Siedzimy wczoraj na ławce w amfiteatrze, wiadomo otwarcie skansenu to i piwo leje się strumieniem.....
Ludwik jest tu służbowo, ja - wolny strzelec....
podchodzi do nas znajomy L. - chłopina 5 minut, niewysoki , chudzieńki, około siedemdziesiątki i zaczyna rozmowę, mają z L. wspólnych znajomych więc jakoś rozmowa sie klei. W pewnym momencie rozmowa schodzi na TV.... Lutek odpowiada, że nie ma w domu telewizora.... S . z niedowierzaniem pyta mnie... naprawdę nie ma ? jak to ? a w podtekscie można wyczuć....oj chyba biedni skoro nie mają....
S. to były pracownik PGR-u, mieszka biednie tak jak większość tych byłych pracowników.... ale telewizor ma ....PLAZMĘ ..podkreśla z dumą. Wisi na ścianie !!!!!
Opowiada o synu, córce, wnukach....
w pewnym momencie podchodzi do niego syn....już po kilku piwach i mówi.... zostawiłeś otwarty dom, nie zamknąłeś na klucz. S. odpowiada.... a kto tam do nas wejdzie i po co , majątku nie mamy...zapomniałem.....
Ale synek poszedł zaraz do matki, która też była na festynie i zdał relację....ojciec nie zamknął mieszkania....
Raptem pojawiła się pani H - . żona S. - sto kg żywej wagi, biust GG, no - herod baba, i odzywa się w te słowa pomimo, że wokół tłum ludzi....
cytat:
...ty psycholu, ankoholiku... zostawiłeś drzwi otwarte i mogli nam ukraść telewizor ...PLAZMĘ!!!!!!, jak wrócisz do domu to ci wpier......lę
no i S. siedział do końca na ławeczce,później szwendał się po okolicy bo bał się wracać do domu , jest bity i wyzywany nagminnie i chyba się już z tym pogodził.
Ot taka wiejska normalność..... baby leją chłopów, a chłopy piją ze zgryzoty, że biją je baby. A baby biją chłopów bo piją......
NIE POTRAFIĘ TEGO OGARNĄĆ...chyba jestem za głupia.
Ale dopiero mieszkając na wsi widzę te wszystkie niuanse życia, które w mieście jakoś się rozmywały. Tutaj widać rzeczywistość na dłoni.
