Byłam wczoraj na Konferencji z okazji 36 rocznicy stanu wojennego.
Przedstawiono działania Solidarności, represje dotyczące ludności, zdjęcia, wspomnienia.
Przywołałam więc i swoje wspomnienia:
w grudniu 81 roku miałam dwójkę małych dzieci, 7 letnia córkę i syna, który miał rok i 3 miesiące. Wiadomo wszystkim, że wówczas sklepy świeciły pustkami, zakupy nawet na kartki były makabrą, po wszystko trzeba było stać po kilka godzin i nie zawsze się dostawało to za czym się stało.
Teraz się zastanawiam jak ja sobie radziłam, przecież trzeba było zaprowadzić córkę do szkoły, i odebrać ją, a z wózkiem i małym dzieckiem ówczesnej zimy , kiedy dobrze posypał śnieg było trudno.
I pomimo braku telefonu, czasami i wody i prądu - wychowałam dzieci.
Nikt mi nie pomagał, ówczesny mąż pracował w kopalni na 4 zmiany tzw. rolki, więc nie było z jego strony pomocy.
Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się, jak to było , że niektórzy ojcowie , kawalerowie brali udział w Solidarności, a niektórzy dekowali się, a teraz mają usta pełne frazesów ... o swoim bohaterstwie.
Internowano ojców rodzin, matki mające małe dzieci, i tych , którzy mieli wiedzę czym jest stan wojenny.
Ja niestety byłam wówczas tzw. kurą domową, matką na wychowawczym.....
może i dobrze , byłam z dziećmi i dla dzieci....a niestety teraz one nie potrafią tego docenić.
Teraz kilka fotek z konferencji
| ówczesny pokój przesłuchań MO |
| a to pokój zakładowej solidarności |