Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dębowy Gaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dębowy Gaj. Pokaż wszystkie posty

12 grudnia 2013

PORANNE MGŁY .....






Dzisiaj   przemówi przyroda....temat chyba najwdzięczniejszy...
zdjęcia z "magicznego miejsca" w  wykonaniu Ludwika....











Niewiara w miłość ma się wstydzi: 

Oczy mi skrywa róż dwulistkiem. 

Bowiem to, czego się nie widzi, 

Istnieje przecie przede wszystkiem. 


Szczęście przemija, jak dym ginie, 

Nikną ułudy mgliste kraje. 

Rzeczywistością jest jedynie 

To, co po wszystkim pozostaje.

Leopold Staff

15 listopada 2013

ŚWIATŁOCIENIE




Dziś będzie zdjęciowo....  słowa nie oddają piękna przyrody










28 września 2013

MIGAWKI DNIA CODZIENNEGO



 W piątek trzeba było pojechać do R. aby uporządkować teren i przygotować obiekt do ewentualnej sprzedaży. 
Jak wiadomo ,ja ostatnio jestem niedyspozycyjna, niewiele pomogę bo nadal dokucza mi ból.... obawiam się, że będę musiała się z nim zaprzyjaźnić. Nie mogę długo stać, chodzić...ech.....
Ale jeżeli mogę w czymś pomóc to to czynię, i dobrze, że byłam, bo w czasie ścinania gałęzi pojawiło się dużo szerszeni.... może miały gdzieś ukryte gniazdo ?
Ludwik był zajęty piłą więc ich nie widział, a takie spotkanie z pszczołą czy szerszeniem to tragedia... L. jest uczulony...już w 2011 roku po ukąszeniu trafił na OIOM, podałam mu szybko adrenalinę i pogotowie na noszach zabrało go do szpitala.Takie wypadki zdarzały się...więc zestaw pierwszej pomocy zawsze jest pod ręką...
No tym razem zostawiliśmy wściekłe stado i wróciliśmy do domu po drodze robiąc zdjęcia.... 
Nie potrafimy przejechać ot tak sobie, jeżeli widzimy coś interesującego, zatrzymujemy się i ...
oto fotorelacja










pomocnik.....




 słynny płotek, pewnie niedługo już postoi...




pałac w Lubiatowie








Dębowy Gaj






















Miły, już jesień

Czerwienią liści nas otula, babiego lata złotą smugą
I noc się robi coraz dłuższa, miły jesień przyszła już
Wiatry wróciły do nas znowu, ptaki z południa są już w domu
I słychać pierwsze kroki chłodu, miły jesień przyszła już

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam

Już chmury stoją w oknie, bezradny kasztan w deszczu tonie
Jak dobrze z tobą być, przy tobie, miły jesień przyszła już
Zmarznięci i skulemi ludzie do domu biegną byle szybciej
W kieszeniach niosą mokry smutek, miły jesień przyszła już

A w nas jeszcze tyle wciąż radości jest
Tyle słońca z lata jeszcze w nas
I jesienny smutek nam nie grozi, wiem
Dobry los wciąż sprzyja nam
Eleni

26 czerwca 2013

LWÓWEK ŚLĄSKI - POCZTA I ...PODTOPIENIA





Zbierałam się od dawna aby napisać parę słów o Poczcie Głównej w Lwówku Śląskim.
Budynek zachwyca swoją architekturą, zbudowany jest z pięknej , palonej cegły, z ciekawymi detalami architektonicznymi. Ale oprócz tych detali zaciekawiło nas rosnące na szczycie drzewo, mała brzoza , pewnie już  kilkuletnia. Wiadomo co się dzieje z murami, kiedy korzenie rozsadzają tynk i cegły , już oczami wyobraźni widzieliśmy jak ten piękny fragment odpada, woda się leje po budynku... Wiadomo nie od dziś , że jak się coś "urwie, odpadnie" to już się tego nie naprawia.  Bo już nie ma takich mistrzów, którzy by umieli dokonać rekonstrukcji.A tutaj byłoby szkoda...
Szukałam w necie wiadomości na temat tej poczty, bo prawdopodobnie była to i poczta kolejowa...ale nie znalazłam,, może więc któś czytający podpowie....

