10 lipca 2011

NIEDZIELA

Niedziela od "zawsze " była dla mnie dniem świątecznym, w tym dniu nie pracowało się, przeznaczona była do wypoczynku i przyjemnego spędzania czasu po pracowitym tygodniu.
Teraz tygodnie upływają mniej pracowicie, nie pracuję już zawodowo, korzystam z "dobrodziejstwa' EMERYTURY" ale niedziele od czasu kiedy jestem z Ludwikiem otrzymały zupełnie inny wymiar.
W sobotę wieczorem idziemy zawsze do kościoła, aby w niedzielę mieć czas na "nieprzewidziane niekiedy" sytuacje, co u nas nie jest rzadkością. Ale poranki mamy dla siebie, czas na łóżkowe przytulanki....i nie tylko....
Dzisiaj była właśnie taka  niedziela , poranny, jeszcze z przymkniętymi oczami seks , długo wibrował w naszych ciałach. To  są momenty które  czuje się każdą komórką swojego ciała ,  podniecenie  narastające do granic możliwości  a później moment spełnienia, cudowny, eksplodujący  , gorący niczym wulkan.... i moment wyciszenia, kiedy leżę objęta ramionami Lutka, całującego mnie delikatnie i czule,
Napawam się tymi chwilami, których nie znałam do tej pory. Dopiero Ludwik potrafił wyzwolić mnie ze skorupy " wstydu, kompleksów, zamknięcia na doznania.... teraz czuję się normalną, kochaną kobietą, z normalnymi reakcjami swojego ciała na pieszczoty, na pełną ciepła miłość....jestem otwarta na samą siebie, potrafię zarówno dać  jak i przyjmować dar jakim jest drugi kochający człowiek... Wiem co znaczy słowo...ofiarować komuś siebie wiedząc , że nie zostanę wyśmianą, albo potraktowaną "odpowiednimi słowami tak ,aby zabolało"
Jestem nareszcie sobą, zadowoloną z własnego ciała , chociaż szkoda że nastąpiło to tak późno.... ale mam nadzieje że dany mi będzie czas na nadrobienie chociaż w części tego straconego ....
Później spokojna rozmowa, wypita  wspólnie w łóżku kawa, czas na miłe słowa i pogłaski.... to wszystko sprawia , że życie już od rana nabiera blasku, procentując pozytywnie na całą niedzielę.

Po południu natomiast włącza się nam "szwędaczek" jedziemy na zawody spadochronowe
pierwszy raz widzę takie zawody z bliska, na wyciągnięcie ręki, Ludwik objaśnia mi zasady skoków, jest w tym dobrze zorientowany ponieważ sam   kiedyś skakał, latał samolotami i szybowcami, więc ma odpowiednia wiedzę.Zresztą zawody prowadzi jego serdeczny kolega....

KOMENDANT JEDNOSTKI Poszukiwawczo Ratowniczej
Jan Czesław Kusek

http://www.jpr-baryt.pl/   więcej tutaj....
Stowarzyszenie Spadochroniarzy TRAWERS...



dla mnie  fotografowanie zawodów jest przyjemnością, tylko trochę " boli głowa "


a to już zwycięzcy....

Niedziela właśnie dobiega końca, ale przed nami jeszcze długa noc....
 DOBRANOC....KOCHANIE....
http://www.youtube.com/watch?v=KBEo-1Dt4o0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz