Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NADZIEJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NADZIEJA. Pokaż wszystkie posty

7 stycznia 2018

ANIOŁY, PROMYKI SZCZĘŚCIA





. Dziś po południu kiedy  włączyłam sobie radio aby spokojnie wypić kawę  , natrafiłam na audycję literacką o tematyce .... promyki nadziei....
To dziwne,   bo odebrałam to jako odpowiedź na własny stan ducha....
Tak jakby moja Podświadomość, mój Anioł Stróż czy Duch Święty dawał mi wskazówki mówiąc : popatrz, posłuchaj....
To były fragmenty wierszy recytowanych przez Tadeusza i Elżbietę.... 
nie powtórzę ich ale postaram się coś podobnego znaleźć.

 ....

Czy zdarzyło Ci się zbudzić rano i znaleźć nagle odpowiedź na problem, który zaprzątał Twoją głowę od tygodni? Czy miałeś czasem wrażenie, że jakiś pomysł przyszedł Ci do głowy nie wiadomo skąd? Jeśli nawet nie zdarzyło Ci się to osobiście, na pewno przytrafiło się tak komuś z Twoich znajomych. To są przykłady na istnienie aniołów w naszym życiu. Otrzymujemy informacje, jakich nigdy nie posiadaliśmy, w sposób jakby magiczny.

Czy słuchasz pięknej muzyki, czy przebywasz w ciszy na łonie natury, czy też pijesz popołudniową herbatę, jeśli wystarczająco uciszysz swój umysł, anioły przemówią do Ciebie poprzez Twoje myśli. I wtedy właśnie pojawią się pomysły nie wiadomo skąd, pojawią się kreatywne rozwiązania Twoich problemów. Zdasz sobie sprawę, że cały czas przebywałeś w anielskim towarzystwie, tylko tego nie dostrzegałeś.

z netu



  
Żyj pełnią życia; inaczej popełniasz błąd.
Nie jest szczególnie ważne, czym się zajmujesz,
jeśli tylko masz życie w swoich rękach.
Bo jeżeli nie miałeś życia, to co miałeś? 
- Co się raz straci, już jest stracone, nie zapominaj o tym.
Właściwa chwila to jest każda chwila, którą człowiek będzie miał szczęście przeżyć...

a więc żyj! 



Kawałek życia został Ci włożony w ręce.
Twojego własnego życia.
Twoje umykające istnienie
każdego dnia dawane jest ci od nowa.
Czy naprawdę chętnie przeżywasz dzisiejszy dzień?
Czy go rozpoczynasz z ochotą?
Czy przyjmujesz niczym ołowiany ciężar,
który cię przygniata?
Nikt z ludzi nie potrafi tego zmienić, jedynie ty sam.
Nie ma bowiem na świecie nikogo, kto
mógłby ten dzień przeżyć za ciebie.
Przyjmij ten podarunek, a nie zapomnij,
że każdy dzień dany ci jest jak wieczność.

Abyś był szczęśliwy!!!!


Każdego dnia zaczynaj życie od nowa!!!
Życie znowu wstępuje w ciebie, gdy się dziwisz,
że każdego poranka pojawia się światło.
Jesteś szczęśliwy, ponieważ twoje oczy widzą,
twoje dłonie czują, a twoje serce bije.
Jesteś jak nowo narodzony, gdy zdajesz sobie sprawę,że żyjesz.



Aby być szczęśliwym, nie jest ważne, by wiele posiadać.
Istotnym jest, by mniej pożądać.
Wielu myśli inaczej. Są niezadowoleni z tym co posiadają.
Dlatego kupują kolejne rzeczy.
Rzeczy, których tak naprawdę wcale nie potrzebują.
Nie czyń tego!!
Będziesz miał jedynie coraz to więcej niepotrzebnych 
przedmiotów i wcześniej czy później zauważysz,

że to wszystko nie uczyniło cię jednak szczęśliwym.
Bogaty i szczęśliwy nie jesteś wtedy, kiedy wiele
posiadasz, 
lecz wyłącznie wówczas,
gdy potrafisz obejść się bez wielu rzeczy.



