Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKI. Pokaż wszystkie posty

21 kwietnia 2018

KSIĄŻKI





Czytam dużo książek , ale jak kiedyś pisałam,  w zasadzie żadna z tych nowoczesnych niezbyt mi się podoba. To nie mój styl, przyzwyczajona jestem do klasycznej literatury.
Ale  od każdej reguły są wyjątki....i ostatnio mi taki wyjątek wpadł w ręce.
Czereśnie zawsze muszą być dwie, Magdaleny Witkiewicz

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4384203/czeresnie-zawsze-musza-byc-dwie

Książka o normalnym życiu młodych, no może trochę życiowo naciągana,  ale ciepła, może trochę romantyczna...
taka książka, która potrafi rozświetlić człowieka, odegnać od niego smutki, pozwala się uśmiechnąć, że jeszcze są ludzie , którzy cenią dobro, piękno, przyjaźń.
Podobała mi się zwłaszcza jej motto:

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. 
Tak jak człowiek, gdy kocha - rozkwita


Drzewa zawsze lepiej się czując mając obok siebie inne...las, bór, to klasyka, drzewa rosnąc obok siebie oplatają się gałęziami, które przy wietrzyku lekko je muskają, ale przy wichrze dają wspólną ochronę.
W samotne drzewo częściej uderzają pioruny, i chociaż  ma miejsce aby rozłożyć szeroko swoje  gałęzie, nie ma komu szeptać do ucha bajek i opowieści z mchu i paproci.


11 stycznia 2018

KSIĄŻKI I MOJE PRACE




Z NETU

Pisałam już kiedyś, że w moich bibliotekach brakuje książek, które chciałabym przeczytać. Chodzi o pamiętniki, biografie, sagi rodzinne, dużo jest nowości, ale ja się w nich nie odnajduję. To już nie moje pokolenie. Pisane są prostym językiem, często z wulgaryzmami, seksem itd.... prawie we wszystkich jakie wypożyczyłam był podobny scenariusz. Dlatego też w miarę możliwości  staram się kupić coś dla siebie w komisie internetowym.
Ale ostatnio nabyłam świetną, nową  książkę


przede wszystkim ze względu na piękne zdjęcia, a także na miejsce pochodzenia tych zdjęć. Chatki budowane daleko "od szosy" w głębi lasów czy na zboczach górskich..... samo piękno, dzika przyroda i człowiek.

Na polu robótkowym coś się dzieje, zrobiłam biały sweterek, najprostszy, taki jaki lubię, małą chustę z resztek włóczki skarpetkowej, a teraz przymierzyłam się do Albanetty, chusty rogalika. Czy podołam,  to się okaże :)








Jesteśmy już po kolędzie....



16 maja 2017

KSIĄŻKI





Nareszcie dotarły do mnie moje przesyłki.... z niecierpliwością odwijałam je z opakowania, bibułek, bo zapakowane były solidnie. Antykwariat, gdzie je kupiłam jest naprawdę profesjonalny i widać gołym okiem, że właściciel kocha książki.
A oto one:

 
to jedna z pozycji, którą czytałam lata temu,  ciekawie opisany świat przez małego chłopca na dalekiej Besarabii, gdzie życie toczyło się wokół majątku, odai, hodowli koni, gdzie opisy sadów, pól uprawnych i stepu przeplatają się ze sobą. Oczami wyobraźni widziałam te słoneczne krajobrazy..... i ja, która nienawidziła kaszy manny , od tego czasu polubiłam mamałygę, widząc ja jako "słońce na talerzu",  choć na pewno nie była tak pachnąca jak ta u małego Stasia.



kiedy rodzice Stasia  zmuszeni byli opuścić te żyzne ziemie i wyjechać do Polski, zatrzymali się w Zakopanem, tam Staś chodził do szkoły, uprawiał sport. I znów te piękne i wesołe opisy.... 
Kiedy byłam z moją najstarszą w Zakopanem  a było to 40 lat temu, mieszkałam przy ulicy,  gdzie stała willa Mak , a poniżej znajdował się budynek szkoły Stasia. Łatwo mi było widzieć oczami  wyobraźni, jak chłopcy wędrowali do szkoły, jak przechodzili obok pomnika Sabały idąc w góry....



kolejna książka.... przeżycia najpierw małego a później dojrzałego Sławka... 
opisy Karpat, Lwowa, Drohobycza, Stryja..... te wszystkie miejscowości są mi bardzo bliskie. Choć nigdy tam nie byłam i pewnie już nie będę,  to jednak te tereny są "jakby moje". Jakbym  się tam urodziła , wychowywała, wędrowała po tych niezmierzonych wzgórzach , kąpała się w huczącym strumieniu.
Pewnie to moja dusza ściśle słowiańska..... może moi przodkowie pochodzili stamtąd ? Tego nie wiem, moja mama urodziła się  w Rudce k. Krzemieńca na Wołyniu. Została wywieziona na roboty do Niemiec kiedy miała 16 lat, i już nigdy nie wróciła na swoją rodowitą ziemię. Mówiła mało i niechętnie o swoim tam życiu , a o niektórych sprawach skrzętnie milczała.... nawet nie wiem jak miał na imię mamy tato, czyli mój dziadek.... Nigdy o nim nie wspomniała, choć miała jeszcze siostrę i brata. Nie wiem co się  wydarzyło ,  że stało się to tabu.
Ale moja dusza i tak hula po tych połoninach karpackich, 



 a to książka , którą chciałam już dawno kupić, piękne rozważania wszystkich tajemnic różańca świętego. A autor, ojciec Amorth był jednym z najbardziej znanych i skutecznych egzorcystów watykańskich.


Jakby to było mało , wypożyczam z biblioteki po 8-10 książek. Jak są interesujące to przeczytam je w ciągu tygodnia, ale czasami trafią mi się "nowoczesne" , które już mi nie leżą, wtedy wracam do swoich.
Choć ostatnio wypożyczyłam piękną sagę:


czytam II część, jest bardzo interesująca, a czytamy ją z Mosią pod leszczyną w ogrodzie, bo w końcu zrobiło się ciepło.
Tak więc pozdrawiam spod leszczyny :)


28 maja 2014

KRESOWA ATLANTYDA .... I ŁABĘDZIE



Trochę ostatnio nazbierało  nam  się spraw do załatwienia w związku z czym trzeba było pojeździć po okolicy....Były sprawy mniej i bardziej przyjemne jak to w życiu bywa, wizyty u lekarza, zakupy przemysłowe....
Z wyjazdów pozostały  przy okazji fotografie, zatrzymane  w kadrze chwile, ulotne i niepowtarzalne.


Sobota, cmentarz ewangelicki, pisałam o nim  TUTAJ

po roku czasu tak wygląda zapowiadany plac zabaw dla dzieci...







Natomiast na stawie nieopodal obserwowaliśmy "Jezioro łabędzie" wprawdzie nie Czajkowskiego ale w wykonaniu rodzimych łabędzi....







No i coś dla ducha, udało mi się wypozyczyć wspaniałą trylogię....




zdjęcia nieszczególne, bo na dworze  mroczno i ciemno,   natomiast  treść książek wprawiła mnie w zachwyt, [ to moje ukochane klimaty] ,  są opisywane kolejne miasta i miejscowości na Kresach, żyjący wówczas ludzie, ich obyczaje, stroje, parady wojskowe, sanatoria....
jest cała masa nieznanych dotąd zdjęć, jest ukochana przez Marylę Wolską,  Storożka...

W międzyczasie wydziergał się cienki szal , na drutach kolejny, ale muszę poczekać na lepsze warunki do zdjęć.