To juz taka nasza cecha, że dostrzegamy to czego wiekszośc nie widzi , albo widzi i przechodzi nad tym obojętnie.
Tak też było i wczoraj, pod wieczór kiedy słońce chyliło się ku zachodowi spojrzałam w okno.... no i co ?
no własnie... mówię Lutek zobacz jaki bedzie ładny zachód słońca,
na to Ludwik ...jak sie pospieszymy to zdążymy zrobić kilka fotek....
Więc myk do samochodu, aparaty przygotowane, pies też w gotowości i jedziemy.
Wyjechaliśmy niedaleko bo czas nas gonił.... aby tylko poza zabudowania na otwarta przestrzeń....
i zaczęła się swoista sesja, nie wiadomo było czy podziwiać te piękne widoki czy też bawić się w łapacza chwili....
Słonko powoli chowało się za horyzont, w oddali jawiły się ruiny zamku Grodziec
wracaliśmy po całkowitym zachodzie słońca, zrobiło się ciemno, ale jeszcze na chwilę przystanęliśmy w "naszym miejscu" , niestety z racji złośliwych komarów i muszek nie dane nam było rozkoszować się słodkim buziakiem,za to piesa biegała po rżysku za sarną... nie udało nam się jej sfotografować....tzn, sarny :)
I to jest właśnie to...
"Najlepszych i najpiękniejszych
rzeczy na świecie,
nie można ani zobaczyć ani dotknąć.
Trzeba je poczuć sercem."
H. Keller
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz