10 sierpnia 2011

CZAS

  Zupełnie inaczej biegnie mi tutaj czas. Wróciłam właśnie  z ogrodu, śliwek tyle w tym roku obrodziło,  że nie nadążam zbierać, dużo jednak opada , kiedy wieje mocny wiatr, trzeba więc się śpieszyć.  Smażę  powidła, dżemy, pyszny wyszedł mi z aronii z dodatkami, będzie więc czym się delektować zimą.
Sądziłam , że kiedy  przejdę na emeryturę będę  miała więcej czasu. Nic bardziej mylnego. Czas teraz płynie z prędkością światła, dzień goni dzień, tydzień upływa za tygodniem.... już połowa sierpnia....
Wczoraj mieliśmy z Ludwikiem malutką " rocznicę ", minęło sześć miesięcy od naszego pierwszego spotkania w necie. Były więc wspomnienia i życzenia radiowe... to dopiero 6 miesięcy a  ja  czuję się tak ,   jak  byśmy byli już ze sobą od lat.
Lutku...
Dziękuję Ci za każdy pocałunek,
każdą godzinę, każde słowo, za uśmiechy Twoje,
za błękit i księżycową światłość Twych oczu
i czarność ich przez rozszerzone rozkoszą źrenice.
/M. Pawlikowska - Jasnorzewska/



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz