W powietrzu, zwłaszcza o poranku wyczuwa się już pierwsze ciche stąpania Pani Jesieni.....słońce wschodzi spowite mgiełką, drzewa z lekka się kołyszą, ciszy nie przerywa szum samochodów.....taki jest poranek .....
a to za sprawą Mośki....., która kwiczy mi rano przy łóżku , wstaję więc myśląc, że pewnie potrzebuje wyjść na dwór....
no tak potrzebuje wyjść na dwór ale po to, aby stanąć przy płocie i wdychać zapachy rozsiane przez amantów....
jej kochaś czeka gdzieś w pobliżu aby po jakimś czasie zająć pozycję "pod sklepem" tęsknie spoglądając na "Julię Mosię
nie ma to jak psia miłość....
Ale miało być o zbliżającej się , wyczuwalnej jesieni, i o grających świerszczach ....a to za sprawą dziadka Wrony...
a było to tak....
Dziadek Wrona mieszkał w Sokołowcu, a znany był z niecenzurowanego słownictwa. Dziadek był dziadkiem Gosi, młodej dziewczyny, która już podjęła pierwszą pracę . Pewnego razu z jakiejś tam okazji Gosia zaprosiła do siebie swoje koleżanki , kolegów i swoją Panią Kierowniczkę. No wiadomo jakie to wydarzenie było , kiedy sama PANI KIEROWNICZKA zechciała przyjąć zaproszenie. Gosia już od kilku dni prosiła.... dziadziuś ale ja cię bardzo proszę, postaraj się nie przeklinać, bo będzie mi wstyd później w pracy....dziadek powiedział : Gosiu obiecuję że nie będę się" wyrażał" , a jak nie będę mógł wytrzymać to wyjdę z pokoju....
no świetnie dziadziu , dziękuję...
Nadszedł wreszcie ten dzień, goście się zebrali, wśród których był również Ludwik, rozgościli przy stole, było wesoło , kulturalnie, dziadek trzymał fason....ale ...nagle
z za pieca rozległo się "granie " świerszcza....
i tu dziadek nie wytrzymał, zerwał się od stołu, chwycił za pogrzebacz i z okrzykiem ... o ty skurwisynuuuuu!!!! ja ci dam.....zaczął "szturać " pod piecem aby go wygonić...
Gosia prawie płakała ze wstydu, Pani Kierowniczka robiła dobrą minę do złej gry... a . reszta gości się śmiała, bo znała dziadka....
ŚWIERSZCZYK
Wicher wieje, deszcz zacina,
Jesień, jesień już!
Świerka świerszczyk zza komina,
Naszej chatki stróż.
Jesień, jesień już!
Świerka świerszczyk zza komina,
Naszej chatki stróż.
Świerka świerszczyk co wieczora
I nagania nas;
I nagania nas;
- Spać już, dzieci, spać już pora,
Wielki na was czas!
Wielki na was czas!
- Mój świerszczyku, bądźże cicho,
Nie dokuczaj nam...
To uparte jakieś licho,
Śpijże sobie sam!
Nie dokuczaj nam...
To uparte jakieś licho,
Śpijże sobie sam!
A my komin obsiądziemy
Dokolutka wnet,
Słuchać będziem tego dziadka,
Co był w świecie - het!
Dokolutka wnet,
Słuchać będziem tego dziadka,
Co był w świecie - het!
Siwy dziadek wiąże sieci,
Prawi nam - aż strach!
Aż tu wicher wskroś zamieci
Bije o nasz dach!
Prawi nam - aż strach!
Aż tu wicher wskroś zamieci
Bije o nasz dach!
Dziadek dziwy przypomina,
Prędko płynie czas;
Próżno świerszczyk zza komina
Do snu woła nas!
Prędko płynie czas;
Próżno świerszczyk zza komina
Do snu woła nas!
M. Konopnicka
A ja chętnie przygarnęłabym do domu takiego świerszcza domowego, słuchając jego gry wieczorem....bo to przecież symbol domowego ogniska.
A teraz parę fotek, jeszcze letnich, ale mających w sobie już ten wyczuwający smutek jesienny