9 września 2010

SŁOWA


Zastanawiam się czasami jak łatwo niektórym osobom przychodzi mówienie prostych prawd, potrafią bez "owijania w bawełnę " powiedziec to wszystko, co innym sprawia trudność. I nie chodzi o trudność wymawiania poszczególnych słów, chodzi o ich ciężar gatunkowy....
no bo na przykład ktoś mówi, lubię cię... czasami jest to powiedziane ot tak sobie, na wyrost, ja natomiast zanim powiem, muszę być przekonana na 100%, że naprawdę lubię tę osobę.
Jeszcze bardziej skomplikowana jest sprawa ze słowem kocham, no bo jak tu wiedzieć, że naprawdę jest to ta właśnie, jedyna miłość ? Kiedy ma się za sobą nieudane związki ?
Wszystkie dotychczasowe fakty pozwalają stwierdzić, że tak właśnie jest, ale tym bardziej jest większy opór od wypowiedzenia, wyszeptania tego słowa ukochanemu.
To tak jakby sie już zatrzaskiwało za sobą bramę, a przecież mam olbrzymie poczucie własnej niezależności i wolności. Jednocześnie pragnę aby właśnie ta osoba usłyszała to na co czeka...jest tego warta, a ja - nie potrafię.
Jak pogodzić wodę i ogień ? Czy to jest w ogóle możliwe ?

Ogień i woda

Kwiecistość uwielbień kłębek myśli toczy
zamotana w kokon różowych powoi.
Wplatam twoje słowa do moich warkoczy
intuicja szeptem - duszę niepokoi.

Ogień drży w kominku - cień mglisty na ścianie
wydłuża się rośnie wychyla z szeregu.
Serce komponuje miłosną litanię
ja włączam hamulec - zatrzymuje w biegu.

Czego się obawiam - wyrazić nie mogę
kielich napełniony aromatem - wina?
Nie chcę zbierać pereł rozdeptanych nogą
ta miłość być może, kwaśna jak cytryna.

Przesiewam ziarenka w bardzo gęstym sicie
osnuta jak motyl w pajęczych pazurach.
Chcę żywić się prawdą i nie cierpieć skrycie
gdy słyszę szum wody, szukam źródła w chmurach.
Autor: Sabrina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz