8 października 2011

NOC

Muszę opisać dzisiejszą noc, a właściwie wieczór.....
jesteśmy już w sypialni, rozmawiamy, na dworze cisza, Mosia śpi na dole w salonie...
i nagle słychać w ekspresowym tempie  ...tup, tup po schodach ...  , skok na drzwi, jak wejście smoka... i wpada do sypialni Mośka....dobiega do Ludwika, pakuje się między nogi,  a nawet próbuje wejść pod łóżko .... trzęsie się ze strachu, kłapie pyskiem....[ zawsze tek robi jak się boi] ,   noż kurde co się dzieje ?
najlepiej by było żeby i pan wszedł z nią pod łóżko, niestety psisko jest duże i nie daje rady wsunąć się pod to łóżko.
Spojrzeliśmy na siebie... czego się tak wystraszyła ? zobaczyła ducha ? Przecież w domu cisza....Rad nie rad Ludwik idzie na dół zrobić obchód....
Wraca po jakimś czasie i opowiada.... sprawdziłem drzwi... pozamykane, okna też. zszedłem do piwnicy, sprawdziłem drzwi w garażu - też zamknięte...nic niepokojącego nie ma , więc wracam .... już jestem na schodach w piwnicy kiedy.... coś jakby mi się przewidziało  ....wracam  z powrotem i widzę w piwnicy  kurę.... brązowo złotą, łypiącą na mnie okiem. Nie dowierzam własnym oczom, kura ? w piwnicy ? skąd się wzięła? to chyba zjawa lub  fata morgana.... wycofuję się ale nie daje mi to spokoju... wracam z powrotem, pomału... patrzę ...nadal siedzi na pudłach w warsztacie kura.... ale teraz już widzę , że z parapetu spadła skrzynka, porozrzucane po podłodze drobiazgi. Więc to żywa kura.... nie zjawa....
No i co z nią zrobić w nocy ? wyrzucić na podwórko ?
Opowiada mi to i zaczynamy się śmiać...... pewnie kura tłukła się po piwnicy, zrzuciła skrzynkę , narobiła hałasu a nasz "obronny pies" z podkulonym ogonem biegiem wpadł do sypialni próbując się ukryć u pana między nogami.... Ha ha ha...
ale cyrk....
Mośka długo nie dała się uspokoić, mlaskała ze strachu patrząc na drzwi, czy czasami coś się tam nie pojawi....
No tak ...a gdyby to był złodziej ?
Nie ma co .... pies obronny ... brońcie mnie a nie ja was....
Zastanawialiśmy się później skąd się tam ta kura wzięła, no i doszliśmy do tego że dzień wcześniej Ludwik pracował na dachu,


miał otworzone drzwi do garażu i pewnie wtedy weszła.... sąsiad nasz ma gospodarstwo i często kury przychodzą do naszego ogrodu.... I pewnie tak było, siedziała nieboga tam dwa dni aż nie wytrzymała nerwowo..... ale dlaczego  o 23:00 ?  chociaż dobrze,  że nie o północy .


to nasz obronny pies

Ale powiem,  że było mi początkowo nieswojo..... przytuliłam się więc do Ludwika, no i  wiadomo .... czym się to skończyło.....gorącym, niesamowitym seksem. Nie zawsze tak przeżywam ale tym razem nie wiem  dlaczego  odczucia były tak silne i nieziemskie , że brakowało mi tchu. Długo jeszcze po.... Ludwik tulił mnie rozedrganą i wyciszał pocałunkami....
Może to pełnia księżyca ? albo ?????


KOCHAM

Kocham cię - niezależnie gdzie jesteś
Kocham cię - na jawie i we śnie
Kocham cię - choćby dzieliły nas mile
Kocham cię - i każdą związaną z tobą chwilę

Kocham cię - gdy jestem z tobą i gdy marzę
Kocham cię - uczuciem ogromnym cię darzę
Kocham cię - to uczucie nade mną ma władzę
Kocham cię - i na szczęście nic na to nie poradzę

Kocham cię i każdy uśmiech którego byłeś powodem
Kocham cię - bo mojego życia stanowisz osłodę
Kocham cię - gdy jesteś daleko i blisko
Kocham cię - za nic i za wszystko...

/crissy.


2 komentarze:

  1. Jesteś bardzo szczęśliwa i ciesz się tym. Piesek wolał się wystraszyć kury niż jej krzywdę zrobić. Nasze pieski to nie psy obronne, tylko nasze pupile. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tak wędruję po Twoim blogu i na taką fascynującego posta trafiłam :)
    Oj, jakbym chciała, żeby i nas też coś wieczorem przestraszyło ;)))

    OdpowiedzUsuń