Właśnie skończyłam swoją spódniczkę, pierwsza powstała chyba z 5 lat temu , ale fason jest na tyle uniwersalny, że powstała kolejna, i być może będzie jeszcze jedna w innym kolorze.
Wyrabiam motki, bluzeczka powstała z nitki bambusowej a chusteczka z jedwabiu ręcznie przędzionego....
zapasów włóczki mam dużo, ostatnio sprułam nienoszony sweterek i tak powoli sobie dłubię na drutach i szydełku.
Teraz tylko czekać na pogodę, aby móc te letnie rzeczy nosić....
Przed domem i w ogrodzie mamy krzaki bzu, a właściwie drzewka.... , trochę dzikie, bo nikt ich nie przycinał.... lecz kwitną pięknie i mają takie magiczne kwiatki.





