1 października 2010

NK


Wróciłam dziś ze spotkania z dawnym kolegą z pracy, właściwie pracowaliśmy w zupełnie innych działach i nie mieliśmy prawie żadnych kontaktów. Dzięki NK odnaleźliśmy się na profilach , i od czasu do czasu pisaliśmy sobie komentarze. Teraz po dłuższej przerwie spotkaliśmy się , miło nam się rozmawiało, ale popełniłam gafę ...z rozmowy wynikało, że robi w domu remont, powiedział, sam go robię.... na to ja zażartowałam .. no tak zawsze facet robi sam bo żona nie pomaga....
usłyszałam ... nie mam żony... jak to nie masz ? znów moje głupie pytanie.... i odpowiedź ...rozszedłem się 2 lata temu....
Boszszsz ale mi się głupio zrobiło, nie wiedziałam o tym, nigdy nie poruszał tego tematu więc i ja nie pytałam, sądziłam , że są zgodnym małżeństwem.... jakże pozory mylą...
rozmowa zeszła na temat rozwodów,
coraz więcej małżeństw po odchowaniu dzieci, i ich usamodzielnieniu postanawia się rozejść..Z tego wniosek, że małżeństwa te nie były oparte na prawdziwej miłości. ? Coś się w życiu gubi,traci więź z drugą osobą, nie pozostaje nawet przyjaźń. Dlaczego tak się dzieje ?
Myślę , że człowiek który ma już jakiś bagaż doświadczeń za sobą, pragnie przeżyć resztę życia szczęśliwie, liczy na uczucie jakie może mu się jeszcze w życiu przytrafić, bo przecież każdy człowiek pragnie być kochanym.
Rozumiem takich ludzi, i przyznam, , że ja też często o tym myślałam,tylko kobiecie trudniej rzucić wszystko na jedną szalę i rozpocząć życie od nowa. Jednak mężczyźni mają większą swobodę i pole działania. Są bardziej niezależni.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego właśnie ze mną chciał się spotkać. Nigdy nie byliśmy w bliskim koleżeństwie, ot normalna znajomość z pracy.
Czego więc oczekiwał ? gdybym nie poruszyła tego tematu pewnie nadal żyłabym w nieświadomości i przeświadczeniu, że są dobrym małżeństwem.
Ale.... wczoraj przyszła mi do głowy taka myśl... dziwna, nie wiem dlaczego .... pomyślałam , że zapytam go czy jest szczęśliwy w swoim związku....
dziś już nie muszę pytać.....
smutne to....
ja też nie jestem w swoim szczęśliwa, choć mój m. nie jest złym człowiekiem , nie mamy wspólnych zainteresowań, to się pogłębia latami, kiedyś nie było źle, ale z biegiem czasu nasze drogi się rozminęły. Mamy zupełnie inne oczekiwania wobec siebie, i to się już nie zmieni, Żyjemy obok siebie a nie dla siebie, nie ma miłości, chyba przyjaźni też nie.... ot zwykła poprawność, choć czasami naruszona m. ekscesem....
Może innej kobiecie takie życie by to odpowiadało, ja jestem za wrażliwa , potrzebuję subtelnych bodźców...i ...pragnę miłości....

Temat z GG otwarty, może jeszcze wrócimy do tej rozmowy ... choć G, umie wspaniale słuchać...a ja mogę być z nim szczera
Życzę mu odnalezienia siebie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz