Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CMENTARZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CMENTARZ. Pokaż wszystkie posty

1 lutego 2018

ZAŚWIATY, WIECZNOŚĆ




Wczoraj odbył się pogrzeb sąsiada, kolejny  w tak krótkim czasie. Mężczyzna rok starszy ode mnie / ale do dopiero początek roku/ ..... nie byłam na pogrzebie bo go nie znałam. Ale po południu poszłam na cmentarz,
własnie ..... cmentarz, chyba kiedyś pisałam , że często odwiedzam cmentarze, jest w nich jakaś ulotność chwili, cisza i zaduma... można wtedy pomedytować nad swoim życiem, nad ludzkimi losami... często spojrzeć na twarze tych którzy odeszli
i cytując wiersz Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej

 
Gdy się miało szczęście, które się nie trafia: 
czyjeś ciało i ziemię całą, 
a zostanie tylko fotografia, 
to - to jest bardzo mało...

i wtedy zrodziła się myśl aby uwiecznić niektóre portrety wykonane na porcelanie, zimniej jak ci,  którzy leżą w zimnych grobach. Niech chociaż to zwykłe  Wieczne odpoczywanie racz Im dać Panie  stanie się pamięcią , bo ci,  o których się pamięta żyją wiecznie.



     














2 listopada 2013

LEOPOLD SCHMETTERLING.....NIE WYJAŚNIONA TAJEMNICA MUZEALNYCH ZBIORÓW....





Podczas naszych wędrówek po cmentarnych ścieżkach często odszukujemy groby znanych, zacnych  i zasłużonych ludzi.
Jest w Złotoryi cmentarz, a w bocznej alejce niepozorny grób z arcy wymownym napisem....






tutaj  został pochowany Leopold Schmetterling, wielkiej klasy kolekcjoner,  a jego historia życia byłaby świetnym materiałem na książkę lub film.




 Schmetterling1Oprócz wielu osiągnięć mieszkańców Złotoryi jest także historia haniebna, którą miasto nie może się pochwalić i o której wielu chciałoby z pewnością zapomnieć.
Minęło już ponad półtora roku jak na łamach Echa Złotoryi (listopad 2008) spytaliśmy, co się stało z kolekcją monet, przekazanych miastu przez Leopolda Schmetterlinga. Jeszcze do połowy 2008r. byliśmy przekonani, że wciąż czeka ona na inwentaryzację. W tej sprawie nie doczekaliśmy się żadnego odzewu, którego zresztą, prawdę mówiąc, się nie spodziewaliśmy.

....W 2013 roku upłynie 40 lat, gdy 72-letni Leopold Schmetterling zaproponował ówczesnym władzom miasta przyjęcie jego zbiorów w zamian za niewielką sumę pieniędzy i mieszkanie. Podczas wcześniejszych odwiedzin polubił Złotoryję i wydawało mu się, że tutaj właśnie znalazł osoby, którym może powierzyć dorobek swego życia. Skrzynie dotarły z klasztoru w Szczyrzycu (ostatnie poprzednie miejsce zamieszkania kolekcjonera) 21. sierpnia 1973 r., ale już kilka dni później ich ofiarodawca zmarł w złotoryjskim szpitalu....[koniec cytatu]

Ta śmierć była owiana tajemnicą i jak wieść gminna niesie Leopold Schmmetterling "zasłabł" już na dworcu kolejowym w Złotoryi, kiedy przywiózł do miasta wagon [ czy trzy wagony jak mówią niektórzy] swoje zbiory. Pogotowie zabrało go z dworca do szpitala, gdzie jak pisze Echo Złotoryi zmarł.
Olbrzymia kolekcja pozostała w mieście....
a była ogromna ....

a oto  co mówi nam dalej artykuł....



Małe mieszkanko Leopolda Schmetterlinga w Chrzanowie to prawdziwe muzeum urządzone z wielką pieczołowitością.[…] Wśród tysięcy eksponatów znajdują się kamienie szlachetne i półszlachetne (m.in. i diamenty) otrzymane drogą wymiany od zbieraczy z różnych krajów. Można tutaj podziwiać oryginalne skamieliny pochodzące z rozmaitych okresów geologicznych. Prócz zbiorów w Chrzanowie, L. Schmetterling ma kolekcje przechowywane u znajomych w Krakowie i Warszawie. Marzy o tym, aby to wszystko zebrać w jednym miejscu i udostępnić szerszemu ogółowi. […] Minerałom poświęcił L. Schmetterling wiele lat swojego życia. Straciwszy pierwsze zbiory podczas ostatniej wojny natychmiast po wyjściu z więzienia hitlerowskiego w Karlowych Warach rozpoczął gromadzić je od nowa. Ani Oświęcim ani Dachau nie potrafiły zniweczyć jego pasji.(Gazeta Krakowska ?, koniec lat 60. XX w.?).
 Profesor Schmetterling, człowiek samotny, jest już pewny, że dorobek jego życia nie przepadnie, nie zbutwieje od kurzu i wilgoci na dnie zapomnianych kufrów… (G. Chmielowski, Sprawa katowni, Gazeta Robotnicza, 12. czerwca 1978), …pochowano go w mieście, które miało być zakończeniem długiej, burzliwej wędrówki.[…] …dla Złotoryi jest to dar bezcenny… (L. Haluch, Skarb, Konkrety 1987 nr 3), Z szacunku dla więzi Schmetterlinga z tym miastem trzeba pokazać te zbiory… (Lab, Sala Schmetterlinga, Słowo Polskie 22. lutego 1998).
W salach wystawowych katowni obejrzeć można część „skarbu Schmetterlinga”.[…] W gablotce na pierwszym piętrze znajdują się okazy fauny z paleozoiku i mezozoiku, a wśród nich: amonity, belemnity, jeżowce i małże. Jest flora kopalna karbonu i permu: skrzypy i widłaki. Wystawiono kolekcję współczesnych ślimaków w różnych odcieniach i deseniach. Pokazano koralowce: od pojedynczych korali poprzez fragmenty rafy koralowej do korali kolonijnych. W oddzielnych szafach zgromadzono wyroby rzemiosła artystycznego – kieliszki i karafki z białego i kolorowego szkła a także szkło zdobione malowanymi kwiatami, wiele wyrobów z mosiądzu i srebra pamiętających XVIII i XIX wiek. Pośród nie wystawionych eksponatów znajdują się m.in. szczęki i kieł mamuta[…]. Muzeum przekazało Bibliotece Pedagogicznej w Złotoryi księgozbiór pana Leopolda – razem 883 tytuły… Wystawiono kilka podręczników geologii… (Haluch, tamże). Kolejna część zbiorów to monety oczekujące na rzeczoznawcę, przechowywane w Urzędzie Miejskim w Złotoryi, który przyjedzie, gdy będą stosowne fundusze[…]. Wiadomo, że są to monety okresu II Rzeczypospolitej (marki i złotówki), numizmaty austriackie i rosyjskie z XVIII i XIX wieku. Niedawno oglądał je prof. Haisig z Wrocławia i obiecał opracować. Wstępne rozeznanie wypadło ponoć bardzo obiecująco…(G. Chmielowski, tamże). Jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia istniała w Społecznym Muzeum Ziemi Złotoryjskiej wystawa „Leopolda Schmetterlinga 20 lat w Złotoryi”.
CAŁY ARTYKUŁ POD LINKIEM 


I drugi artykuł:

 Co się stało z kolekcją monet Leopolda Schmetterlinga?

    W 1973 r. Leopold Schmetterling przekazał miastu ponad tysiąc różnego rodzaju przedmiotów. Samych książek było ponad osiemset, prócz tego pokaźny zbiór wyrobów ze szkła, korali, bursztynu, znalezisk archeologicznych, muszli, porcelany, kamieni szlachetnych i wiele innych okazów. Wśród nich zrozumiałe zainteresowanie budziła kolekcja numizmatów.
  Tuż po przybyciu do Złotoryi Schmetterling zmarł, przekonany, że złotoryjanie uszanują dorobek jego całego życia i cieszyć się będą obcowaniem z pamiątkami historii. Pierwszy z niżej podpisanych zobowiązał się, w jednej z ostatnich rozmów ze Schmeterlingiem, że zrobi wszystko aby kolekcja nie trafiła w niepowołane ręce. Nie mógł uczynić inaczej, gdyż ofiarodawca prosił o należytą opiekę nad zbiorami.
  Los poszczególnych części zbiorów Leopolda był jednak różny. Większość ksiąg trafiła do złotoryjskiej Biblioteki Pedagogicznej, inne przedmioty wciąż są inwentaryzowane, niektóre były lub są częściowo eksponowane w Muzeum Złota.
  Niestety, ani zaraz po przywiezieniu kolekcji, ani w następnych latach, nie sporządzono ich całościowej inwentaryzacji. Nie spełniły swojego zadania podejmowane próby częściowych spisów pod kątem wystawiania eksponatów w powstałym Społecznym Muzeum Ziemi Złotoryjskiej, zwanym „Katownią”......

