20 listopada 2017

STAROCIE W NASZYM DOMU




Styl skandynawski..... pisałam ,że bardzo mi się podoba ale........

ponieważ mieszkam w ponad 100 letnim  domu


siłą rzeczy taki styl nie pasuje nijak do naszego wnętrza. Co innego w nowych domach czy mieszkaniach....
u nas panuje antykwariat czyli Galeria Bazar.....
kupowałam i kupuję na bazarze stare przedmioty, porcelanę czy inne ozdoby aby zapełnić to nasze  wnętrze. Stoją więc obok siebie i durnostojki i kurzołapki i pamiątki...
a oto kilka z nich bliskich mojemu sercu



mały stary globus, i mosiężny  aniołek


słonie kupione na szczęście dawno temu u jubilera,

 a to porcelanka




to anioł podarowany mi przez koleżankę
 

  to obrazy podarowane mi przez Basię, na które patrzę otwierając oczy.... są jak modlitwa...


świecznik podarowany przez  przyjaciela domu


ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy od córki i różaniec od męża


ciągle w użyciu





 początki nowej  kuchenki....ha ha, kiełbaska już się suszy



Dekoracje ciągle się zmieniają, przestawiam aby było mi  najwygodniej, nowe są eksponowane, starsze na jakiś czas zajmują drugie miejsce,  aby po czasie znów wrócić... no samo wiejskie  życie  emerytów.

A w tym starym domu szczęśliwy pies ....który nas terroryzuje :)

okupujący non stop kanapę, / widoczna  blizna po operacji i wygolony brzuszek /

17 listopada 2017

HYGGE, LAGOM......





SKROMNIE PRZYJMOWAĆ, SPOKOJNIE TRACIĆ....
te słowa napisał prawie dwa tysiące lat temu filozof i cesarz Marek Aureliusz.

Myślę, że nic nie straciły w swoim  wydźwięku. Do szczęścia naprawdę nie potrzeba bogactwa, wystawnej willi czy kilku samochodów, wczasów na Majorce i pokaźnego konta.

....Szczęścia nie uzyskamy przez zbieractwo, kumulowanie, dodawanie, zagarnianie, wystawianie głowy ponad innych i uzależnianie ich od siebie, ale poprzez odwrotność tych działań. Wewnętrzna wolność jest pod ręką, na fabrycznym wyposażeniu człowieka, trzeba  tylko przestawić celownik o 180 stopni.....
/ Marcin Fabiański/

Uciekło gdzieś nam to tak zwane szczęście, do którego utraty przyczyniają się  również obecne warunki życia. Każdy żyje w pojedynkę, zamknięty w swoim własnym świecie.
 W mojej wsi otworzono w LISTOPADZIE ! siłownię na świeżym powietrzu. Ciekawa jestem kto tam pójdzie ćwiczyć,  kiedy pada deszcz czy śnieg. A zwykłej najskromniejszej świetlicy nadal nie ma.
I tu pojawia się chyba wiejskie lobby - ha ha ....
Odnośnie poprzedniego nieco smutnego postu.... pewnie, że chciałabym zatrzymać ciepłą jesień, długi dzień, albo letni wietrzyk. Jednak przyroda ma wobec nas inne plany , a jedynym wyjściem - to spokojnie stracić te wszystkie rzeczy i nasycić się radością tego co pod ręką: nagimi konarami, kałużami na wiejskiej drodze do lasu, zacinającym wiatrem wyciskającym łzy z oczu...
Życie szalone, prędkie, w plątaninie ludzkich spraw toczy się przeważnie na nizinach, w wielkich miastach, natomiast w górach czyli i tu gdzie i ja  żyję , panuje spokój, powietrze jest rześkie, bliżej jest  do słońca. ... i  stąd bierze się wewnętrzny spokój, brak podrażnień... czyli nabywa się umiejętności puszczania wszystkiego tego czego nie ma  i cieszenia się tym co jest.
To także hygge..  czy pokrewny skandynawski  lagom....
.KLIK

KLIK

"Może i Szwedzi nie są najszczęśliwszym narodem na świecie, ale nieodmiennie plasują się w górnej dziesiątce najróżniejszych rankingów zadowolenia. Oto koronny przykład szczęścia w stylu lagom - umiarkowania, a nie euforii i uniesienia, a już zdecydowanie nie samozadowolenia."