Istnieje na tym świecie jeden człowiek,
którego musisz naprawdę bliżej poznać.
Również wtedy, kiedy go całkowicie nie zrozumiesz.
Nie rozumiesz, dlaczego on robi to, a nie tamto,
dlaczego raz tak odczuwa, a kiedy indziej zupełnie inaczej.
Jest to człowiek, z którym musisz żyć na co dzień.
Ten człowiek siedzi w twojej własnej skórze.



Ty sam jesteś tym człowiekiem.
W sprawie szczęścia ogromne, a nawet największe
znaczenie ma fakt, by dobrze czuć się we własnej skórze.
Aby być szczęśliwym, musisz być wolnym.
Wolnym także od patrzenia i myślenia wyłącznie o sobie,
od chorobliwego przewrażliwienia,
od niecierpliwości i pożądania.
Najlepszym nauczycielem jest zwyczajne, codzienne życie.
Długie monotonne godziny, ciągle ta sama męcząca praca,
nieporozumienia i rozczarowania, choroby i kłopoty,
nie spełnione marzenia i nieuniknione starcia.
Wszystko to oszlifuje cię niczym diament.
Pod warunkiem, że potrafisz pogodzić się z tym.
Czasami jest to bolesne, 
ale nie ma innej drogi do prawdziwego szczęścia.

Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas
dwóch różnych ludzi.
Jeden, który wszystko doskonale czyni
i tego człowieka prezentujemy światu.
Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy,
i tego ukrywamy.
W każdym człowieku istnieje coś takiego 
jak wewnętrzny dysonans i niespójność.
Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów,
których sam często nie rozumie.




Człowiek jest szczęśliwy wtedy,
kiedy nie ugania się za szczęściem
jak za motylem,
lecz jest wdzięczny za wszystko,
co dostaje.
Jeśli poszukuje szczęścia
zbyt daleko,
to ma sytuację podobną jak z okularami.
Nie widzi ich,
a ma je przecież na nosie.
Tak blisko!
Jakże możemy być kiedykolwiek szczęśliwi,
jeżeli zawsze wszystkiego
oczekujemy od innych?
Bóg dał każdemu człowieku coś,
czym potrafi innych uszczęśliwić!!!


Życzę ci odwagi,jaką ma słońce,
które codziennie od nowa wschodzi
nad wszelką nędzą świata.
Niektórzy po zapadnięciu zmroku
już nie potrafią uwierzyć w słońce.
Brakuje im tej odrobiny cierpliwosci,
aby doczekać nadchodzącego poranka.
Kiedy przebywasz w ciemnościach,spójrz w górę.
Tam czeka na ciebie słońce.
Ono nie omija nikogo.
Ciebie tez nie ominie,jeżeli nie schowasz się w cień.

Z każdym dobrym człowiekiem, który zamieszkuje ziemię, 
wschodzi jakieś słońce.



Gdy słońce
w twoim życiu zgasło,
wówczas szukaj gwiazdy, którą Bóg
specjalnie dla ciebie zapalił.

Gdy stoisz z pustymi dłońmi,
wówczas wiedz, że Bóg wcale
nie wymaga od ciebie pełnych stodół.
Gdy drzwi twoich bliźnich zamknięte
przed tobą i nikt już na twoje pukanie
nie otwiera, wówczas nie odchodź w
zgorzkniałej rozpaczy. Bóg kocha cię
i gdzieś stworzył dla ciebie jakieś ludzkie serce,
by ci to powiedzieć.

Deszcz przestanie padać. Zimno przeminie.
W czyimś uśmiechu i czyjejś czułej dłoni
odczujesz, że znów jest wiosna i zaczniesz znów żyć.
Jeżeli musisz zanieść swoją wieść na pustynię,
gdzie nikt cię nie słucha, wówczas wiedz, że
Bóg ustawił niewidoczne anteny, które chwytają
każde słowo twojego serca i je ponad pustynny
krajobraz na skrawek ziemi przenoszą, gdzie
rodzi się nowy świat!

