

Przereklamowałam książkę, sądziłam , że to będzie biografia z wplecionym w tło obrazem ówczesnej Polski a okazała sie według mnie książką dla kucharek.... melodramatem w stylu Mniszkówny.
No cóż, i tak bywa.... trudno mi ostatnio trafić na dobrą książkę. Te klasyczne już dawno przeczytane / a czytam od 54 lat / a te obecnie polecane wcale mnie nie zachwycają. Może to problem starości ?
Ten wulgarny i głupkowaty język w niektórych nowościach wprost powala....ja wychowana jestem na dobrej bajce, dobrej klasyce, dobrej poezji...więc i wybredna jestem. A i biblioteki są coraz uboższe, lepsze książki są chowane dla "wtajemniczonych " albo przechowywane w archiwum .....wszędzie wkracza komercja i kupuje się to "co idzie" czyli pod publiczkę....
Dawne czasy już nie wrócą, kiedy z wypiekami na buzi buszowałam po półkach bibliotecznych a miałam wtedy 6 lat....pozwolono mi ..ale najpierw musiałam zdać egzamin "czy umiem czytać "
Umiałam :)
