Dawno , dawno temu i ja byłam zbuntowaną nastolatką, nie chodzącą do kościoła , odrzucającą nakazy i zakazy, ale w sumie rzeczy "wierzącą"
Trochę utemperował mnie Ojciec Jaskółowski - paulin, o którym pisałam
TUTAJ
Moim sztandarowym hasłem było:
lepiej jest iść w góry i myśleć o Bogu, niż iść do kościoła i myśleć o górskich wycieczkach"
Wiem - głupie to było, ale miało w sobie jednak jakis sens
i teraz kiedy czytam słowa Papieża Franciszka
to cieszę, się, że jednak takie słowa padły z Jego ust.. ...jakby trochę potwierdzające....
Bo
Wiara to łaska , i do niej trzeba dojrzeć,
Czym jest wiara? Jest łaską i jest postawą człowieka.
Wiara jest łaską, darem Boga. To Duch Święty uzdalnia nas do przyjęcia prawdy objawionej przez Boga. To Duch Święty uzdalnia nas do tego, że rozumem i wolą staramy się przylgnąć do tego, co Bóg nam objawił. Pan Jezus w rozmowie ze
św. Piotrem mówił: „nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16, 17). Wiara jest łaską, trzeba o nią się modlić i za nią dziękować.
Ale jednocześnie wiara jest postawą człowieka. Jest to postawa rozumu, postawa woli i są to czyny człowieka. Wierzymy w Boga i wierzymy Bogu. Wierzymy w Boga, który nam się objawił jako Bóg jedyny w Trójcy — Ojciec, Syn i Duch Święty. Wierzymy Bogu, to znaczy uznajemy za prawdę to, co Bóg objawił, ale także w pełni Bogu ufamy. Wiara jest aktem świadomym i wolnym, który odpowiada godności człowieka. Człowiek, jak kiedyś powiedział Ojciec Święty w czasie jednej z pielgrzymek do Ojczyzny, może powiedzieć Bogu „nie”. Może Boga wykluczyć ze swojego życia. Może żyć tak, jakby Boga nie było. Może powiedzieć: „Bóg nie istnieje”.
więcej TUTAJ
teraz kiedy moje dzieci są dorosłe a ja jestem na emeryturze, mam więcej czasu na posłuchanie radia, przeczytanie wartościowych książek, spacer....
nie goni mnie czas..... że rano trzeba wstać do pracy, dzieci zaprowadzić do / żłobka, przedszkola, szkoły/, później praca, a po pracy zakupy i drugi etat w domu.... Chyba każda kobieta to przeżywała lub przezywa....
Obecnie młode mamy mają łatwiejsze życie.... są pampersy a nie pieluchy, słoiczki z obiadkami, deserami, jogurciki , soczki itd..., buteleczki, są piękne ubranka.....
moja córka urodziła się w 1974 roku, więc były tylko tetrowe pieluchy, pralka Frania, soczki robiłam sama, a później to już po wszystko były kartki... nawet 1/2 kg żółtego sera miałam wpisane w książeczkę zdrowia dziecka....ech....
Więc własnie teraz mogę zagłębić się bardziej w sens życia, bo z wiekiem człowiek nabiera i dystansu do pewnych zachowań, i pokory, / np. dlaczego ja...albo po co to na mnie spadło ?/
Wszystko ma swój sens i układa się powoli w puzzle mojego życia. Są jeszcze elementy do ułożenia, ale nie są dopasowywane na siłę.
teraz częściej słucham tego co chce mi powiedzieć Bóg, zadaję sobie pytanie i dostaję odpowiedź..... często bardzo prostą ale często wymagającą przemyślenia i wsłuchania się w siebie.
Kościół mam o trzy minuty drogi od domu, , więc nawet w tygodniu idę sobie na mszę połączoną z medytacją / bo modlitwa różańcowa czy nowenna to też medytacja/
i wówczas osiągam spokój, widzę, co mogę zmienić w swoim życiu aby było nam lepiej, bo przecież czas tak szybko ucieka.....
Kiedy mamy z mężem różne poglądy to wówczas wyciszenie się i spojrzenie na problem z drugiej strony, daje zazwyczaj pozytywne rozwiązanie.
Nie karmię swojego "wilka "złem tylko staram się dobrem, tak jak w tej indiańskiej bajce
BAJKA
Ale życie to chwile i dobre i złe, smutne i wesołe..... nie ma na ziemi raju....więc trzeba umieć to wszystko przeżyć w zgodzie z własnym sumieniem.
Czasami nie jest łatwo, ale wtedy wiem kogo mam prosić o pomoc, lub wziąć na plecy przeznaczony dla mnie krzyż....i pogodzić się z rzeczami nieuniknionymi, którymi jest na przykład choroba.
Życie jest cudowną historią utkaną nicią dnia...
Odurza nas szczęściem, karmi miłością, otula zaufaniem,
daje wiarę i nadzieję na przyszłość...
Życie choć tak trudne, pełne doświadczeń...
jest wspaniałym Skarbem...
Tylko musimy dostrzec Jego wartość..