Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIARA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIARA. Pokaż wszystkie posty

23 września 2016

ŻYCIE, WIARA CD......





Nawiązując do poprzedniego wpisu, znalazłam  na blogu
 http://kpalys.blogspot.com/

piękne słowa, cytuję:

....Największą jedność odczuwam z innymi, nie tyle poprzez fizyczną obecność, choć i ona jest ważna, ile dzięki duchowej łączności w Bogu. Słowa w pewnym momencie się kończą lub po prostu nie wystarczają. 

Takich doświadczeń nie sposób wyrazić, ponieważ rozgrywają się w krainach nietkniętych przez słowa.


.....Modlitwa to powracanie do prawdziwej ciszy, nauczają kartuscy pustelnicy. Nie przez robienie czegokolwiek lecz przez zgodę na to, aby krok po kroku ustawała aktywność i ustępowała wobec prawdziwej i wewnętrznej ciszy, która zaczyna zajmować należne jej miejsce. 

Jeśli raz usłyszymy taką ciszę, będziemy za nią tęsknić. 

Należy tylko uwolnić się od przekonania, że sami z siebie możemy ją odtworzyć. Ona jest w nas, nawet kiedy jej nie słyszymy.

 To jest to,  co czułam,  a nie potrafiłam ubrać we właściwe słowa....
Dlatego polubiłam swoją samotność.... a nie osamotnienie , jak pisze o. Krzysztof. To dwa różne stany ducha.
Moja samotność zamyka się w domowych pracach, porannym spacerze z psem,  w kubku aromatycznej kawy,
i choć czasami brakuje mi najnormalniej w świecie  zwyczajnej rozmowy, to fakt że moje dziecko przychodzi  do nas na chwilę, rozjaśnia mi tę moją samotność.
Tak się cieszę, że mam ją teraz blisko siebie.....


gruzowisko, ale widać już fragmenty nieba.... będzie dobrze :)


6 sierpnia 2016

WIARA



Dawno , dawno temu i ja byłam zbuntowaną nastolatką,  nie chodzącą do kościoła  ,  odrzucającą  nakazy i zakazy, ale w sumie rzeczy "wierzącą"
Trochę utemperował mnie Ojciec Jaskółowski - paulin, o którym pisałam

 TUTAJ

Moim sztandarowym  hasłem  było:
 lepiej jest iść w góry i myśleć o Bogu,  niż iść do kościoła i myśleć o górskich wycieczkach"
Wiem  - głupie to było, ale miało w sobie jednak jakis  sens
i teraz kiedy czytam słowa Papieża Franciszka


to cieszę, się, że jednak takie słowa padły z Jego ust.. ...jakby trochę  potwierdzające....

 Bo Wiara to łaska , i do  niej  trzeba dojrzeć,
 Czym jest wiara? Jest łaską i jest postawą człowieka.
Wiara jest łaską, darem Boga. To Duch Święty uzdalnia nas do przyjęcia prawdy objawionej przez Boga. To Duch Święty uzdalnia nas do tego, że rozumem i wolą staramy się przylgnąć do tego, co Bóg nam objawił. Pan Jezus w rozmowie ze 
św. Piotrem mówił: „nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16, 17). Wiara jest łaską, trzeba o nią się modlić i za nią dziękować.

Ale jednocześnie wiara jest postawą człowieka. Jest to postawa rozumu, postawa woli i są to czyny człowieka. Wierzymy w Boga i wierzymy Bogu. Wierzymy w Boga, który nam się objawił jako Bóg jedyny w Trójcy — Ojciec, Syn i Duch Święty. Wierzymy Bogu, to znaczy uznajemy za prawdę to, co Bóg objawił, ale także w pełni Bogu ufamy. Wiara jest aktem świadomym i wolnym, który odpowiada godności człowieka. Człowiek, jak kiedyś powiedział Ojciec Święty w czasie jednej z pielgrzymek do Ojczyzny, może powiedzieć Bogu „nie”. Może Boga wykluczyć ze swojego życia. Może żyć tak, jakby Boga nie było. Może powiedzieć: „Bóg nie istnieje”.
więcej  TUTAJ 

 teraz kiedy moje  dzieci są dorosłe a ja jestem na emeryturze,  mam więcej czasu na posłuchanie radia, przeczytanie wartościowych  książek, spacer....
nie goni mnie czas..... że rano trzeba wstać do pracy, dzieci  zaprowadzić do / żłobka, przedszkola, szkoły/, później praca, a po pracy zakupy i drugi etat w domu.... Chyba każda kobieta to przeżywała lub przezywa....
Obecnie  młode mamy mają łatwiejsze życie....  są pampersy a nie pieluchy, słoiczki z obiadkami, deserami, jogurciki , soczki itd..., buteleczki, są piękne  ubranka.....
moja córka urodziła się w 1974 roku, więc były tylko  tetrowe pieluchy, pralka Frania, soczki robiłam sama, a później to już  po wszystko były kartki... nawet 1/2 kg żółtego sera miałam wpisane w książeczkę zdrowia dziecka....ech....
Więc własnie  teraz  mogę zagłębić się bardziej w sens życia, bo z wiekiem człowiek nabiera i dystansu do pewnych zachowań, i pokory, / np. dlaczego ja...albo po co to na mnie spadło ?/
Wszystko ma swój sens i układa się powoli w puzzle mojego życia. Są jeszcze elementy do ułożenia, ale nie są dopasowywane na siłę.
teraz częściej słucham tego co chce mi powiedzieć Bóg, zadaję sobie  pytanie  i dostaję odpowiedź..... często bardzo prostą  ale często wymagającą przemyślenia i wsłuchania się w siebie.
Kościół mam o trzy minuty drogi od domu, , więc nawet w tygodniu idę sobie na mszę połączoną z medytacją / bo modlitwa różańcowa czy nowenna to też medytacja/
i wówczas osiągam spokój, widzę, co mogę zmienić w swoim życiu aby było nam   lepiej, bo przecież czas tak szybko ucieka.....
Kiedy mamy z mężem  różne poglądy to wówczas wyciszenie się i spojrzenie na problem z drugiej strony,  daje zazwyczaj pozytywne  rozwiązanie.
Nie karmię swojego "wilka "złem tylko staram się dobrem, tak jak w tej indiańskiej bajce
BAJKA

 Ale życie to chwile i dobre i złe, smutne i wesołe..... nie ma na ziemi raju....więc trzeba umieć to wszystko przeżyć w zgodzie z własnym sumieniem.
Czasami nie jest łatwo, ale wtedy wiem kogo mam prosić o pomoc, lub wziąć na plecy przeznaczony dla mnie   krzyż....i pogodzić  się z rzeczami nieuniknionymi, którymi jest na przykład choroba.

 
Życie jest cudowną historią utkaną nicią dnia... 
Odurza nas szczęściem, karmi miłością, otula zaufaniem, 
daje wiarę i nadzieję na przyszłość... 
Życie choć tak trudne, pełne doświadczeń... 
jest wspaniałym Skarbem... 
Tylko musimy dostrzec Jego wartość..