Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś,
jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie,
jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia.
Wyjdź mu naprzeciw.
Phil Bosmans
Dlatego też wychodzę naprzeciw tym nowym dniom, zwłaszcza, że sprawy zaczynają przybierać pozytywny obrót, o których może napiszę post , z przewrotną treścią pt: Zło ....?
Tak więc wyruszamy nową drogą w dalszy etap życia, i choć ta droga jest kamienista, bez asfaltu i kolorowych barierek - otoczona krzakami, zza których czasami nie widać zakrętu....idziemy....ufnie , wierząc, że nie jesteśmy sami w tej wędrówce, że towarzyszy nam nasz osobisty Anioł Stróż.
i serce radują widoki , które wyłaniają się niespodziewanie .....
Dotarliśmy tą drogą do Pilchowic, chcąc na własne oczy zobaczyć, w jakim stanie znajduje się jezioro, ile wody ubyło w związku z suszą...
bardzo dużo.....choć elektrownia w promieniach zachodzącego słońca wyglądała wspaniale niczym - Tadż Mahal.... tak mi się dziwnie skojarzyła :)
Widać że woda płynie tylko wąskim środkowym korytem pozostawiając odkryte betonowe ściany zalewowe...
Pies bał się iść po drewnianym moście... ha ha, fantastycznie szedł bujanym krokiem marynarza , rozcapierzając łapy i pazury ... świetnie to wyglądało...
a to kolejne zdjęcia z zapory
i kolejna miejscowość....Marczów
teraz można tutaj suchą nogą przejść od brzegu do brzegu po Bobrze nie zamaczając nóg.... a jeszcze nie tak dawno kipiała tu woda...
no i na koniec wędrówki ...wspaniały zachód słońca i magiczna "karawana koni" idących stępa i znikających za horyzontem....