Czas chyba w końcu dojechać do Górczycy...
byliśmy tam przejazdem w lutym, wieś ciekawie położona choć pozbawiona ciekawszych zabytków. Pokazywałam wtedy stary ale jeszcze piękny dom szachulcowy,
tak wyglądał zimą a tak obecnie, po lewej ....widok z folwarku....
w tym budynku znajdował się zajazd...obecnie jest kaplica i mieszkania prywatne...
tym razem jednak poprowadziła nas ciekawość, po przeczytaniu artykułu Przemysława Popławskiego w Sudetach / nr 10 z 2010 roku/."Szkoła sportowa w Górczycy"
Po przeciwnej stronie drogi patrząc właśnie od tego budynku stoi na małym wzgórzu dom, z charakterystycznym zegarem,ale jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, co tam się mieściło.
Dopiero czytając powyższy artykuł dowiadujemy się, że mieściła się tam w połowie lat 30 XX wieku "szkoła sportowa " Hitlerjugend.
a to skan widokówki z powyższego czasopisma ze zbiorów Zbigniewa J.
Cytując autora artykułu...
......Wydaje się że raczej ulokowano tu "służbę rolną " [Landdienst] wchodzącą w skład Hitlerjugend. Działając zgodnie z hasłem "Krew i Ziemia" [ Blut und Boden] planowano zachęcić część młodzieży niemieckiej do prostego, wiejskiego życia.Przecietny wiek chłopców to 16-20 lat. Wielu z nich podczas nauli liczyło na mozliwośc walki z komunizmem i judaizmem. Innych kusiła mozliwość zdobycia zawodu czy korzystania z boiska sportowego.
Nad akcją tworzenia wzorcowych gospodarstw czuwał od początku Artur Axmann, który w roku 1941 zgodził się na oddanie wszystkich farm w Niemczech pod nadzór SS. Efektem tych decyzji było ustalenie modelowego wzorca trzyletniego szkolenia wybranej młodzieży z HJ.
Pierwszy rok wypełniała praca w Landdienst, kolejny polegał na pogłębieniu fachowej wiedzy z rolnictwa, a ostatni uczestnicy spędzali na jednej z instruktażowych farm. Po trzech latach w służbie agrarnej chłopcy mieli przejść intensywny kurs militarny pod okiem SS, by połączyć funkcje zbrojnego milicjanta z rolnikiem....
ciekawych odsyłam do artykułu pana p Popławskiego.
Nic więc dziwnego że postanowiliśmy osobiście zobaczyć 'co w trawie piszczy"
I wracając z Agatowego lata zajechaliśmy do Górczycy. Z początku wydawało się, że w zabudowaniach nikt nie mieszka, nie zaszczekał nawet pies.... w arcyciekawej budzie :)
ale już po chwili wyszedł gospodarz , i nie tylko pozwolił nam fotografować do woli, lecz podzielił się z nami swoją wiedzą na temat obiektu. Wspomniał też dawne czasy, kiedy jako młody człowiek trafił właśnie do Górczycy, .Bardzo barwnie i ciekawie opowiadał, tak że nasza obecnośc przedłużyła się dośc znacznie.
Dziękuje z tego miejsca Panu...X.... za udostępnienie i oprowadzenie po gospodarstwie.
I tak jak pisze pan Popławski w swoim artykule a Gospodarz potwierdza fakt...w roku 1998 autobus pełen Niemców w podeszłym wieku przyjechał właśnie do Górczycy. Pewnie był to wspomnieniowy, nostalgiczny przyjazd na dawne miejsce swojej młodości....Chcieli ostatni raz zobaczyć miejsce gdzie spędzili część swojej młodości.
Budynek główny nie zmienił się chyba wcale, chodzi o wygląd z zewnątrz....
tak wygląda obecnie....
w budynku tym na parterze znajdowała się kuchnia i jadalnia, na piętrze pokoje wykładowców.
na ścianie szczytowej znajdujemy napis....
na folwarku nie mogło zabraknąć zwierząt...jedna z owieczek upodobała sobie Ludwika i poszła za nim aż do bramy hi hi.... zawiedziona była, że musi zawrócić....
natomiast w tym budynku, nakrytym jeszcze wówczas dwuspadowym dachem mieściła się świetlica, stołówka i pokoje wychowanków...
fragment zabudowań gospodarczych...
i jeszcze kilka zdjęć STRAŻNIKÓW PRZYRODY

