dziś również kościół, mój dawny, stary i sentymentalny, podziękowałam Św. Antoniemu za opiekę ....porozmawiałam z Najwyższym....i poczułam się lekko i cudownie.
Czuję, że nic złego nie może mi sie stać, Opatrzność Boża czuwa nade mną ......


św. Augustyn z Hippony