14 lipca 2011

CZEKANIE

 Siadam ponownie do lapka, przekopiowałam wczorajszy post pisany na gorąco, nieskładnie może napisany i nierówno wklejony ale nie potrafię go poprawic :(
Teraz siedzę z filiżanką kawy i czekam na telefon od Ludwika... czy lekarz puści go do domu ? jeżeli nie to pojadę do szpitala, nie chcę sama siedzieć w domu.... tęsknota mnie zżera, no i jeszcze ta niepewność jak sie czuje...
Obiecałam sobie że znów zapalimy świeczki w naszym kościele przed obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w podziękowaniu za uratowane życie.
Często zapalamy.... i w podzięce , i w prośbie o opiekę....
Ostatnio 9 lipca obchodziliśmy naszą mała uroczystość, 5 miesięcy bycia razem, byliśmy wówczas w kościele i każde z nas zapaliło świeczkę w intencji drugiego.... modlitwa i podziękowanie za ofiarowany nam dar drugiego CZŁOWIEKA.
A prawdę mówiąć kawa mi nie smakuje.... już odzwyczaiłam się pijać ją sama....jak szybko człowiek przyzwyczaja się do dobrego :))

CZEKAM, CZEKAM.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz