Na początku naszej znajomości Ludwik obwoził mnie po wszystkich swoich ulubionych zakĄtkach, a ponieważ było to wczesną wiosną więc jednym z pierwszych miejsc był Stanisławów, pole śnieżycowe i Rosocha.
Pisałam o tym dwa lata temu a teraz nadarzyła się okazja aby odbyć taką podróż trochę sentymentalną.
Stanisławów....maleńka wieś...
......"Stanisławów położony jest w północnej części Pogórza Złotoryjskiego, wchodzącego w skład Pogórza Kaczawskiego[4].
Zabudowania miejscowości ciągną się na odległość ok. 1,2 km wzdłuż lokalnej szosy z Sichowa do Pomocnego, począwszy od krętej doliny potoku Gajka
u północno-zachodniego podnóża Chełmka (443 m n.p.m.) i
południowo-wschodniego Łaskotki (406 m n.p.m.), poprzez głęboką dolinę
pomiędzy Łaskotką na północy i Kościelną na południu, skończywszy wysoko
na odsłoniętym wschodnim zboczu Rosochy (465 m n.p.m.)[2][5].
więcej TUTAJ
Po drodze piękne pola pokryte białym dywanem śnieżyczek....
we wsi jak w każdej innej na tym terenie stoi pomnik upamiętniający poległych młodych mężczyzn w czasie pierwszej wojny światowej...
dalej jedziemy na Rosochę....
Na południowy wschód od Złotoryi, nieopodal niewielkiej wioski
Stanisławów jest wzgórze Rosocha. Na jego wschodnim stoku znajdują się
pozostałości „tajemniczych” poniemieckich instalacji. Celowo ubrałem
słowo tajemniczych w cudzysłowie bo na temat tych ruin napisano już
sporo przeróżnych hipotez. Dla mnie jest to po prostu radiostacja
dalekiego zasięgu ale znając życie wiele osób by polemizowało
Zainteresowanych odsyłam do „Odkrywcy” z maja 2004 r.
Do
obiektów radiostacji opatrzonej kryptonimem „Rudiger” – tak
przynajmniej kiedyś napisano na forum Odkrywcy – można dojechać bez
problemów gdyż ze Stanisławowa pod sam główny budynek prowadzi
asfaltowa, całkiem dobrej jakości droga. Otacza ona zresztą budynek na
kształt ronda co widać na zdjęciu lotniczym.
więcej ....TUTAJ
tak wygląda obiekt dzisiaj....
W Stanisławowie ma swoją bazę Jednostka Poszukiwawczo- Ratownicza.....

Jednostka
funkcjonuje w sile plutonu i operuje z terenu bazy lotniczej "Baryt" w
miejscowości Stanisławów k/Złotoryi. Zlokalizowana jest ona w granicach
Parku Krajobrazowego „Chełmy”. Zajmuje obszar ponad 40 ha (440 m
n.p.m.), na którym znajdują się zabudowania koszarowo-socjalne, garaże,
dwie strzelnice, warsztaty, magazyny, hangar samolotowy oraz obiekty
szkoleniowo-treningowe. Stacjonuje tu sześć pojazdów
operacyjno-ratowniczych oraz trzy samoloty wielozadaniowe. Integralną
częścią bazy jest lądowisko operacyjne z pasem startowym o długości 550
m. Jednostka dysponuje również terenami poligonowymi w rejonie
historycznego wzgórza 442. (ostatni punkt oporu żołnierzy Waffen-SS w
czerwcu 1945 r.) Od 1956 r. przez ponad czterdzieści
lat na tym terenie prowadzono wydobycie barytu w kopalni głębinowej
"Stanisławów". Po jej likwidacji w 1999 roku część obiektów zaadoptowano
na potrzeby przebazowanej w tym czasie Jednostki z Górskiej Bazy Lotniczej "Trawers" w Jeżowie Sudeckim.
Tajemnica Willmannsdorf
Wielu znawców przedmiotu od lat próbuje rozwikłać tę zagadkę. Uwzględniając wielkość
istniejących bunkrów agregatowych, są zdania, że wartość wytwarzanej
tam energii elektrycznej znacznie przerastała potrzeby tego typu obiektu
radiotechnicznego.

W
połowie lutego 1945 roku Rosjanie przypuścili z kierunku południowego
szturm na to wzgórze. Poprzedzony on był precyzyjnym ostrzałem
artyleryjskim co potwierdzają ruiny stacji. Zrównane z ziemią zostały
obiekty koszarowe. Natomiast konstrukcja głównej budowli kryjąca
urządzenia radiowe i zespoły agregatów w zasadzie nie została naruszona.
Po kilkudniowych i szczególnie zaciętych walkach radiostacja padła.
Jednak część sił niemieckich rozlokowanych na pobliskich wzgórzach
utrzymywała nadal zdolność bojową. Zachowany do dzisiaj układ transzei
strzeleckich wokół Stanisławowa wskazuje, że
Niemcy przygotowani byli do długotrwałej obrony z kierunku północnego.
Zapewne dla obrońców zaskoczeniem był sowiecki manewr oskrzydlający i
szturm na Willmannsdorf - od południa.
Niewyjaśnione
pozostają do dziś powody tak zacięcie prowadzonej przez Niemców obrony
tych raczej nie mających strategicznego znaczenia terenów. Zadziwia
fakt, że znajdująca się nieopodal, najnowocześniejsza wówczas w III
Rzeszy (uruchomiona w 1939 roku) kopalnia rudy miedzi (po 1945 r. nosząca nazwę „Lena”), nie była broniona.
Według
relacji naocznych świadków - polskich robotników przymusowych
zatrudnionych w pobliskich wsiach, poddających się tu Niemców, Rosjanie
nie brali do niewoli. Po wkroczeniu na Rosochę Sowieci pośpiesznie
rozmontowali całe wyposażenie obiektu. Następnie po przetransportowaniu
do Jawora, dalej koleją wysłali na wschód. Czy były to tylko zwykłe urządzenia do łączności dalekosiężnej ? Trudno dzisiaj powiedzieć.
więcej TUTAJ
Komendantem bazy jest nasz przyjaciel JK. - komandos, człowiek o kryształowym charakterze i wielkim patriotyźmie ,
Wracając do domu nie mogliśmy się powstrzymać aby nie sfotografować naszego " wspaniałego domu" który niezmiennie nas zachwyca. Teraz w wiosennej scenerii wygląda jeszcze piękniej....
Kochani to NIE JEST NASZ DOM..... ten powyżej nas zachwyca swoją architekturą i proporcjami :)))
nasz wygląda tak.....
a co do łazęgostwa i emeryckiej turystyki..... jesteśmy na nią otwarci....