Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZŁOTORYJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZŁOTORYJA. Pokaż wszystkie posty

2 listopada 2013

LEOPOLD SCHMETTERLING.....NIE WYJAŚNIONA TAJEMNICA MUZEALNYCH ZBIORÓW....





Podczas naszych wędrówek po cmentarnych ścieżkach często odszukujemy groby znanych, zacnych  i zasłużonych ludzi.
Jest w Złotoryi cmentarz, a w bocznej alejce niepozorny grób z arcy wymownym napisem....






tutaj  został pochowany Leopold Schmetterling, wielkiej klasy kolekcjoner,  a jego historia życia byłaby świetnym materiałem na książkę lub film.




 Schmetterling1Oprócz wielu osiągnięć mieszkańców Złotoryi jest także historia haniebna, którą miasto nie może się pochwalić i o której wielu chciałoby z pewnością zapomnieć.
Minęło już ponad półtora roku jak na łamach Echa Złotoryi (listopad 2008) spytaliśmy, co się stało z kolekcją monet, przekazanych miastu przez Leopolda Schmetterlinga. Jeszcze do połowy 2008r. byliśmy przekonani, że wciąż czeka ona na inwentaryzację. W tej sprawie nie doczekaliśmy się żadnego odzewu, którego zresztą, prawdę mówiąc, się nie spodziewaliśmy.

....W 2013 roku upłynie 40 lat, gdy 72-letni Leopold Schmetterling zaproponował ówczesnym władzom miasta przyjęcie jego zbiorów w zamian za niewielką sumę pieniędzy i mieszkanie. Podczas wcześniejszych odwiedzin polubił Złotoryję i wydawało mu się, że tutaj właśnie znalazł osoby, którym może powierzyć dorobek swego życia. Skrzynie dotarły z klasztoru w Szczyrzycu (ostatnie poprzednie miejsce zamieszkania kolekcjonera) 21. sierpnia 1973 r., ale już kilka dni później ich ofiarodawca zmarł w złotoryjskim szpitalu....[koniec cytatu]

Ta śmierć była owiana tajemnicą i jak wieść gminna niesie Leopold Schmmetterling "zasłabł" już na dworcu kolejowym w Złotoryi, kiedy przywiózł do miasta wagon [ czy trzy wagony jak mówią niektórzy] swoje zbiory. Pogotowie zabrało go z dworca do szpitala, gdzie jak pisze Echo Złotoryi zmarł.
Olbrzymia kolekcja pozostała w mieście....
a była ogromna ....

a oto  co mówi nam dalej artykuł....