CAŁY ARTYKUŁ POD LINKIEM 



..... Jak można wnioskować z zachowania, a konkretnie z milczenia wielu osób, ta sprawa  nie budzi żadnych wyrzutów sumienia. Czyli, po prostu, „nie ma sprawy”. To nic, że „zapomnieliśmy” o swoich obowiązkach, interesie miasta, a może, co gorsza, postanowiliśmy „skorzystać z okazji”. Zresztą, kto dzisiaj już właściwie w mieście wie, kim był Schmetterling? Najlepiej by się pewnie stało, gdyby to, co pozostało z jego kolekcji, na zawsze zginęło gdzieś w magazynach biblioteki czy muzeum. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby prawdziwa okazała się plotka, iż jeden z miejskich decydentów zdecydowanie sprzeciwił się pomysłowi, aby zaprosić Natalię Kukulską, wnuczkę Leopolda Schmetterlinga.....[ koniec cytatu]


Wydawać by się mogło,  że jednak społeczeństwo Złotoryi potrafi być wdzięczne za przekazane zbiory i mogiłę ofiarodawcy otoczy opieką ....

niestety , w dniu wczorajszym czyli 1 listopada 2013 roku mogiła wyglądała tak










 kilka zniczy, [ w tym i nasz ] ... i jedna doniczka z kwiatkiem.... to chyba za mało....

Ponieważ Ludwik mieszkał  ponad 60 lat w okolicy Złotoryi, i  jest właścicielem między innymi  dużej kolekcji starych widokówek z dawnej gminy Złotoryja,  więc z racji .... własnego   "kolekcjonerstwa" , i zaangażowania się w ówczesne sprawy historyczno- kolekcjonerskie miasta  darzy L. Schmetterlinga wielkim szacunkiem i za każdym razem kiedy jesteśmy na złotoryjskim cmentarzu zapalamy  lampkę........
No i tym samym jesteśmy świadkami....jak miasto i społeczeństwo dba o Wielkiego Ofiarodawcę.
Sprawa jest , jak widać z artykułów do dziś niewyjaśniona..... i mniemam , że nigdy nie będzie...


A nazwisko Leopolda Schmetterlinga jest mi bliskie również z innego powodu.... tak jak On i ja jesteśmy Motylem...choć ja tym ...najmniejszym...

 schmetterling - motyl

  leptir - motyl     

31 października 2013

DZIEŃ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH....


Były dwie siostry: noc i śmierć
Śmierć większa, a noc mniejsza
Noc była piękna jak sen, a śmierć
Śmierć była jeszcze piękniejsza.
Konstanty Ildefons Gałczyński



Są dni pełne radości, szczęścia i uniesień. Ale są też inne - pełne zadumy i refleksji. I taki jest listopadowy dzień, kiedy to przychodzimy na cmentarze, zapalamy znicze, wspominamy, tęsknimy i... odchodzimy. Niestety, życie ma swój początek i swój koniec. Tylko od nas zależy, co ocalimy i o czym będziemy pamiętać...
Są cmentarze pełne bogatych pomników, murowanych marmurowych grobowców, z pięknymi alejami ..... ale sa i te zapomniane, z połamanymi krzyżami i tablicami, z grobami zapadniętymi  w ziemię, z grobowcami pełnymi śmieci....
a przecież wszędzie zostali pochowani LUDZIE....czyjś ojciec, matka, dziecko.....
Te groby są historią, historią, która przeminęła ale w pamięci trwa.... i tej historii nikt już nie zmieni....
Szanujmy więc CZŁOWIEKA,  pamiętając o jego doczesnych szczątkach....


  Pewnego dnia Anioł Śmierci zapukał do drzwi domu pewnego człowieka.
     - Wejdź i rozgość się - powiedział mężczyzna. - Czekałem na ciebie.
     - Nie przybyłem tu na pogawędki - powiedział Anioł - ale żeby zabrać twoje życie.
     - A cóż innego mógłbyś mi zabrać?
     - Nie wiem. Ale wszyscy, kiedy przychodzę, chcieliby, żebym wziął cokolwiek, byle nie ich życie. Gdybyś wiedział, jakie mi czyniono propozycje!
     - Ale ja niczego dać ci nie mogę. Radości, jakie mi ofiarowano, przeżyłem. Zmartwienia rzuciłem na wiatr. Problemy, wątpliwości, niepokoje spaliłem za sobą, by móc się ogrzać przy ogniu nadziei. Dóbr doczesnych wyrzekłem się. Uśmiech podarowałem tym, co mnie o niego prosili; serce - tym, których kochałem i którzy mnie kochali. Swoją duszę powierzyłem Bogu.
     Zabierz więc moje życie, bo nie mam nic innego do ofiarowania.
     Wtedy Anioł Śmierci uniósł tego człowieka w ramionach i stwierdził, że jest lekki jak piórko, a Pan otworzył na oścież bramy Raju, bo przez nie miał wejść święty...


Pier D'Aubrigy

















O świętej bramie
     Umarł pewien mężczyzna. Pędził żywot jałowy, bez uniesień. Unikał trudności. Nie znał cierpienia.      Anioł Śmierci zawiódł go do Cichej Puszczy, a było to miejsce mroczne i samotne.
     - Dlaczego muszę być skazany na samotność? - poskarżył się ów człowiek.
     - To los przeznaczony dla tych, co nie przekraczają Świętej Bramy - wyjaśnił Anioł. - Wiedzie ona do świątyni cierpienia. Wszystkie dusze czułe i szlachetne nieuchronnie ją przestępują. Tylko egoiści, tacy jak ty, o nieczułym i twardym sercu, nie znają świątyni łez.

za A. Tamponi



Za wszystkie dusze w Niebie...
Zapalmy znicze, za tych których zabrał Bóg.
Pomódlmy się za nich, by dostąpili zbawienia.
Pomódlmy się za dusze, które błądzą.
By mogli się skąpać w jasnym blasku chwały Jedynego.
Prośmy Ojca Niebieskiego,
By nie zapomniał o żadnym z nas.
Bo gdy nadejdzie pora
Bo gdy nadejdzie czas,
Zaszumi stara sykomora,
Zaszumi stary las.
A Bóg Ojciec nasz Jedyny
Otworzy swe ramiona
I w powitalnym geście,
Z uśmiechem na twarzy,
Zaprosi nas do Nieba,
Zbawieniem nas obdarzy...

...Więc zapalmy dziś znicze za tych, których nie ma już wśród nas...
...i za te w Czyśćcu i za te, które zbłądziły do piekła...
 autor vercia 87



1 listopada 2012

ŚWIATEŁKO DO NIEBA

Wstalismy dzisiaj wcześnie rano aby pojechać na groby  ..... jak pisałam wcześniej nasz samochód stoi  w Rokitnicy z ułamanym kluczykiem....
Trzeba było na gwałt cos kombinować no bo jak tu pojechać  gdziekolwiek jak nie ma czym.... Ludwik w środę późnym wieczorem przyjechał.... VW Sharanem.... na niemieckich tablicach. No mysle jakoś damy radę na te krótką trasę zawieźć kwiaty i znicze....
No i jak pech to pech w Z. zatrzymał nas Pan Policjant ... twierdząc że nie mamy zarejestrowanego pojazdu....  co prawda to prawda - nie było kiedy tego uczynić. Na dodatek Lutek nie zapalił świateł.... oż ....w  ....
No i jeszcze okazało sie że L. ma tylko  zamiast dowodu kartkę ,  że oczekuje  na nowy,  a w starym  dowodzie ma  inny adres....
Na szczęście  ... i tutaj kłaniam się ...Pan Policjant ze Złotoryi zrozumiał nasz problem i skończyło się tylko pouczeniem.
Jednak z uśmiechem powiedział mi że mam od niego prezent za 600 zł i mąż ma mi kupić co będę chciała...
bardzo dziękuję Panie Policjancie ....zobaczymy co dostanę...
Zapakowani w  bagażniku w donice pojechalismy szybko na cmentarz w R. później w drodze powrotnej Z. i P.   - wszystkie cmentarze w zasięgu ręki, bo nie chcielismy się narażać ponownie....i prowokować losu.
Dopiero w domu na "naszym cmentarzu " spokojnie zapalilismy znicze za tych do których nie moglismy pojechać.
Dzisiejszy poranek powitał mnie takim obrazem...


 a to kilka zapomnianych ale nadal przemawiających  swoim memento nagrobków....


dzieciątko umęczone chorobą nadal się opiera śmierci lecz Anioł nakazuje mu iśc do Nieba....
wzruszył mnie ogromnie ten stary pomniczek....











Więc gdy zobaczysz opuszczony grób
zapal choć jeden nawet skromny znicz mu
nie przechodź obojętnie koło smutnej mogiły
światełka takie dają dużo im siły
Stań przy nim chwilę lub dwie
zmódl ojcze nasz, czy zdrowaśkę...
Na pewno dusza opuszczona ta
wdzięczna będzie Ci po wsze czasy...