Postanowiłam zamknąć bloga dla ogółu, nie chcę aby ktokolwiek czytał moje wynurzenia, a czasami aż się prosi napisanie czegoś tak osobistego ... aż do bólu....
Poznaję nowe smaki życia...znów jest jesień, moja ulubiona pora roku....jesienią zawsze dzieją się niespodziewane, zaczarowane sytuacje.
Tak jest i tym razem.... ciepło i z dozą humoru.... tak jak lubię....
Ale jednocześnie jest inaczej, tym razem czuję ,że jest to zamknięte w jakiejś czasoprzestrzeni, niedostępne dla nikogo, a jednoczesnie bardzo prozaiczne i aż nazbyt materialne....
Na jak długo - nie wiem , ale każda chwila radości się liczy i nie mam zamiaru z niej nie skorzystać.
O jesieni, jesieni
Niech się wszystko odnowi, odmieni....
O jesieni, jesieni, jesieni .....
Niech się nocą do głębi przeźrocza
nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
niech się spełni, co się nie odstanie,
choćby krzywda, choćby ból bez miary,
niesłychane dla serca ofiary,
gniew czy miłość, życie czy skonanie,
niech się tylko coś prędko odmieni.
O jesieni!... jesieni! ... jesieni!
Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
znowu serce gorzało i biło,
żeby życie uniosło mnie całą
i jak trzcinę w objęciu łamało!
Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
już się tyle rozprysło wędzideł ...
Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
Niech się wszystko odnowi, odmieni! ...
O jesieni! ... jesieni! ... jesieni.
Iłłakowiczówna Kazimiera
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz