Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROKITNICA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROKITNICA. Pokaż wszystkie posty
26 sierpnia 2012
MARYCHA I DRAGI
Wczorajszy dzień jak i wszystkie inne upłynął nam na pracy w nowym domu.....Myję okna na piętrze a mam ich bagatela - 16..... w międzyczasie trzeba przyszykować jakiś obiad... no i te dojazdy, godzina drogi w jedna stronę.
Młody dostał swoje M-3.... i nasze drogi się rozeszły, do końca miesiąca musi się wyprowadzić..... dopiero teraz pozna jakie to jest "super życie " na własny rachunek. Klucze zostały przekazane, liczniki przepisane.... i klamka zapadła.
To już ostatni "prezent " - ten ...."zły i pip...pip..pip....ojciec a ostatnio już ojczym wychował go, dał mu wszystko - swoją miłość, dom, wykształcenie, wycieczki, wczasy, samochód.... i to wszystko co inne dzieci oglądały tylko przez szybę.
Uważam, że Ludwik załatwił sprawę szlachetnie i pozytywnie do końca.
Nawet pani notariusz podkresliła, że taki prezent dostaje co tysięczny młody człowiek.... reszta młodych musi brać kredyt na zakup własnego lokum i spłacać go przez 30 lat...
Tutaj pomimo wyroku skazującego młodego z paragrafu 190 , i eksmisji... postanowiliśmy jednak godnie zakończyć sprawę a
wyrok o eksmisję zawiesiliśmy na rok....
Ponieważ my nie mamy czasu już na prace w ogrodzie , a trawa wiadomo rośnie jak głupia, sąsiad skosił nam całą działkę....
Kilka dni temu po naszym powrocie z P....przychodzi do nas i pyta.... czy młody mocno się dzisiaj awanturował?
mówimy, że nie.... wrócił po cichutku do domu i poszedł spać.
No to sąsiad opowiada jak to było, kiedy młody zobaczył skoszoną trawę i chabazie wpadł w szał, biegał po działce wyzywając.... co za skurwysyn TO wykosił, mogła sobie jeszcze rosnąć..... itd...
okazało się że nasz mądry "synuś" posadził sobie w krzaczkach marychę.... na naszej działce, pod okiem ojca....
No tak pod latarnią jest najciemniej jak to mówi przysłowie...
Już teraz wiemy skąd miał "kompocik" w swoim pokoju.... i strzykaweczki...
No i sprawa się rypła!!!!!
W nowym domu młody dostał też własny ogródek.... zobaczymy czy i tam będzie siał i sadził własne "kwiatuszki"
Ale to już nie nasza sprawa.
19 lipca 2012
TĘCZA
Nawet nie sądziłam, że w dzisiejszym dniu ... po BURZY hi hi zaświeci dla mnie słoneczko i ukaże się tęcza.
Pogoda nas nie rozpieszcza, wiało dzisiaj huraganowo, a przed chwilą znów padał deszcz...i w trakcie deszczu nad naszym ogrodem zaświeciła tęcza..... chciałam złapać ją w całości ale nie miałam możliwości objęcia jej w obiektywie , musiałabym chyba pobiec na boisko....ale i tak udało mi się sfotografować ją w elementach.....
skoro więc tęcza na MOIM NIEBIE - WIĘC MUSI BYĆ DOBRZE....
......Lecz w chwili właśnie, gdy już, już mniemałem,
Że burza wielkim uderzy nawałem,
Góry - że echa gromowe rozjęczą,
Ironii jakaś siła niezgadniona
Zamków dwóch szczyty. . . uwieńczyła - Tęczą !
A jam pomyślił: tu - kłamie i ona!...
Czyż łatwiej, łatwiej, planetę zwaśnioną
Zeswoić z Tęczą Twórcy rozjaśnioną,
Lub upiąć w niebie gwiazdy nowej klamrą,
Niż serca ludzi - wpierw, nim ludzie zamrą?!
