26 lipca 2010

MOTYL


Popełniłam znów kolejny błąd, zaczęłam traktować pisanie postów jako własne , osobiste przemyślenia. Sądziłam, że odpowiedzi będą równie osobiste i głębokie i będą przyczynkiem do szerszej dyskusji. Tak się jednak nie dzieje, z różnych chyba względów,więc przenoszę moje myśli tam gdzie powinno być ich miejsce.
Na bloga.
Powstała jakaś zadra w sercu, może się mylę , ale intuicja podpowiada mi co innego.
Nikogo nie powinny obchodzić moje zwierzenia, uczucia, brak uczuć......
powinnam sama sobie z tym tematem poradzić, i poradzę sobie. Bo cofnęłam się znów kilka miesięcy wstecz... a kto się cofa ten nie idzie do przodu.
Ja muszę iść naprzód, stagnacja jak pisałam mnie zabija,
I choć motyle żyją krótko to pragną aby ich życie było w pełni szczęśliwe i kolorowe.
Muszą być kochane i muszą O TYM BYĆ ZAPEWNIANE CODZIENNIE....
potrzebuję tych słów, akceptacji, tego że jestem kochana... kiedy tego brakuje, motyl umiera.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz