Trochę ostatnio nazbierało nam się spraw do załatwienia w związku z czym trzeba było pojeździć po okolicy....Były sprawy mniej i bardziej przyjemne jak to w życiu bywa, wizyty u lekarza, zakupy przemysłowe....
Z wyjazdów pozostały przy okazji fotografie, zatrzymane w kadrze chwile, ulotne i niepowtarzalne.
Sobota, cmentarz ewangelicki, pisałam o nim TUTAJ
po roku czasu tak wygląda zapowiadany plac zabaw dla dzieci...
Natomiast na stawie nieopodal obserwowaliśmy "Jezioro łabędzie" wprawdzie nie Czajkowskiego ale w wykonaniu rodzimych łabędzi....
No i coś dla ducha, udało mi się wypozyczyć wspaniałą trylogię....
zdjęcia nieszczególne, bo na dworze mroczno i ciemno, natomiast treść książek wprawiła mnie w zachwyt, [ to moje ukochane klimaty] , są opisywane kolejne miasta i miejscowości na Kresach, żyjący wówczas ludzie, ich obyczaje, stroje, parady wojskowe, sanatoria....
jest cała masa nieznanych dotąd zdjęć, jest ukochana przez Marylę Wolską, Storożka...
W międzyczasie wydziergał się cienki szal , na drutach kolejny, ale muszę poczekać na lepsze warunki do zdjęć.
