Lato w pełni, w ogrodzie rośnie zielenina, zbieram już ogórki, codziennie wystarcza na zaprawienie dwóch słoików, pomidory dojrzewają..... czekam na nie, bo nic tak nie smakuje jak taki pomidor zerwany prosto z krzaczka i pachnący.
Rano na porannym spacerze napawam się wonią wilgotnej i ciepłej ziemi , przesyconej zapachem łąki, ale w południe jest gorąco i duszno, więc siedzę w domu , dobrze, że parter jest zbudowany z kamienia i daje dobroczynny chłód....
no i co ? drutki w ręce i kolejne wyzwanie, uspokaja mnie to dzierganie , daje odpocząć od codziennych problemów, które nijak nie chcą mnie opuścić.
tak wyglądał nasz ogród....
a to już zbiory ....
Ludwik zamontował zbiornik na wodę, pompuje ją z rzeczki i w związku z tym mogę podlewać jarzyny , to świetne rozwiązanie, no a mój mąż ma złote rączki i super pomysły....jak zrobię zdjęcia to pokażę.
Powinnam opisać również Święto Tulipanowca w Sichowie, to już chyba coroczna , wiejska tradycja, młody tulipanowiec pięknie rośnie, ale stare niestety niszczeją, nie wiem dlaczego usychają ich konary.
Miłego dnia :)