Otwórz swoje serce dla radości



Jest taki smutek, który przychodzi wtedy,
kiedy za bardzo przywiązujemy sie do siebie
i do przedmiotów.
Wtedy, kiedy gniewamy sie na ludzi,
o których myślimy, że za mało nas cenią.
Mamy żal, że na swiecie jest tak okropnie
i że to właśnie nam źle sie powodzi.

A przecież jest tyle drzew i kwiatów,
takie mnóstwo ptaków i motyli,
łąk i lasów.
Tyle cudownych rzeczy wokół nas,
które tylko czekają na to,
by uzdrowić człowieka z jego smutku.
Naucz się nazywać po imieniu drzewa i kwiaty,
ptaki i ryby,
w imię Boga. Otwórz swojego ducha dla światła,
otwórz swoje serce dla radości.




Przyjaźń to najwspanialszy i najbardziej kosztowny dar.
To sens i znaczenie wszystkich darów, 
ilekroć ludzie się obdarowywują.

Kwiaty nie zakwitną bez ciepła słońca.
Ludzie nie mogą stać się ludźmi bez ciepła przyjaźni.

Dlaczego tak wielu ludzi nic z tego życia nie ma?
Ponieważ nie mają żadnych przyjaciół.
Nie znają żadnej bratniej duszy.
Nie zauważają żadnych oznak, że ktoś ich lubi.
Ponieważ nie ma nawet kwiatka, który by kwitł dla nich.

Ciągle jeszcze istnieją wśród nas anioły.
Nie mają wprawdzie żadnych skrzydeł,
lecz ich serce jest bezpiecznym portem dla wszystkich, którzy są w potrzebie.
Wyciągają ręce i proponują swoją przyjaźń.

Przyjaźń. W twoim sercu żyją ludzie, którzy znaleźli tam swój dom.
Zamieszkują go nawet wtedy, gdy już dawno umarli.

Kto wyrzeka się przyjaźni, mieszka w krainie bez kwiatów.



 Ps.

w nocy w sypialni mam włączone radio,  i wczoraj znów nastąpiła sytuacja , która dała mi do myślenia - obudziłam się na słowa płynące z radia ...NIE JESTEŚ  SAM..... 

to była powtórka programu literackiego z popołudniowej audycji
http://www.radiomaryja.pl/multimedia/audycja-literacka 

Dlaczego akurat w tym miejscu się obudziłam  aby usłyszeć te słowa ?

 Jak widać dostaję wyraźny przekaz..... i zaczynam myśleć pozytywnie...




3 kwietnia 2014

JAN PAWEŁ II I NADZIEJA....





Wczoraj minęło 9 lat od śmierci Jana Pawła II..... 9 lat , które odmieniły moje życie.....

W kwietniu 2005 roku przebywałam na zwolnieniu od psychiatry [ 6 miesięcy].... tak tak.... nie dawałam  już sobie rady w życiu.... ani w pracy....
Ponieważ  w czerwcu odchodziłam na emeryturę,  w pracy byłam juz nikim....tak traktowano wszystkich , którzy po przepracowaniu prawie 40 lat stawali się zbędnym balastem, Do władzy po każdych wyborach dochodziły młode "wilczyce" nie liczące się z nikim i niczym. Rządziła mamona.... i układy, układziki...
Kiedy któraś z koleżanek przechodziła na emeryture,  jej  zakres obowiązków rozdzielano na kolejne kandydatki w kolejce, nie przyjmowano nikogo... bo po co . Byłyśmy pracą obłożone po uszy, za to gratyfikacje finansowe zbierały młode naczelniczki, kierowniczki, dla nas nie warto było nawet  premii, a jeszcze w ramach "oszczędności" co 4 lata zmieniano regulamin i ustalano nowe taryfy, oczywiście niższe.Dla nas   :(
Tak więc siedziałam w domu, z rozpoznaniem klasycznej  depresji..... każdy kto otarł się o tę chorobę wie jakie spustoszenie sieje w człowieku. Przy życiu trzymało mnie tylko dziecko.....najmłodsze....które przez 6 letnią chorobę i 2 poważne operacje miało przez 3 lata nauczanie indywidualne w domu. W szkole nie odnalazło się, było inne, grupa była juz zżyta, i nikt nie kwapił się aby je w jakiś sposób zaadoptować w nowym  środowisku. 
Zaprowadzałam je do szkoły i odbierałam.... bo ulica była bardzo ruchliwa.
Śmierc Papieża była dla wszystkich wielkim wstrząsem , choć wiadomo było , że Jego dni są policzone...to jednak to heroiczne zmaganie się z choroba i umieranie godzina po godzinie było straszne. i przygnębiające.
W szkole po smierci  zorganizowano apel, zawyły w mieście syreny..... ja siedziałam wtedy na  szkolnym korytarzu czekając na koniec lekcji....
i nie wytrzymałam, rozpłakałam się tam jak dziecko, wszystkie żale wtedy wypłynęły, nie mogłam się opanowac...łzy płynęły ciurkiem po twarzy.... Czułam się skrzywdzona przez życie i na  nieszczęście  dla mnie odszedł ten mój  najukochańszy Ojciec, do którego poezji i homilii często wracałam.  W Jego słowach była siła, czułość, miłość do Najwyższego.....
 Chyba każdy zna te znamienne słowa... 



Jednym z poruszających wezwań, wypowiedzianych przez Jana Pawła II 12 czerwca 1987 r. w Gdańsku, było skierowane do nas wszystkich życiowe pouczenie:
     "Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych".
     Ta myśl, będąca głębokim symbolem wskazuje na potrzebę odkrycia tego, CO jest tym Westerplatte dla każdego z nas. Następny krok to zajęcie zdecydowanej postawy obrony tego bezcennego przyczółka, obrony ze wszystkich sił.

     Każdy ma swoje Westerplatte, i Ty, i ja. Warto więc zapytać samego siebie: Czy już wiesz co jest Twoim Westerplatte, którego masz bronić? Jaka wartość w Twoim życiu zasługuje na to najbardziej? Czy ją znalazłeś i postawiłeś w hierarchii na naczelnym miejscu? Czy wiesz, że to zobowiązuje? Czy postanawiasz być jej wierny i niewzruszenie stawać w jej obronie? Czy i jak będzie to wyglądać w Twoim życiu? Jak będziesz żył z tą najświętszą wartością, z tym Bożym wezwaniem, Twoim powołaniem, które przyjąłeś? Jak będziesz realizował to, do czego Bóg Cię wzywa? Czy jesteś człowiekiem wsłuchanym w Jego głos? Czy chcesz usłyszeć i posłuchać, czyli być posłusznym?

więcej tutaj


 To za Jego sprawą pokochałam różaniec, najwspanialszą modlitwę na świecie a Matka Boska Nieustającej Pomocy stała sie dla mnie opiekunką i pomostem w drodze do serca  Jej Syna.

"Myśli człowieka"

Nazwiska nie wymieniaj.
Zwiąż z jakimkolwiek "ja" to wszystko,
co się otwiera i zamyka pod tchnieniem ust,
to wszystko, co czasem umiera w klimacie serca,
co chodzi za człowiekiem po całych dniach, 
co światło w noc przemienia i ciepło w mróz -
to wszystko. 
Żyją ludzie
i rodzą się pokolenia niosąc wraz z sobą ramiona, gwoździe i dziwny uraz.
Wciąż się od Ciebie odsuwa,
a nie oddziela się ziemia - 
więc rośnie w prostych myślach i niespodzianych konturach.
Tak nie dorastać do ludzi, 
nie dorastać do różnych ludzi,
których prawda, zawisa nade mną jak konar smutnego drzewa.
A przecież wciąż próbuję i nieraz nawet się trudzę,
i jeden profil rozumiem - ten właśnie, który opiewam.
Nie dość jednakże niosę i nie dość ciężary dzielę.
Nie dość, a myślę "zanadto", ileż razy myślę tak.
Nazwisko moje zamilcz. 
Nie pozwól mi szukać siebie. 