Małe mieszkanko Leopolda Schmetterlinga w Chrzanowie to prawdziwe muzeum urządzone z wielką pieczołowitością.[…] Wśród tysięcy eksponatów znajdują się kamienie szlachetne i półszlachetne (m.in. i diamenty) otrzymane drogą wymiany od zbieraczy z różnych krajów. Można tutaj podziwiać oryginalne skamieliny pochodzące z rozmaitych okresów geologicznych. Prócz zbiorów w Chrzanowie, L. Schmetterling ma kolekcje przechowywane u znajomych w Krakowie i Warszawie. Marzy o tym, aby to wszystko zebrać w jednym miejscu i udostępnić szerszemu ogółowi. […] Minerałom poświęcił L. Schmetterling wiele lat swojego życia. Straciwszy pierwsze zbiory podczas ostatniej wojny natychmiast po wyjściu z więzienia hitlerowskiego w Karlowych Warach rozpoczął gromadzić je od nowa. Ani Oświęcim ani Dachau nie potrafiły zniweczyć jego pasji.(Gazeta Krakowska ?, koniec lat 60. XX w.?).
 Profesor Schmetterling, człowiek samotny, jest już pewny, że dorobek jego życia nie przepadnie, nie zbutwieje od kurzu i wilgoci na dnie zapomnianych kufrów… (G. Chmielowski, Sprawa katowni, Gazeta Robotnicza, 12. czerwca 1978), …pochowano go w mieście, które miało być zakończeniem długiej, burzliwej wędrówki.[…] …dla Złotoryi jest to dar bezcenny… (L. Haluch, Skarb, Konkrety 1987 nr 3), Z szacunku dla więzi Schmetterlinga z tym miastem trzeba pokazać te zbiory… (Lab, Sala Schmetterlinga, Słowo Polskie 22. lutego 1998).
W salach wystawowych katowni obejrzeć można część „skarbu Schmetterlinga”.[…] W gablotce na pierwszym piętrze znajdują się okazy fauny z paleozoiku i mezozoiku, a wśród nich: amonity, belemnity, jeżowce i małże. Jest flora kopalna karbonu i permu: skrzypy i widłaki. Wystawiono kolekcję współczesnych ślimaków w różnych odcieniach i deseniach. Pokazano koralowce: od pojedynczych korali poprzez fragmenty rafy koralowej do korali kolonijnych. W oddzielnych szafach zgromadzono wyroby rzemiosła artystycznego – kieliszki i karafki z białego i kolorowego szkła a także szkło zdobione malowanymi kwiatami, wiele wyrobów z mosiądzu i srebra pamiętających XVIII i XIX wiek. Pośród nie wystawionych eksponatów znajdują się m.in. szczęki i kieł mamuta[…]. Muzeum przekazało Bibliotece Pedagogicznej w Złotoryi księgozbiór pana Leopolda – razem 883 tytuły… Wystawiono kilka podręczników geologii… (Haluch, tamże). Kolejna część zbiorów to monety oczekujące na rzeczoznawcę, przechowywane w Urzędzie Miejskim w Złotoryi, który przyjedzie, gdy będą stosowne fundusze[…]. Wiadomo, że są to monety okresu II Rzeczypospolitej (marki i złotówki), numizmaty austriackie i rosyjskie z XVIII i XIX wieku. Niedawno oglądał je prof. Haisig z Wrocławia i obiecał opracować. Wstępne rozeznanie wypadło ponoć bardzo obiecująco…(G. Chmielowski, tamże). Jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia istniała w Społecznym Muzeum Ziemi Złotoryjskiej wystawa „Leopolda Schmetterlinga 20 lat w Złotoryi”.
CAŁY ARTYKUŁ POD LINKIEM 


I drugi artykuł:

 Co się stało z kolekcją monet Leopolda Schmetterlinga?

    W 1973 r. Leopold Schmetterling przekazał miastu ponad tysiąc różnego rodzaju przedmiotów. Samych książek było ponad osiemset, prócz tego pokaźny zbiór wyrobów ze szkła, korali, bursztynu, znalezisk archeologicznych, muszli, porcelany, kamieni szlachetnych i wiele innych okazów. Wśród nich zrozumiałe zainteresowanie budziła kolekcja numizmatów.
  Tuż po przybyciu do Złotoryi Schmetterling zmarł, przekonany, że złotoryjanie uszanują dorobek jego całego życia i cieszyć się będą obcowaniem z pamiątkami historii. Pierwszy z niżej podpisanych zobowiązał się, w jednej z ostatnich rozmów ze Schmeterlingiem, że zrobi wszystko aby kolekcja nie trafiła w niepowołane ręce. Nie mógł uczynić inaczej, gdyż ofiarodawca prosił o należytą opiekę nad zbiorami.
  Los poszczególnych części zbiorów Leopolda był jednak różny. Większość ksiąg trafiła do złotoryjskiej Biblioteki Pedagogicznej, inne przedmioty wciąż są inwentaryzowane, niektóre były lub są częściowo eksponowane w Muzeum Złota.
  Niestety, ani zaraz po przywiezieniu kolekcji, ani w następnych latach, nie sporządzono ich całościowej inwentaryzacji. Nie spełniły swojego zadania podejmowane próby częściowych spisów pod kątem wystawiania eksponatów w powstałym Społecznym Muzeum Ziemi Złotoryjskiej, zwanym „Katownią”......

CAŁY ARTYKUŁ POD LINKIEM 



..... Jak można wnioskować z zachowania, a konkretnie z milczenia wielu osób, ta sprawa  nie budzi żadnych wyrzutów sumienia. Czyli, po prostu, „nie ma sprawy”. To nic, że „zapomnieliśmy” o swoich obowiązkach, interesie miasta, a może, co gorsza, postanowiliśmy „skorzystać z okazji”. Zresztą, kto dzisiaj już właściwie w mieście wie, kim był Schmetterling? Najlepiej by się pewnie stało, gdyby to, co pozostało z jego kolekcji, na zawsze zginęło gdzieś w magazynach biblioteki czy muzeum. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby prawdziwa okazała się plotka, iż jeden z miejskich decydentów zdecydowanie sprzeciwił się pomysłowi, aby zaprosić Natalię Kukulską, wnuczkę Leopolda Schmetterlinga.....[ koniec cytatu]


Wydawać by się mogło,  że jednak społeczeństwo Złotoryi potrafi być wdzięczne za przekazane zbiory i mogiłę ofiarodawcy otoczy opieką ....

niestety , w dniu wczorajszym czyli 1 listopada 2013 roku mogiła wyglądała tak










 kilka zniczy, [ w tym i nasz ] ... i jedna doniczka z kwiatkiem.... to chyba za mało....

Ponieważ Ludwik mieszkał  ponad 60 lat w okolicy Złotoryi, i  jest właścicielem między innymi  dużej kolekcji starych widokówek z dawnej gminy Złotoryja,  więc z racji .... własnego   "kolekcjonerstwa" , i zaangażowania się w ówczesne sprawy historyczno- kolekcjonerskie miasta  darzy L. Schmetterlinga wielkim szacunkiem i za każdym razem kiedy jesteśmy na złotoryjskim cmentarzu zapalamy  lampkę........
No i tym samym jesteśmy świadkami....jak miasto i społeczeństwo dba o Wielkiego Ofiarodawcę.
Sprawa jest , jak widać z artykułów do dziś niewyjaśniona..... i mniemam , że nigdy nie będzie...


A nazwisko Leopolda Schmetterlinga jest mi bliskie również z innego powodu.... tak jak On i ja jesteśmy Motylem...choć ja tym ...najmniejszym...

 schmetterling - motyl

  leptir - motyl     

26 kwietnia 2012

MISZ MASZ I BOCIANY

Od niedzieli szykuję się do napisania notki, byliśmy znów w Lennie, rozmawialiśmy z  właścicielem , mam nawet zdjęcie z Lukiem...Ludwik twierdzi , że będzie dobre do rozwodu :(
ale dziś na tapecie wiosna i bociany....
Zdjęcia zrobione przez Lutka urzekły mnie więc notka dziś bocianowa....

Chciałam dodać jeszcze zdjęcie ale ten nowy interfejs  wariuje .... nie podoba mi się ..... zawsze jak coś już opanuję,  to admin robi zmiany wrrrrrr.....

Byliśmy dziś w Muzeum Złota w Złotorii, tak jak kiedyś wspomniałam jest tam wystawa , na której są również widokówki ze zbiorów Ludwika...


  



pani Bocianowa jak  to kobieta..... z obrączką , no a pan Bocian....


 widać ma już dość.... i patrzy gdzie by tu czmychnąć....




a ty gdzie łachudro???? lecieć mi po żaby bo jestem głodna....a  jaja wysiedzieć trzeba....

7 stycznia 2012

NOCNY SPACER

Wczoraj po kościele postanowiliśmy pospacerować  po mieście  w celu zrobienia paru nocnych ujęć. Niestety moje zdjęcia nie zawsze się udają, natomiast  Ludwik zrobił  w kilku wariantach ustawieniowych  .... Robił już kiedyś świetne zdjęcia nocne, ale minęło trochę czasu i trzeba  było sobie pewne rzeczy przypomnieć.
Wiało niemiłosiernie, było zimno, taka typowo jesienna szaruga, ale parę fotek wstawię....
Złotoryjski rynek.....
Planty


Miałam dziś zrobić fotki otulacza i czapki, dawno zrobionej, obnoszonej , ale pogoda nie po temu, więc może jutro wstawię ?
no a teraz chwila relaksu, drutki, herbatka wypita  wspólnie z mężem.... czyli wieczór zimowy  prawie jak co dzień....
Wieczory są piękne, jeśli nie są samotne...   

11 listopada 2011

ZŁOTORYJA - DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI



Co to jest niepodległość ?
wg Wikipedii to:
  Niepodległość – niezależność państwa od formalnego wpływu innych jednostek politycznych. Niepodległość można również określić jako suwerenność potencjalną.
Czy w chwili obecnej możemy mówić , że nasze państwo jest całkowicie niezależne od wpływu innych jednostek ?  Nie.... jesteśmy uzależnieni prawie już całkowicie od Unii a pośrednio od jej najsilniejszych członków... 
Praktycznie cały majątek narodowy i wszelakie dobra są już  w rękach obcych, jak więc można mówić o suwerenności...
Nie szanuje się nawet symboli narodowych, orzeł który był od czasów Piastów Królewskim Ptakiem,  symbolem ,  który stał się GODŁEM PAŃSTWOWYM potraktowany został przez niby polskiego Prezydenta  jako orzełek...a może lepiej powiedzieć ptaszek ?
Znana jest pewnie historia emblematu na koszulkach sportowców....

Prezydent Bronisław Komorowski był też pytany o nowe logo na koszulkach piłkarskiej reprezentacji Polski: "Symbole są potrzebne, sztandary są potrzebne, bo wokół nich się skupia wspólnota, mniejsza albo większa, nie jest przypadkiem, że sztandary mają i Ochotnicza Straż Pożarna, różne organizacje, szkoły, instytucje, są też sztandary narodowe. Ja osobiście nie do końca rozumiem, dlaczego miałby zniknąć orzełek jako symbol. Symbol wspólnoty. Tego nie rozumiem. Może są jakieś szczególne powody, może ktoś próbuje stworzyć nowy symbol jedności Polaków i wspólnoty w obszarze przynajmniej sportu, dobrze by było, gdyby to ktoś powiedział, że to ma być nowy symbol - powiedział Komorowski.
Jego zdaniem symbole są potrzebne: "Zanim się symbol znany, lubiany, ceniony, kochany wyśle na emeryturę, to należy się jednak dziesięć razy zastanowić. Ja nie rozumiem i oczekuję, że ktoś to jakoś rozsądnie wytłumaczy. Wydaje mi się, że nikt nic lepszego, bardziej jednoczącego Polaków, niż orzeł polski w koronie, biały orzeł, nie wymyślił i nie wymyśli" - - dodał prezydent.
cytat z netu

Jakie żałosne to słowa , jak może Prezydent  powiedzieć,  że  nie rozumie, dlaczego orzeł jest dla milionów PRAWDZIWYCH POLAKÓW, PATRIOTÓW  - najwyższą świętością na równi z biało- czerwoną czy  hymnem państwowym.
Czy tak się zachowuje  prawdziwy Polak ?  
Może powinno się sięgnąć do korzeni prawdziwych Polaków, gdzie od dziecka uczono miłości do  Ojczyzny,...  pewnie nie wszystkim jest znany Katechizm Władysława Bełzy... sztandarowy tekst uczony przez MATKI...
Następujący tekst pochodzi z 1901 roku[1]:

— Kto ty jesteś?
— Polak mały.
— Jaki znak twój?
— Orzeł biały.
— Gdzie ty mieszkasz?
— Między swemi.
— W jakim kraju?
— W polskiej ziemi.
— Czem ta ziemia?
— Mą Ojczyzną.
— Czem zdobyta?
— Krwią i blizną.
— Czy ją kochasz?
— Kocham szczerze.
— A w co wierzysz?
— W Polskę wierzę!
— Coś ty dla niej?
— Wdzięczne dziécię.
— Coś jej winien?
— Oddać życie.
Kto teraz uczy dzieci miłości do Ojczyzny ?   ogłupiające i wyszydzające polskość media.... już też  nie polskie ?




Jednakże Dzień Niepodległości był obchodzony w  naszym pobliskim mieście....
oto kilka migawek:
warta honorowa przed pomnikiem niepodległości

poczty sztandarowe

kombatanci
młodzież z liceum wojskowego

krótkie wystąpienie Burmistrza Ireneusza Żurawskiego
Muszę powiedzieć, że w tym krótkim przemówieniu Burmistrz  w sposób niezwykle celny i dogłębny oddał sens tego święta, bez upolitycznienia i spłycenia problemu.
moment składania kwiatów
 Po apelu przeszliśmy do kościoła na uroczysta Mszę Świętą..
poczet honorowy
w trakcie mszy swoim śpiewem ubogacał uroczystość Zespół Żołnierzy Rezerwy ROTA, śpiewając pieśni legionowe, narodowe.....


Nie wszyscy jednak świętowali ten dzień stosownie do jego rangi ...flagi biało- czerwone wywieszono tylko w nielicznych domach....
u nas wyglądało to tak

ale dla większości  był to niestety tylko  zwykły, normalny, wolny dzień od pracy,

"Święta miłości kochanej ojczyzny, / Czują cię tylko umysły poczciwe ! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, / Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, / Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe. Byle cię można wspomóc, byle wspierać, / Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać. Ignacy Krasicki (1735 - 1801) "

4 października 2011

WILCZA GÓRA I ......

Dzisiejszy dzień to psychiczny dołek, sama nie wiem dlaczego tak fatalnie się czuje, boli mnie głowa, wzięłam już dwie tabletki , które tylko powodują zaburzenie koncentracji. Chyba za dużo się ostatnio dzieje ,a ja za tym wszystkim nie nadążam.
Dzisiaj nawet się popłakałam, kiedy upadłam schodząc z górki.... zgroza.... rozkleiłam się sama nad sobą.... dlaczego ? nie wiem.....
Przyzwyczaiłam się już do spokojnego, cichego życia i nadmiar wrażeń mnie po prostu  wyprowadza z równowagi. A przecież w życiu są i dni dobre, cudowne ale i też te gorsze, pospolite. Wiem o tym  ale....

 Łzy nie są oznaką naszej słabości, ale dowodem na to, że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią....

 czasami nawet pomocna dłoń nie  pomoże, kiedy nie bardzo wiadomo o co chodzi.
Ale zmieniam temat,  wklejam parę fotek, bardziej kolorowych i radosnych niż mój humor dzisiejszy. 
Myslę że jutrzejszy dzień będzie lepszy.... 




 

27 sierpnia 2011

RYWALIZACJA I ZABAWA

Ludwik startuje w każdych możliwych  mistrzostwach świata... był w Szwajcarii , Kanadzie, Australii, Włoszech , Francji, Finlandii, na Alasce.... wystartował więc i tym razem









dla nas była już to konkurencja bardziej na luzie, ja dopiero poznaję techniki i tajemnice płukania, ale dla niektórych zawodników jest to bardzo ambicjonalna sprawa ....
Ludwik wypłukał 8 drobinek złota, i  jak zrobi mi fotkę fiolki to ją wstawię.
Po południu znów zabawy nad zalewem, byliśmy i tym razem , mam nawet zdjęcie z panią Ambasador....

scena widziana od kulis.....


było również nieodłączne wesołe miasteczko...

każdy więc znalazł coś interesującego dla siebie...

NOCNA BURZA

Mistrzostwa Świata trwają nadal, jeździmy codziennie nad zalew aby je obserwować. Przyjechało dużo zawodników ze wszystkich stron świata, są  Japończycy, Kanadyjczycy, Szwedzi, Norwegowie, Finowie, zawodnicy z południowej Afryki, Australijczycy, Brazylijczycy.... nie wspomnę o reszcie  zawodników  z Europy

to tylko mały fragment pola namiotowego i karawaningowego.
Pole namiotowe jest pięknie położone nad Kaczawą, są tam i kamienne urokliwe mostki bardzo chętnie przez nas fotografowane...





oprócz zawodów odbywały się codziennie imprezy towarzyszące, a to nad zalewem , a to w dużym namiocie. Bardzo ciekawy i egzotyczny był wieczór folkloru afrykańskiego. Przybyła delegacja z Ambasady ponieważ w roku przyszłym mistrzostwa będą się rozgrywać właśnie w RPA




Późnym wieczorem wracaliśmy do domu,  a ponieważ Ludwik miał w tym dniu imieniny kupił szampana. Piliśmy go oczywiście w łóżku, były życzenia i cudowny seks przy zapalonym świetle...Kocham te chwile spędzone z moim mężczyzną, w jego ramionach , obsypywana czułościami.  Za oknem rozszalała się burza, z piorunami i straszna ulewą. Zasnęliśmy dobrze po 1 w nocy.,...wtuleni w siebie. No a nad ranem Ludwik przytulił się do moich pleców i jak sam powiedział ..".dalej sytuacja potoczyła się wiadomym torem ".Kochałam się z sennymi marzeniami na zamkniętych jeszcze powiekach, tym bardziej mocno odczuwając wszystkie bodźce..
Ale po nawet najwspanialszej nocy trzeba założyć majtki na doopę...

Pojechaliśmy  więc po śniadaniu nad zalew , aby zobaczyć nocne zniszczenia. Część namiotów została zniszczona, połamane zostały nawet drzewa nie mówiąc o podtopieniach, ale jakoś wszyscy przeszli nad problemem z poczuciem humoru, wiadomo przecież że  to  nieujarzmiona siła przyrody spowodowała te zniszczenia.
ale nad zalewem było spokojnie i uroczo...



23 sierpnia 2011

MISTRZOSTWA ŚWIATA W PŁUKANIU ZŁOTA

Bieżący tydzień upływa pod znakiem Mistrzostw Świata w Płukaniu Złota. Po raz pierwszy spotykam się z taką  olbrzymią  imprezą ....i spróbuję swoje obserwacje przelać na blogu.
Przed oficjalnym otwarciem ludzie dobrej woli,  miejscowe władze i wolontariusze musieli przygotować miasteczko zlotowe, muszę powiedzieć , że część bardzo odpowiedzialnego  zadania czyli zapewnienia energii elektrycznej   do wszystkich  punktów,  począwszy od oświetlenia dróg dojazdowych, oświetlenia miasteczka, doprowadzenia prądu do namiotu ze sceną itd.... wykonał Lutek wraz z kolegą ... w ramach pracy społecznej...


 W niedzielę  uroczysty pochód przeszedł   ulicami   do kościoła, gdzie Mszę Świętą odprawił w asyście księży ,  biskup Stefan Cichy

następnie barwny korowód ze  wszystkimi   uczestnikami  przeszedł ulicami Złotoryi kierując się nad Zalew , gdzie nastąpiło oficjalne otwarcie Mistrzostw...

 na czele Polskiego Bractwa Kopaczy Złota / organizacji elitarnej,  do której jako jeden z pierwszych członków  należy Ludwik  / ,  szedł Wielki Mistrz  Jan Kusek







na stadionie została wciągnięta na maszt  Flaga Federacji i po oficjalnych i mniej oficjalnych powitaniach Mistrzostwa zostały otwarte....
nastąpiła następnie  część artystyczna oraz zabawa wszystkich zawodników...
Dziś pierwsze eliminacje, mistrzostwa będą trwały do niedzieli , więc znajdę pewnie wiele czasu aby jeszcze cokolwiek uwiecznić.
Tymczasem  - do następnego postu....