19 lipca 2011

AGATOWE LATO

Po wszystkich perypetiach i zawirowaniach chorobowych wróciliśmy w sobotę do domu.Ale nie bylibyśmy sobą gdyby nas znów gdzieś nie poniosło....
Jeszcze w sobotę Ludwik był trochę osłabiony , ale kiedy wróciłam od sąsiadów skąd biorę mleko z wiadomością o Agatowym Lecie, zaświeciły mu się oczy.... jak będę sie jutro dobrze czuł to pojedziemy. Wiedziałam że pojedziemy na pewno.... takiej gratki by nie przepuścił.
Więc w niedzielę po śniadaniu zapakowałam do kosza prowiant i pojechaliśmy...
nigdy nie byłam na takiej imprezie, wystawców ponad 200, mozna dostać oczopląsu patrząc na te wszystkie kolorowe kamienie.... i nie tylko....

oglądałam je , brałam do ręki....czułam ich energię....
Ludwik mówi do mnie.... wybierz coś dla siebie.... tylko nie pierścionek zaręczynowy....to będzie ode mnie....
przecież wiesz,  że nie noszę pierścionków.... odpowiadam,
no to jak bedziesz nosiła obraczkę ?
nie będę.... będzie zakładana tylko na specjalne okazje.....
a zresztą pytam , dlaczego właśnie skojarzył ci się pierścionek ?
ja poproszę coś innego...
no i po długim oglądaniu wreszcie zobaczyłam coś co zwróciło moją uwagę, piękny wisiorek w ciepły kolorze...z onyksu....aragonitowego
Lutek ten kamień zwrócił na mnie uwagę....o niego poproszę....
wybierz sobie jeszcze kolczyki mówi abys miała komplet....
i po chwili to   cudo stało się moją własnością....
Całus gorący jest podziękowaniem....


  Już w starożytności uważano onyks za kamień szczególnie szczęśliwy i właśnie z tego minerału wykonana była osobista pieczęć cesarza Chin... 
Onyks to również kamień wodzów.


Ludwik się śmieje, ...że też nie mogłaś wybrać innego ? tylko kamień wodzów ?
zresztą sam znalazł ten tekst...
No coś w tym musi być odpowiadam.... nie wiem dlaczego zwrócił moją uwagę....

Jutro cdn.... jest późno więc idę do łóżka....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz