Piszę parę słów bo nie mam zupełnie nastroju, mąż w szpitalu co najmniej na 10 dni a młody w domu szaleje, wczoraj interweniowała dwa razy policja aby się uspokoił.
Myślę że po szpitalu musimy podjąć drastyczne kroki, co przyznaję nie będzie łatwe.
Ale spróbować trzeba.
Dziękuję za słowa otuchy... potrzebne mi są bardzo...i cieszę się że mam z Waszej strony wsparcie.
Tu próbowaliśmy wypoczywać, ale się nie udało i
kończyło się jak wyżej.