Że burza wielkim uderzy nawałem,
Góry - że echa gromowe rozjęczą,
Ironii jakaś siła niezgadniona
Zamków dwóch szczyty. . . uwieńczyła - Tęczą !
A jam pomyślił: tu - kłamie i ona!...
Czyż łatwiej, łatwiej, planetę zwaśnioną
Zeswoić z Tęczą Twórcy rozjaśnioną,
Lub upiąć w niebie gwiazdy nowej klamrą,
Niż serca ludzi - wpierw, nim ludzie zamrą?!
Tęcza - Cyprian Kamil Norwid
7 lipca 2012
HORROR - WRAŻLIWI NIECH NIE CZYTAJĄ
Wczorajsza nawałnica przebiła wszystkie dotychczasowe, grzmiało i błyskało się niesamowicie. Ludwik próbował nagrywać, ale przez szybę nie bardzo to wyszło , a okna nie moż na było otworzyć - bo jedna ściana wody. Ja zeszłam na dół, tam są drzwi balkonowe więc więcej widać.... nie mogłam się napatrzeć na siłę i grozę przyrody. Spać położyliśmy się bardzo późno. Pomimo grzmotów tym razem nasza psina spokojnie spała...hmmm na naszym łóżku....
Za to rano obudziło mnie szczekanie Miśka.... wstałam aby zobaczyć kto się dobija, bo my wczoraj nie mieliśmy prądu... Przyszła sąsiadka z prośbą o pomoc bo u niej jeszcze prądu nie było.
Ale mnie zaskoczyło co innego, chociaż nie powinnam już być zaskoczona... kocica pod naszymi drzwiami wejściowymi zrobiła sobie krwawa jatkę.... znosi tu myszy , ptaki... i jak się namiauczy, żebym ją pochwaliła - a to uczynię... to dopiero je....
tym razem przyniosła jaszczurkę, nie wiem skąd, bo w rzece ich nie ma , a stawu w pobliżu również. Zrobiła to delikatnie aby jej nie uszkodzić i przynieść pani w całości
przyniosła też myszkę.... ale ogryzła ją ze skórki .... kto wrażliwy niech nie patrzy....
codziennie myję ganek z krwi...a od rana zaczyna się nowy horror... nigdy nie wiem co mnie czeka po otwarciu drzwi.
Nie wiem czy ta moja Kocia przybłęda nie jest jakąś zaklętą czarownicą. Dlaczego ? Ostatnio śmiałam się właśnie z jaszczurki.Ludwik spotkał kiedys znajomą z sąsiedniej wsi , kobieta ma niepracujących synów, są na utrzymaniu matki no i opowiadała jak to u niej w domu się dzieje, siadają wszyscy do stołu korzystając z tego co matka kupi i "wpierdalają jak jaszczurki" Smiałam sie z tych jaszczurek - no i dostałam w prezencie.
Własną.... dzięki Kizia :)
Na dziś koniec krwawych opowieści, jutro napiszę o Józku i siekierze....
9 maja 2012
KONWALIE
Za naszym domem, parę kroków do lasu..... co roku kwitnie konwaliowe pole. Wybraliśmy się wczoraj po południu na konwaliowe łowy, te kwiatki tak wdzięczne przyprawiają swym zapachem o zawrót głowy. A postawione na stoliku w sypialni...kuszą już nie tylko zapachem....
później spacerkiem przez Zamkowe Wzgórze.... po drodze napotykamy zaczarowanego Księcia
dopadł nas też Ciasteczkowy Potwór ...
ostrzyżony "na śpiku" przez swoja panią..
ze wstydu szwenda się tylko po lesie aż mu sierść odrośnie....
teraz tylko przejście przez zielona bramę.... i jesteśmy w swoim siedlisku...
