Żyję marzeniami....i tym co może się wydarzyć jutro..pojutrze.... itd.....podświadomie planuję własne życie tak jak chciałabym je widzieć.... i to jest chyba mój błąd.
Większość moich znajomych żyje dniem dzisiejszym nie martwiąc się o jutro. Może to i dobrze, bo przecież tego "jutro ", jutro już może nie być....
A ja głupia , z głową pełną marzeń...powinnam chyba również zacząć tak postępować. Znikną wówczas stresy ? Chyba nie u mnie :( . Zaprogramowano mnie na takie działanie i bardzo ciężko zmienić mentalność mojego myślenia.
Już L. przecież mi podpowiadała , jak to mam zrobić...ale ja nie potrafię....
Chyba umrę niepogodzona z własnym życiem.
Idę dziś do szkoły, choć ostatnio i z tym mam kłopoty.....
Lepiej naprowadzić zbłąkanych na dobrą drogę
towarzysząc im,
niż wskazując im kierunek drogi
niechętnym ruchem ręki.
Joseph Joubert
czy to jest prawdą ?????