Niech ślady moich stóp w własnej myśli zawiewa piach.
Jan Paweł II


I nic wtedy nie zapowiadało zmian w moim życiu, wiatr historii wiał raz  ciepło i słonecznie, , raz piachem po oczach , trzeba było jednak  jakoś żyć... 
Po kilku latach stał się cud.... spełniło się to co było  moim odwiecznym marzeniem....mieszkanie na wsi...
spotkałam cudownego mężczyznę, mojego obecnego męża, mieszkam we własnym domu w pięknej okolicy....
9 lat to dużo ...i mało.... ja dostałam szansę od LOSU....

 
....Każda gwiazda umierając w swoim spazmatycznym unicestwieniu rodzi dwie ludzkie dusze tylko sobie przeznaczone, 
i wyrzuca je w czeluście wszechświata, aby błądziły
i spróbowały kiedyś odnaleźć się, 
lecz tak prawie nigdy się nie zdarza.
W każdą rodzącą się istotę ludzką wnika taka dusza człowiecza. 
Czasami dokonuje się cud, kiedy po tysiącleciach błąkania się w przestworzach nieskończoności dusze sobie przeznaczone 

osiądą na tej samej planecie,
w czasie, który pozwala im spotkać się.
Tak naprawdę zdarza się! Musimy tylko wierzyć, być przygotowani, 
aby swoim zwątpieniem, małą wiarą nie zaprzepaścić tej szansy. 
Spotykając tę drugą naszą połowę nas samych, doznajemy w ułamku sekundy olśnienia;
na ulicy, wyprawie na odległe lądy, że oto spotkaliśmy się.
Musimy mieć odwagę podjąć decyzję, uwikłani
w zwykłe szare życie bardzo często, 
właściwie prawie zawsze zaprzepaszczamy daną nam od Losu i Boga tą jedyną szansę. 
Pozostaje po tym spotkaniu niespodziewanym, nagłym, palące kłucie utraconej fortuny - szczęścia,
które odrzuciliśmy nawet nie próbując dotknąć. I z tym uczuciem zaprzepaszczonej szansy -
utraty brniemy przez resztę naszego życia jakże często nieszczęśliwi, podświadomie czując,
że otarliśmy się o nasze przeznaczenie bycia z Nią, z Nim.

Gosia Barcikowska z netu



8 stycznia 2014

BAJKA.....




Czy bajka o smutku może wprawić w dobry nastrój ?
Może.... 
a więc proszę  przeczytać.....

TUTAJ - KLIK

Czuj się szczęśliwy

Dzień dobry, mój kochany.
Znajdź trochę czasu, na to, by być szczęśliwym!
Jesteś cudem, który żyje,
Który rzeczywiście istnieje na ziemi.
Jesteś kimś jedynym, niepowtarzalnym,
nie można cię z nikim pomylić.
Czy wiesz o tym?
Dlaczego się nie zdumiewasz,
nie podziwiasz,
nie cieszysz się swym istnieniem
i istnieniem innych wokół ciebie.
Czy to tak oczywiste,
czy to nic nadzwyczajnego,
że żyjesz,
że możesz żyć,
że dano ci czas,
abyś śpiewał i tańczył,
czas, abyś był szczęśliwy?
Po co więc tracić czas
w bezsensownej pogoni za pieniądzem?
Po co tak się martwić o to, co będzie
jutro, pojutrze?
Po co się kłócić, zanudzać innych,
robić tyle zamieszania,
i spać kiedy świeci słońce?
Znajdź czas na to, by być szczęśliwym.

CZAS TO NIE DROGA SZYBKIEGO RUCHU 
POMIĘDZY KOŁYSKĄ, A GROBEM,
LECZ MIEJSCE PRZEBYWANIA W SŁOŃCU.

Żyj dzisiaj!
Śmiej się dzisiaj!
Bądź szczęśliwy dzisiaj!
Uwolnij swoje serce.
Twoja radość i szczęście
nie mogą zależeć
od tysiąca błahostek.
Phil Bosmans







Tam, gdzie jest nasza niemoc, tam też jest siła.
Tam gdzie jest nasza nędza, tam też jest nasza wielkość.
Tam, gdzie jest ciemność, tam także panuje światło...
Jednak tylko wiara może nam o tym powiedzieć
i jedynie nadzieja pozwala nam to usłyszeć.

- Jean Ladriere