CZYM JEST DLA MNIE MIŁOŚĆ
Dla mnie miłością są ośnieżone szczyty gór
Dla mnie miłość to ptaków ciągnący się sznur
Dla mnie miłość to przeraźliwe grzmoty burzy
Dla mnie miłość to zapach czerwcowej róży
Dla mnie miłość to te z niebios błyskawice
Dla mnie miłość to tajemnice
Dla mnie miłość to gwiazdy niebo przemierzające
Dla mnie miłość to słońce promieniejące
Dla mnie miłość to pęki konwalii zdobiące blaty
Dla mnie miłość to pachnące akacji kwiaty
Dla mnie miłość to wszystkie barwy motyla
Dla mnie miłość to pręcik kwiatu co się ku światu wychyla
Dla mnie miłość to chwile szczęścia zaszczycające nas
nietypową dobą
Dla mnie miłość to wszystko co kojarzy się z tobąz netu
4 maja 2012
WIOSENNY OGRÓD
Dzisiejszy dzień spędziłam w domu, ponieważ ostatnie dni były ciepłe założyłam ubiegłoroczne, "wychodzone 'sandałki, no i efekt...znów otarte nogi. Zawsze tak mam kiedy zmieniam obuwie z zimowego na letnie lub odwrotnie.
Miałam więc czas na skończenie szala o wdzięcznej nazwie Camilla.... oto jego zezwłok przed blokowaniem...
ogród kipi od kwiatów, rozszalał się bez, zaczyna kwitnąć rododendron, a na czereśni już niewielkie owoce...
skoro dziś bardziej zdjęciowo to dorzucę jeszcze kilka
1 maja obchodziliśmy pierwszą rocznicę beatyfikacji Jana Pawła II,
byliśmy więc z Lutkiem pod kamiennym "pomnikiem" i o godz 21:37 zapaliliśmy znicz. Tym razem nie było nikogo oprócz nas i dwu osób...
Miałam więc czas na skończenie szala o wdzięcznej nazwie Camilla.... oto jego zezwłok przed blokowaniem...
| nawet sąsiad się załapał na fotkę :) |
1 maja obchodziliśmy pierwszą rocznicę beatyfikacji Jana Pawła II,
ścieżka już istnieje, zasadzone są drzewka...umieszczone kamienie z napisami ... pisałam o tym w ubiegłym roku....ŚCIEŻKA ŚW. JADWIGI
ZŁOTORYJA – KOPACZ – ROKITNICA
Znakowane:
znaki żółto – zielone
długość około: 6 km.
Istnienie drogi potwierdza już XIX w. Hierseminzel – pastor z Rokitnicy. Za jego czasów ze ścieżki pozostały jedynie szczątki: zniszczona kapliczka przy wjeździe do Rokitnicy. Współcześnie trudno określić, gdzie przebiegała dawna droga. Członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Złotoryjskiej w 2001 roku uroczyście otworzyli Ścieżkę Św. Jadwigi , łączącą Złotoryję i Rokitnicę. Od 1998 roku Ścieżką organizowane są piesze Rajdy Jadwiżańskie także rajdy piesze i rowerowe. Projektowana jest odnoga Ścieżki (przez dolną część Kopacza), która będzie poświęcona Janowi Pawłowi II.
byliśmy więc z Lutkiem pod kamiennym "pomnikiem" i o godz 21:37 zapaliliśmy znicz. Tym razem nie było nikogo oprócz nas i dwu osób...
Więc w tej ciszy ukryty ja - liść,
oswobodzony od wiatru,
już się nie troskam o żaden z upadających dni,
gdy wiem, że wszystkie upadną.
26 kwietnia 2012
CHUSTA MALABRIGO
Kończę dzisiejszą notkę, bo poprzednia mnie zdenerwowała, zdjęcia powklejały byle jak, choć układ był prawidłowy....
Jak wspomniałam wcześniej przed Muzeum Złota zobaczyłam maleńki kwiatek, mleczyk.... ale gdzie ????
można powiedzieć parafrazując piosenkę, że na betonie kwiaty nie rosną, to na bruku tak.... no i Ludwik zrobił oczywiście zdjątko...
A na polu robótkowym.... skończyłam chusteczkę z reszty malabrigo, tylko na taką małą mi starczyło.... a w trakcie prezentacji zazdrosna Mosia wkręciła się w kadr....
no ja to nie mam bez niej prawie żadnego zdjęcia....
przymila się do mnie ....artystka.....
na zdjęciu jeszcze z nie schowanymi nitkami....
a na progu czeka reszta gadziny....
kotka, która lada dzień zostanie mamą, dzisiaj wylegiwała się na blokowanej chuście....
"znakiem tego" / to powiedzenie naszego kolegi Leszka ? / ..... odbiór został zrobiony....
a jutro będzie o Lennie.....no i wkleję zawartość paczuszki która dziś do mnie przyszła....
zgadniecie z czym ?????
Jak wspomniałam wcześniej przed Muzeum Złota zobaczyłam maleńki kwiatek, mleczyk.... ale gdzie ????
można powiedzieć parafrazując piosenkę, że na betonie kwiaty nie rosną, to na bruku tak.... no i Ludwik zrobił oczywiście zdjątko...
A na polu robótkowym.... skończyłam chusteczkę z reszty malabrigo, tylko na taką małą mi starczyło.... a w trakcie prezentacji zazdrosna Mosia wkręciła się w kadr....
no ja to nie mam bez niej prawie żadnego zdjęcia....
przymila się do mnie ....artystka.....
na zdjęciu jeszcze z nie schowanymi nitkami....
a na progu czeka reszta gadziny....
kotka, która lada dzień zostanie mamą, dzisiaj wylegiwała się na blokowanej chuście....
"znakiem tego" / to powiedzenie naszego kolegi Leszka ? / ..... odbiór został zrobiony....
a jutro będzie o Lennie.....no i wkleję zawartość paczuszki która dziś do mnie przyszła....
zgadniecie z czym ?????
19 kwietnia 2012
WIOSENNY POST
Skończyłam wczoraj cieniutką .... czalikochusteczkę ?... wspaniała włóczka malabrigo, Baby Silkpaca lace, tylko straszna cienizna, ale właśnie czegoś takiego mi brakowało w mojej garderobie.. Pozostało mi jeszcze trochę tej włóczki, więc zrobię szal, muszę tylko poszukać odpowiedniego wzoru.
Na tapecie w dalszym ciągu pledzik i pokrowiec na siedzenie do samochodu.... ech brakuje mi na to wszystko czasu,
a za oknem wiosna, zaczyna kwitnąć magnolia i lilia cesarska, liście do grabienia jeszcze pozostały, kiedy to wszystko ogarnąć ?
No a net też kusi, :))
A poza tym nasze zwierzaki chyba się też wiosną "podnieciły ".... Mośka u sąsiada poturbowała kotkę,która ma poszarpany bok i nie może chodzić....wrrrr
Misiek , uwiązany przecież przy budzie , wczoraj zagryzł kurę sąsiada , która podeszła aby wyjeść mu kaszę z miski....wrrrr
Kurna... Lutek przyszedł do domu i mówi ...zanieś tę kurę sąsiadce.... a ty nie możesz ? pytam .... no jak to będzie wyglądało, że niosę zagryziona kurę za nogi. !!!!!!...
no tak.... a ja za nogi zaniosłam..... sąsiadka mówi - miała pecha , ale za to psy będą miały wyżerkę.
No a Micia ? też ją nosi, pod drzwiami na ganku codziennie krwawa jatka, ostatnio znalazłam głowę ptaszka... nie wiem jakiego , był podobny do wróbla ale miał na głowie żółte piórka, no i dwa skrzydła a właściwie piórka, też z przebłyskiem żółtego....
śmieję się, że teraz na nas kolej.... tylko co tu wymyślić ?
