8 lipca 2011

SESJA FOTOGRAFICZNA

Nie bez powodu mówia o nas ludzie że jesteśmy łagodnie rzecz ujmując "pozytywnie zakręceni".
To juz taka nasza cecha, że dostrzegamy to czego wiekszośc nie widzi , albo widzi i przechodzi nad tym obojętnie.
Tak też było i wczoraj, pod wieczór kiedy słońce chyliło się ku zachodowi spojrzałam w okno.... no i co ?
no własnie... mówię Lutek zobacz jaki bedzie ładny zachód słońca,
na to Ludwik ...jak sie pospieszymy to zdążymy zrobić kilka fotek....
Więc myk do samochodu, aparaty przygotowane, pies też w gotowości i jedziemy.
Wyjechaliśmy niedaleko bo czas nas gonił.... aby tylko poza zabudowania na otwarta przestrzeń....

i zaczęła się swoista sesja, nie wiadomo było czy podziwiać te piękne widoki czy też bawić się w łapacza chwili....


Słonko powoli chowało się za horyzont, w oddali jawiły się ruiny zamku Grodziec

widać,  że i psu się podobają widoki, ale zaczęło robić się już ciemno i  na niebie pokazał się księżyc, co nie omieszkał uwiecznić Ludwik :)
 wracaliśmy po całkowitym zachodzie słońca, zrobiło się  ciemno, ale jeszcze na chwilę przystanęliśmy w "naszym miejscu" , niestety z racji złośliwych komarów i muszek nie  dane nam było rozkoszować się słodkim buziakiem,za to piesa  biegała po rżysku za sarną... nie udało nam się jej sfotografować....tzn, sarny :)


i tak zakończyła się nasza prawie nocna przygoda, w domu byliśmy około 22 godziny, zadowoleni i szczęśliwi.Tak właśnie widzę partnerstwo i w związku, kiedy nie potrzeba wielu słów aby się rozumieć, mieć podobne spojrzenie na piękno, przyrodę, na swoje pasje.
I to jest właśnie to...

"Najlepszych i najpiękniejszych
rzeczy na świecie,
nie można ani zobaczyć ani dotknąć.
Trzeba je poczuć sercem."

H. Keller

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz