Najlepiej mi się myśli podczas porannego spaceru, powietrze jest wówczas rześkie, widoki koją oczy a i głowa wówczas " widzi" wyraźnie to co się dzieje dokoła.
I tak patrząc na otaczającą mnie przyrodę przywołałam do życia artykuł "Życie na Moksie" Małgorzaty Szumowskiej z ostatniego numeru Urody ....która pisze między innymi:
co robi się na Moksie ?Mokotowie / w ciepłe popołudnie ?
...jęździ się na rowerze od jednej kawiarni do następnej, co chwila spotyka się kogoś znajomego, tu small talk, tam hejka, hejka i czas płynie....
Moks staje się dla mnie oazą przypominającą Berlin czy inne wysoce cywilizowane miasto zepsutego Zachodu. .... ale tu są jeszcze rdzenni mieszkańcy Moksu i dzięki nim dzielnica żyje. Z dużą radością widzę, jak rozkładają się na leżakach pod Nowym Teatrem, z kocem, czasem z grillem i piwkiem., z dziećmi w wózkach.....
i tak sobie myślę :
po co buduje się zamknięte osiedla , ogrodzone, obetonowane, tylko z niewielkim zielonym patio, gdzie rosną krzewy i cieszy oko wystrzyżony trawnik, a ludzie w ciepły dzień szukają zieleni pod Teatrem, czy pod Królikarnią ? Tam na kocach jeden przy drugim poszukują namiastki przyrody ?
Nie rozumiem tego.... najpierw się
ktoś odgradza, - od kogo i czego - a później szuka zieleni i obecności "plebsu" ze starych blokowisk ?
nawet plac zabaw dla dzieci jest "pod kluczem ....
Wiem, że ktoś kto mieszka w mieście od lat , w blokowisku czy starych kamienicach nie zmieni tego... bo i gdzie .... i w jaki sposób....
ale młodzi, a może i starsi , którzy kupują te ogrodzone apartamenty ? ...może się czepiam , ale niech mi ktoś spokojnie wyjaśni - dlaczego akurat ogrodzone ? odcięte od ludzi? zamknięte ?
dlaczego?