Gdzie ten kwiecień,
Który w głowie zawróci kobiecie?
Leśne fiołki we włosy jej wplecie,
By się mogła zadurzyć aż tak.
Gdzie ten kwiecień,
Który wiersze układa poecie
O uczuciu największym na świecie,
Kiedy serce odpowie na znak?
A ten kwiecień
Z szaf sukienki wyciąga kobiecie.
Różne skarby tam inne znajdziecie,
Jakich zwykle kobietom jest brak.
A ten kwiecień
Czystą kartkę podsuwa poecie
I już zaraz przeczytać możecie,
Że się można zakochać aż tak.
Na tapecie w dalszym ciągu pledzik i pokrowiec na siedzenie do samochodu.... ech brakuje mi na to wszystko czasu,
a za oknem wiosna, zaczyna kwitnąć magnolia i lilia cesarska, liście do grabienia jeszcze pozostały, kiedy to wszystko ogarnąć ?
No a net też kusi, :))
| a to farma wiatrowa pod Zagrodnem |
Misiek , uwiązany przecież przy budzie , wczoraj zagryzł kurę sąsiada , która podeszła aby wyjeść mu kaszę z miski....wrrrr
Kurna... Lutek przyszedł do domu i mówi ...zanieś tę kurę sąsiadce.... a ty nie możesz ? pytam .... no jak to będzie wyglądało, że niosę zagryziona kurę za nogi. !!!!!!...
no tak.... a ja za nogi zaniosłam..... sąsiadka mówi - miała pecha , ale za to psy będą miały wyżerkę.
No a Micia ? też ją nosi, pod drzwiami na ganku codziennie krwawa jatka, ostatnio znalazłam głowę ptaszka... nie wiem jakiego , był podobny do wróbla ale miał na głowie żółte piórka, no i dwa skrzydła a właściwie piórka, też z przebłyskiem żółtego....
śmieję się, że teraz na nas kolej.... tylko co tu wymyślić ?
Gdzie ten kwiecień,
Który w głowie zawróci kobiecie?
Leśne fiołki we włosy jej wplecie,
By się mogła zadurzyć aż tak.
Gdzie ten kwiecień,
Który wiersze układa poecie
O uczuciu największym na świecie,
Kiedy serce odpowie na znak?
A ten kwiecień
Z szaf sukienki wyciąga kobiecie.
Różne skarby tam inne znajdziecie,
Jakich zwykle kobietom jest brak.
A ten kwiecień
Czystą kartkę podsuwa poecie
I już zaraz przeczytać możecie,
Że się można zakochać aż tak.
18 marca 2012
MOTYL I ZEZWŁOK
Wiosenne słoneczko ostatnio dogrzewało więc trzeba było się wziąć za sprzątanie ogrodu, spaliłam dużo "śmieci", i starych liści.
W sobotę wyszorowałam stół i ławki pod wiśnią, zrobiłam sobie kawę / Ludwik był w pracy / .... i z przyjemnością usiadłam w pachnącym , ogrodowym kąciku. Kończyłam zezwłok z pozostałości włóczek.....
Dzisiaj na szybkiego zrobiłam fotki..... choć muszę jeszcze przeprasować plisy bo się zawijają.... a na wieczór już zapowiadają deszcz więc z fotek nici.
Utrwaliłam dziś swojego "własnego " motyla, było ich dużo na wawrzynku, nawet pojawił się cytrynek, ale on pije nektar ze złożonymi skrzydełkami więc zdjęcie było niezbyt efektowne.
Trzmiele też się pojawiły i nawet jedna pszczoła!!!!
czyli mogę powiedzieć, że sezon wiosenny rozpoczęty.
