Dzisiaj ciąg dalszy opowieści, bo w tym dniu wydarzyło się naprawdę wiele....
to moje kwiatuszki .... dane z sercem i od serca....najpiękniejszy bukiet na świecie...
W schronisku Szwajcarka wypiliśmy pyszną kawę i ruszyliśmy dalej....
schodząc na dół nasza psina , jako że kulturalna z niej turystka postanowiła odwiedzić przybytek.....
Pogoda dopisywała więc pojechaliśmy dalej, po drodze oczywiście zafrapował nas staw, wdzięczny obiekt do fotografowania, więc z aparatami ruszyliśmy w plener.... Mosia po raz pierwszy weszła do wody / sama , bez naszej ingerencji/. Z początku bała się ale nasza zachęta i rzucany do wody kij zrobiły swoje , weszła do wody a nawet zanurkowała. Śmialiśmy się, że zaliczyła drugą po wspinaczkowej sprawność...nurkowanie.
po sesji zdjęciowej ruszyliśmy dalej....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz