Mija prawie trzy miesiące od poprzedniego wpisu i niestety nie ma optymizmu. Chyba trafiam na niewłaściwych ludzi, choć aby kogoś poznać, to trzeba z nim rozmawiać czy pisać. Niestety moje oczekiwania rozminęły się z oczekiwaniem mojego X, wydawało się, że mamy wspólne tematy, ale jak się okazało to dotyczyło przeszłości, natomiast przyszłość każdy kreślił inaczej.
Ja nigdy nie byłam kurą domową, choć w małżeństwach się raczej jest, kiedy są dzieci, ale teraz mam czas tylko dla siebie i nie mogę go zmarnować na zbawienie świata. Mam własne problemy, z którymi walczę i nie mogę obarczać się czyimiś, ,mogę podpowiedzieć czy doradzić, ale życia za kogoś nie przeżyję zwłaszcza kiedy ten ktoś nie chce, a potrafi mnie szantażować. Związek jeszcze się nie zaczął a już sie skończył. Dużą rolę odegrała odległość . Kropka.
Widocznie mam do spełnienia jakieś inne przesłania i temu się poddaję.
Spacery i fotografia to nadal moje priorytety , z tym, że spacery są krótkie bo sama do lasu czy w góry nie pójdę, a w domu mam zwierzaki potrzebujące wyjścia. Więc jakoś pomału sobie radzę.
Na parafii wróciły zajęcia, mamy zespół muzyczny, śpiewający, mamy zajęcia teatralne, zajęcia na basenie , więc czas miło płynie. No pewnie że chciałoby się mieć tę bliską osobę, ale z perspektywy czasu mam inne priorytety, Przede wszystkim przyjaźń i inteligencja, to jest dla mnie ważne.
A życie pokaże co będzie dalej. Straszą kolejną pandemią, ograniczeniami więc cóż można sobie planować. Trzeba płynąć na fali dnia dzisiejszego i koniec.