Brakuje mi jednak CZASU..... mam do zrelacjonowania wycieczkę sprzed tygodnia do Pilchowic i okolicy. Zrobiliśmy dużo zdjęć..... ale muszę poczekać na wenę.:)
W sobotę wyszorowałam stół i ławki pod wiśnią, zrobiłam sobie kawę / Ludwik był w pracy / .... i z przyjemnością usiadłam w pachnącym , ogrodowym kąciku. Kończyłam zezwłok z pozostałości włóczek.....
Dzisiaj na szybkiego zrobiłam fotki..... choć muszę jeszcze przeprasować plisy bo się zawijają.... a na wieczór już zapowiadają deszcz więc z fotek nici.
Utrwaliłam dziś swojego "własnego " motyla, było ich dużo na wawrzynku, nawet pojawił się cytrynek, ale on pije nektar ze złożonymi skrzydełkami więc zdjęcie było niezbyt efektowne.
Trzmiele też się pojawiły i nawet jedna pszczoła!!!!
czyli mogę powiedzieć, że sezon wiosenny rozpoczęty.
Brakuje mi jednak CZASU..... mam do zrelacjonowania wycieczkę sprzed tygodnia do Pilchowic i okolicy. Zrobiliśmy dużo zdjęć..... ale muszę poczekać na wenę.:)
20 lutego 2012
INSPIRA
Na blogach robótkowych króluje Inspira.... bardzo pomysłowy i efektowny otulacz. Dla mnie było to jak wyzwanie, podobał mi się bardzo więc zrobiłam i dla siebie I nic to, że idzie wiosna ..... przyda się do kurteczki wiosennej na chłodniejsze dni.
pierwszy zrobiłam krótki.... taki bliżej szyi, i do tego opaskę na włosy
' "pozowałam " z Mosią, no bo jakże może się coś dziać bez niej....
a to już większa Inspira, chciałam aby przykryła ramiona, i ta już wyszła lepsza... no cóż "trening czyni mistrza "
Na dworze świeci słoneczko, ziemia obsycha, i całe szczęście, bo po tym błocie to dom wygląda jak za przeproszeniem chlew.... pies gania szczęśliwy po tym błocku a później wiadomo..... przemyca się po cichu na kanapę jak nikt nie widzi....
pierwszy zrobiłam krótki.... taki bliżej szyi, i do tego opaskę na włosy
' "pozowałam " z Mosią, no bo jakże może się coś dziać bez niej....
a to już większa Inspira, chciałam aby przykryła ramiona, i ta już wyszła lepsza... no cóż "trening czyni mistrza "
Na dworze świeci słoneczko, ziemia obsycha, i całe szczęście, bo po tym błocie to dom wygląda jak za przeproszeniem chlew.... pies gania szczęśliwy po tym błocku a później wiadomo..... przemyca się po cichu na kanapę jak nikt nie widzi....
![]() |
| jestem zadowolona...... |
![]() | |||
| ale trochę mi wstyd..... |
10 lutego 2012
ZIMOWE SPORTY
Zima i mróz nie odpuszcza, chyba jednak niepotrzebnie jej szukałam i ściągnęłam na własną zgubę. Minus 20 stopni prawie codziennie brrrr
Ale robić zakupy, palić w piecu trzeba... No właśnie...na podwórku za domem mamy zwiezione drewno do palenia, ale trzeba je jeszcze pociąć i przynieść do kotłowni....a skoro wychodzimy na podwórko to obowiązkowo nasze psisko wybiega pierwsze, szuka zdartej piłki czy kija i prowokuje do zabawy.
A zabawa wygląda czasem tak..... piłka a właściwie to już tylko jej szczątki są podrzucane i łapane przez Mosię , choć czasami zamiast na śnieg trafiają ... na drzewo...
a uśmiechnięty pysk świadczy o świetnej zabawie....
No cóż , ja nie mam takiej kondycji jak Mosia ..... SKS proszę SZANOWNEGO PAŃSTWA SKS .....