Dlatego pewnie tak bardzo podobają mi się skandynawskie wnętrza, pełne światła, czystości, minimalizmu.  Brak tak zwanych durnostojek, kurzołapek itd.... I ten bezpośredni kontakt z przyrodą, ogród skomponowany roślinnością , pełen harmonii i piękna.
To wszystko można osiągnąć będąc właśnie hygge.....które ostatnio staje się bardzo  modne.








12 listopada 2017

PRZEMIJANIE





Jesień zagościła  już  na dobre, i  choć dzisiaj świeci słońce, to jednak jest  już listopad. Kiedy patrzę na trawy i kwiaty na łące , to widzę skulone, zaschnięte pomarszczone rośliny. Przypomina mi to człowieka, który  im starszy tym bardziej przygięty jest  do ziemi, pomarszczony i zasuszony.
Drzewa są smagane wiatrem, bez liści, gołe gałęzie wyciągają ramiona do tego zimnego słońca, ale to wszystko na nic. Taka jest odwieczna kolej rzeczy.
I patrząc na przyrodę,  siłą rzeczy rozmyśla się o przemijaniu, o tym , że bliżej nam do wieczności niż do życia, i  choć dusza jeszcze próbuje się ratować, cieszyć  z drobnostek,  to jednak ten zimny powiew na karku  mrozi człowieka.
Może to i wina tej pory roku mówiącej o przemijaniu, jednak rośliny za rok odżyją, wypuszczą nowe pędy, kwiaty zakwitną, lecz człowiek który zaśnie teraz snem wiecznym juz się nie obudzi. I nie wiadomo czy będzie oglądał zielone murawy w niebie, czy szarość czyśćca, czy też będzie  cierpiał w piekle.
To sprowadza na człowieka depresję, i  tym bardzie w  pogrążającej  się ciemności.

 ....Pozwól

Pozwól światu przeminąć,
Taki jest jego cel…
Pozwól iluzji odpłynąć,
Spokój umysłu dziel:
Z ptakiem podniebnym w locie,
Z powojem wijącym na płocie,
Ze słońcem gorącym,
Ze spadającą gwiazdą,
Z całą tą życia jazdą.

Jesteś przelotnym gościem
W tej krótkiej podróży,jedynej,
Której nikt nie przedłuży.
Zakończ bez żalu,
Swe ziemskie podboje.
Nie trzymaj czegoś,
Co nie jest twoje.
Pozwól światu przeminąć…

autor




więcej tutaj:

1 listopada 2017

PAMIĘĆ - WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH





Nieuchronność

Nie zatrzymasz bańki mydlanej na słomce,

choć piękna jak cud cudów, choć się mieni słońcem;

nie zawrócisz rozmowy wpół gestu, wpół słowa;

nie złapiesz w dłonie tęczy chociaż kolorowa;

nie wstrzymasz w locie ptaka, ni dmuchawca puchu,

ani rosy w południe, ni wiatru w bezruchu.

Nie zatrzymasz serc bicia i wędrówki ziemi,

ani złotych wakacji, ni przyjścia jesieni.



Nieuchronnie mijają rzeczy i zdarzenia,

odchodzą chwile, doby... lecz coś się nie zmienia,

czegoś nie da się zgubić. Coś trwa, coś zostaje.

Gdzieś w głębi duszy, cicho gra malutki grajek

najpiękniejszą muzykę, najcudniejsze scherza,

co łączą się i płyną falą, rytmem serca.

I już w nas pozostają duchowym przesłaniem

łagodnie bratającym trwanie i mijanie.

Nieuchronność omija, co chcemy ocalić,

wystarczy ciepłą iskrę pod sercem zapalić,

by rosły w nas i trwały ulotne wrażenia -

drogowskazy pamięci najmilsze - wspomnienia.

autor: Renata Strug