Jest noc , za oknem granatowe niebo pełne gwiazd , a ja nie mogę spać, i nie wiem dlaczego. Ludwik zmęczony po pracy został w sypialni a ja zeszłam na dół , otworzyłam lapka i piszę...Nie lubię takich nocy kiedy sen odchodzi z niewiadomego powodu a w głowie zaczynają się lęgnąć niespokojne myśli.Trudno je odgonić, choć niewiadomo co odganiać. Nie ma specjalnego powodu ani konkretnej sytuacji abym musiała byc niespokojna.... a jednak coś mnie męczy....
Nie potrafię rozeznać co to jest....
W takich chwilach najlepsza jest modlitwa... dla mnie różaniec , a konkretnie Tajemnice Światła, pewnie dziś zanim pójdę ponownie spać wybiorę jedną ulubioną...."Głoszenie na Górze Tabor i wzywanie do nawrócenia" i w myślach , przesuwając paciorki , poproszę o dar spojrzenia w głąb siebie .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz