Parafrazując tytuł "Samotność w sieci" mogę z zupełną szczerością napisać o samotności w wielkim mieście.
Pewnie mieszkańcy, którzy tu mieszkają nie odczuwają jej tak jak ja..... dla nich to normalne, że są skwery, parki, promenady, ale dla kogoś kto czuje w "powietrzu wolność" - kiedy wychodzi na otwarta przestrzeń łąki życie w takim blokowisku jest koszmarem.
Osiedle strzeżone, na zewnątrz ochrona monitorująca , recepcja, kamery..... no po prostu dla mnie szok.....
nie potrafiłabym się tutaj odnaleźć, to miejsce dla młodych, pracujących , a starszych ludzi siedzących na balkonie czy wyglądających przez okno po prostu mi żal. Nie wiedzą jak pachnie poranne powietrze, rześkie, jeszcze nie rozgrzane słońcem, nie słychać wieczornego koncertu cykad i świerszczy....
Nie nadaję się na mieszczucha , choć w mieście przeżyłam 60 lat.
Jestem szczęśliwa, że mój dom jest na wsi, tam jest moje miejsce i mam nadzieję z tamtego miejsca powędruję na Drugą Stronę Tęczy.

