Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PŁAWNA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PŁAWNA. Pokaż wszystkie posty

22 lutego 2017

PRZEDWIOŚNIE




Niedziela była ładna, świeciło słoneczko , więc postanowiłam się trochę przewietrzyć, bo ileż to można siedzieć i leżeć w domu.
W poniedziałek poszłam do lekarza, bo jakoś mi ten kaszel nie przechodził, czułam się w miarę  dobrze...a tu - zonk-
pani doktor postawiła diagnozę, zapalenie ucha, zapalenie gardła, zapalenie oskrzeli i początek zapalenia płuc, dostałam antybiotyk i nakaz siedzenia w domu.
A tu za złość zaczyna się przedwiośnie, ziemia pachnie, śnieg stopniał.... ech....





Za to w sprawie skarpet na szydełku : stwierdziłam, że jednak dla mnie się nie nadają, są  za sztywne ...
zrobiłam więc drugie , na drutach,  i metodą prób i błędów robię kolejne....jeszcze się przydadzą bo w domu chłodno....






29 lutego 2016

TRZY KOGUTY.....




Już myślałam , że zdecydowała się przyjść na stałe , trochę wcześniej,  ale  słonko już  tak ładnie  przygrzewało, kosy zaczęły szukać miejsca na  swoje gniazda, przebiśniegi i kwitną .... a tu dzisiaj...zonk ????
patrzę w okno i oczom nie wierzę, wróciła, ta wstręciucha,   ZIMA!!!
Wczoraj z racji tego , że była wspaniała pogoda, pojechaliśmy odwiedzić "swoje - nieswoje" włości, ulubiony domek z całym prawie inwentarzem, brakowało tylko świnki, no ale jak dla niej jest jeszcze trochę za zimno aby rezydowała na dworze.
Na drodze  STRAŻNIK.....uroczy.....


a w obejściu wszystko w porządku: płotek się chyli, kurek pilnują 3 koguty, kaczki się taplają, tylko Burek jakby coś trochę podrósł....






Przebiśniegi pokryły całą łąkę swoim kwieciem....



Pięknie
 a dzisiaj ?




 i nadal pada.....śnieg

14 maja 2013

WSI SPOKOJNA ????




Wsi spokojna, wsi wesoła,
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
może wspomnieć za raz wszytki?

Kochanowski


Nie samymi przyjemnościami człowiek żyje, aby zamieszkać w przyjaznym otoczeniu trzeba włożyć trochę [ ha ha trochę } pracy, potu i wytrwałości.
 Od kiedy  się wypogodziło i ociepliło  pracujemy cały czas na działce, jedno oczko wodne już zlikwidowane, teraz przyszła pora na drugie, musimy przystosować ogród pod nasze potrzeby, bo do tej pory ta ziemia była gminna czyli niczyja. Rosły tu chaszcze i wszelkie badziewie.... teraz  trzeba przygotować miejsce pod garaż i jakąś szopę na drewno....
ale kiedy tylko mamy chwilę wolnego  czasu korzystamy z okolicznych lasów i łąk...aby pospacerować i nacieszyć oczy i duszę pięknem przyrody


Dla człowieka, podobnie jak dla ptaka, świat ma wiele miejsc, gdzie można odpocząć, ale gniazdo tylko jedno.
 Oliver Wendel Holmes




pogromczyni kota ....:)



nieodłączny mój cień....


wieża naszego kościoła widziana z Dworku, tam gdzieś daleko w dole jest nasz dom...

Nie możemy kochać domu, który nie ma swego oblicza i w którym kroki są pozbawione sensu.
 Antoine de Saint - Exupéry


 i mądry cytat z netu...

At sixty man learns how to value home

koło sześćdziesiątki człowiek uczy się cenić dom.


30 października 2012

SCHMOTTSEIFFEN CZYLI PŁAWNA





w zimowej szacie
 To dawna nazwa mojej wsi.... jestem ciekawa jej historii, próbuję szukać w internecie wiadomości na jej temat, ale większość artykułów jest pisana w języku niemieckim, , niestety dla mnie w wiekszości niezrozumiałym. Szkoda, może kiedyś będę miała więcej czasu to  skorzystam z tłumacza...
Zastanawiam się kto mieszkał w tych opuszczonych już i rozwalających się domostwach. Ciekawa jestem również historii Willi Waleria.... wiem , że kiedyś była tu piekarnia / za czasów niemieckich/ ,  po wojnie były instytucje państwowe..
Może kiedyś odnajdzie sie potomek dawnych właścicieli domu..... i dopowie to nie dopowiedziane.
Dzisiaj znów szłam swoja ścieżką po mleko i przechodziłam koło "mojego " domku, tym który mnie tak zauroczył. Zdjęcia zrobiłam z drogi od frontu, dopatrzyłam się pięknych kamiennych kolumn przy bramie. Nie wiem kto tutaj mieszkał ale  według mnie musiała to być  jakaś  bogatsza rodzina. Dom jest duży , murowany, musiał być piękna siedzibą za czasów swojej świetności.