Ale robić zakupy, palić w piecu trzeba... No właśnie...na podwórku za domem mamy zwiezione drewno do palenia, ale trzeba je jeszcze pociąć i przynieść do kotłowni....a skoro wychodzimy na podwórko to obowiązkowo nasze psisko wybiega pierwsze, szuka zdartej piłki czy kija i prowokuje do zabawy.
A zabawa wygląda czasem tak..... piłka a właściwie to już tylko jej szczątki są podrzucane i łapane przez Mosię , choć czasami zamiast na śnieg trafiają ... na drzewo...
![]() |
| a może lepiej jest wejść na drzewo niż podskakiwać ? |
![]() |
| a może podwójny tulup? |
![]() |
| no nareszcie ją mam.... |
No cóż , ja nie mam takiej kondycji jak Mosia ..... SKS proszę SZANOWNEGO PAŃSTWA SKS .....
15 stycznia 2012
NIEDZIELA
Dzisiejszy poranek jak zwykle w niedzielę..... leniwy, z gorącą kawą w łóżku... bez patrzenia na zegarek. Noc była trochę szalona - gorąca od namiętności i czułości....
dotyku jego dłoni
zadrżało...
Subtelnie, jak wirtuoz
pieścił jego każdy
skrawek...jakby...
chciał zapamiętać ją...
na jutro, na kiedyś...
na...zawsze...
Niczym strun...drżenie
nutą muzyki
zapisane pragnienie.
Z ust spływające
pocałunki...
jak boski nektar
namiętność zamieniły
w...pożądanie...siebie.
Splecione ciała kochanków,
jak lawa gorące
w ekstazie uniesienia
płoną...
Spełniła się chwila
pięknego marzenia....
boskiej namiętności...
sobą...upojenia. ....
autor:~Julka 10
A przed południem wybrałam się na mały spacer z Mosią, Ludwik został w domu przy komputerze.... Napatrzyłam się na blogi gdzie co drugie zdjęcie przedstawia śnieżną zimę, wszędzie biało, puchato , więc postanowiłam i ja poszukać jakiś oznak zimy.... no i co znalazłam ???? nie wiem czy to można nazwać zimą czy raczej jesienią.... tylko pies był zadowolony i biegał jak oszalały po polu goniąc niewidoczne sarny..... jej chyba wszystko jedno czy śnieg czy nie, najważniejsze że idzie z panią do lasu....
no i taka jest u mnie zima :((((
Za wszystkie ciepłe i serdeczne życzenia dziękuję, mam nadzieję , że nadal będę pisać i najważniejsze, że będę miała o czym.
" Namiętność "
Ciało...od delikatnegodotyku jego dłoni
zadrżało...
Subtelnie, jak wirtuoz
pieścił jego każdy
skrawek...jakby...
chciał zapamiętać ją...
na jutro, na kiedyś...
na...zawsze...
Niczym strun...drżenie
nutą muzyki
zapisane pragnienie.
Z ust spływające
pocałunki...
jak boski nektar
namiętność zamieniły
w...pożądanie...siebie.
Splecione ciała kochanków,
jak lawa gorące
w ekstazie uniesienia
płoną...
Spełniła się chwila
pięknego marzenia....
boskiej namiętności...
sobą...upojenia. ....
autor:~Julka 10
A przed południem wybrałam się na mały spacer z Mosią, Ludwik został w domu przy komputerze.... Napatrzyłam się na blogi gdzie co drugie zdjęcie przedstawia śnieżną zimę, wszędzie biało, puchato , więc postanowiłam i ja poszukać jakiś oznak zimy.... no i co znalazłam ???? nie wiem czy to można nazwać zimą czy raczej jesienią.... tylko pies był zadowolony i biegał jak oszalały po polu goniąc niewidoczne sarny..... jej chyba wszystko jedno czy śnieg czy nie, najważniejsze że idzie z panią do lasu....
Za wszystkie ciepłe i serdeczne życzenia dziękuję, mam nadzieję , że nadal będę pisać i najważniejsze, że będę miała o czym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