Ale cóż, instytucja ma swojego dyrektora, naczelnika, codziennie na pocztę przychodzi  masa ludzi, może i z magistratu....więc pewnie widzą co się dzieje....

Ale kolejnego razu Ludwik pojechał znów do Lwówka, zabrał aparat i obfotografował budynek. 
Na jezdni przy poczcie mieści się postój taksówek, więc kierowcy z ciekawością patrzyli, jak Ludwik robi zdjęcia... a zrobił ich wiele....





























Dziś znów potrzeba skorzystania z szanownej instytucji pocztowej skierowała nas do Lwówka....
jakież było zaskoczenie,  kiedy nie ujrzeliśmy na  dachu poczty rosnącego drzewka.
Wyobrażam sobie,  że kiedy Ludwik robił zdjęcia, pewnie zainteresował się tym  któryś z urzędników, wyglądających przez okno...albo i taksówkarze, którzy komentowali fakt robienia zdjęć.
Pewnie pomyśleli , że to jakiś konserwator zabytków...:))robi zdjęcia aby je wykorzystać do "niecnych celów"
Fakt faktem.... URATOWALIŚMY DETAL  ARCHITEKTONICZNY PRZED ZNISZCZENIEM...


A z bieżących spraw, niestety znów podtopienia, jeszcze ziemia nie zdążyła obeschnąć i wchłonąć wody po poprzednim zalaniu , a tu znów powtórka...
zdjęcia z Dębowego Gaju.... rozlewiska naturalne jak pisał Sąsiad, ale dlaczego tam ziemia jest uprawiana ? Skoro wiadomo,  że co roku w tych samych miejscach Bóbr wylewa....?



































Czy z zalanych terenów skażonych fekaliami i całym brudem płynącym z wodą,  można później jeść zasiane i zasadzone produkty ? 
No chyba,  że są  'NA SPRZEDAŻ A NIE DO UŻYTKU WŁASNEGO ...





6 czerwca 2013

PODTOPIENIA .....


Wybralismy się wczoraj na swoje dawne włości.... a ponieważ rano świeciło słońce,  więc ubrałam się w spódnicę  i pantofelki.... wszak jadę przecież do miasta.... pora zmienić gumiaki i spodnie na coś szykownego he he
oż ja głupia.... żałowałam już po 5 minutach jazdy...
Na niebie pojawiły się chmury, słoneczko się schowało, ale nic  to ..jedziemy swoja trasą....
mijamy Dębowy Gaj , zjeżdżamy w dół koło dawnego młyna i ...




próbowaliśmy kawałek dalej pojechać,  ale nie dało rady.... wartki nurt i pewnie wyrwy w jezdni, które tworzyły wiry... nie chcieliśmy ryzykować...trzeba było   wrócić i jechać objazdem....
a to kilka zdjęć.... mieszkańcy mówili że to już  'mała woda" kulminacja przeszła jak padało....
nie sądziłam,  że Bóbr może aż tak wylać, potworzyły się na polach  jeziora, nadleciały zaraz  stada mew, kaczek, boćki tylko się uwijały... no dla nich to raj....
ale rolnicy , którzy mieli tu zasiane uprawy ? nic przecież z tego już nie urośnie, zgnije na pniu....
ot taka dola rolnika.... tylko współczuć....

w oddali drzewa na mości





widok z mostu



 No i przez cały dzień padał drobny deszcz, zmarzłam niemiłosiernie, bo jednak żyłka wędrowca się odzywała, stawaliśmy co jakiś czas aby zrobić zdjęcia...
całe szczęście,  że w domu można było rozpalić w kominku i ogrzać się jego ciepłem.

na pociechę Wiebicielom płotka.....