A tak zmieniając temat.... jesteśmy bez auta.... Ludwik wczoraj pojechał do Legnicy po zakupy , wracając wstąpił do Rokitnicy   - i pech złamał kluczyk w stacyjce....
Przywiózł  go wczoraj sąsiad z R. ale dzisiaj nigdzie sie juz nie moglismy ruszyć. Nie wiem jak to będzie na Wszystkich Świetych,   kiedy trzeba  pojechać na groby....
Za to w ogrodzie stoi już......



no i mamy wielu chętnych do kopania hi hi..... takich panów spod sklepu, bo oczyszczalnia stoi naprzeciwko...
 Mosia sprawdza czy jest atest.....

23 października 2012

MGŁA I ARCHITEKTURA





Dzisiejszy dzień choć bardzo pracowity spędziliśmy z Ludwikiem spokojnie, a  nie wspomnę o tym jaki wściekły wraca z "tego kościoła"....który obiecał proboszczowi doprowadzić do porządku.
do bierzmowania idzie tam około 120 dzieci... ksiądz obiecywał pomoc, ale jak do tej pory nikt z pomocą nie pośpieszył. Ludwik sam biega na wieżę... na strych....cos tam poprawi...zbiega na dół po schodach / chyba ze 100/ do kościoła zobaczyć czy wszystko pasuje i apiać od nowa ... góra - dół, góra - dół...
Mówię Wam,  że jak wraca z tego kościoła to tak jak by wracał  z pracy w zakładzie dla nerwowo chorych....wkurzony na maksa. Ale na szczęśćie to juz końcówka, biskup przyjeżdża w niedzielę więc te parę dni jakoś przeżyję.
Natomiast dzisiaj trzeba było załatwić nowe tablice, wszcząć procedurę o pozwolenie na wybudowanie oczyszczalni biologicznej,
pojechać do laryngologa....i jakoś to wszystko przebiegło spokojnie.
Zrobiłam też dzisiaj z racji mojej wędrówki po mleko parę fotek starych domów, dla mnie cudnych...a zwłaszcza jeden - ten akurat jest zamieszkały.

Wczoraj zaś spacerowałam  we mgle..... lubię ten nostalgiczny i trochę bajkowy krajobraz...

 czy ktoś tu widzi psa ????






a to juz te cudne domy, szopki, stodółki....






no i ten,  który mnie najbardziej zachwycił... to zdjęcie "od podwórka" następne zrobię od frontu - jest po prostu śliczny.....

Zadziwia mnie zawsze to,  że dawni majstrowie budowniczowie portafili w każdym najmniejszym szczególe zawrzeć piękno, nawet okna stajni czy obory miały swój wyraz, te pięknie łamane dachy, proporcjonalne okna, balkoniki, werandy.... wszystko to dopieszczone , funkcjonalne i ładne....
W każdym razie ja widzę w tym artyzm.... bo te  nie wszystkie oczywiście nowoczesne projekty do mnie jakoś nie przemawiają...

13 października 2012

SPACER




Zaczynam zwiedzanie okolicy -  dzisiaj , ponieważ świeci piękne jesienne słońce wybrałam się z Piesą na spacer....
naprzeciwko domu znajduje się  Kalwaria, stacje pną się w górę trawersem po zboczu aby na samym szczycie  znaleźć się  pod kaplicą.
Można też dojść starymi, kamiennymi schodami, które teraz mienią się kolorami opadających liści





Malowidła są nieco prymitywne,  jednakże ten "prymitywizm " nadaje im kolorytu i autentyczności.


Z góry rozpościera się wspaniały widok na Karkonosze i Śnieżkę, choć ja nie potrafiłam zrobić dobrego zdjęcia "pod słońce"


Pławna posiada wspaniałą ścieżkę rowerową, na starotorzu pomiędzy Lwówkiem Śląskim a Pławną wynosi ona około 9 kilometrów długości, dalej biegnie przez wieś....dokąd ? jeszcze nie sprawdziłam....

 ścieżka wyasfaltowana  o takiej szerokości aby mogły się swobodnie minąć dwa rowery.



a to budynek dawnej stacji kolejowej.....

Wieś jest usiana kapliczkami i obeliskami,
to obelisk obok ścieżki rowerowej....

z takim oto napisem...

Mnie zachwycają niezmiennie stare, często już niezamieszkałe budynki mieszkalne....









 mamy też piękny zamek....
 widziany z Kalwarii...
z wieloma atrakcjami....

wprawdzie ja jeszcze tam nie byłam ale na pewno się wybiorę....