18 października 2011

DAR MIŁOŚCI

Osiem miesięcy temu jeszcze nie wiedzieliśmy , że istniejemy dla siebie.... połączył nas   internet....nie takie to zwyczajne w naszym wieku....
Z naszych postów pisanych do siebie  stworzyliśmy 60 kartkową księgę formatu A4 , nie mamy wydrukowanych jeszcze  poczty  i SMS-ów... a będzie tego drugie tyle. Znajomość  nasza rozwijała się błyskawicznie, to co w realu trwa miesiąc - u nas trwało dzień....Po dwóch tygodniach byliśmy jak to określił Ludwik "po słowie". Wiedziałam , czułam całym sercem i duszą,  że to właśnie ten jedyny wyśniony, ten na którego czekałam 40 lat  CZŁOWIEK....Nie wahałam się ani chwili aby przyjechać i zamieszkać wspólnie na..... hmmm nie wiem czy powinnam tak pisać ale takie miałam marzenia ......" zapadłej wsi".
Wieś jest nie wsią choć z wszystkimi jej urokami,  -  znalazłam tutaj swoje miejsce na ziemi i kochającego człowieka.
Wspólne życie, czasami wcale niełatwe, wszak oboje jesteśmy po przejściach i to burzliwych cementowało nasz związek. Wypady w góry, fotografowanie....
I tak pewnego sierpniowego dnia a było to 15.... wybraliśmy się w góry, na Krzyżną, pisałam o tym ,ale wtedy jeszcze nie mogłam wszystkiego zdradzić. Dzisiaj mogę....
tak jak pisałam Ludwik po drodze zerwał bukiecik polnych dzwonków, myślałam że chce je sfotografować w zbliżeniu na spokojnie gdzieś na uboczu , 
później zeszliśmy trochę niżej na Góry Zamkowe, Ludwik z Mosią wdrapali się po stromiźnie, ja zostałam na dole, myślałam, że zaraz wrócą po mnie ale nic takiego się nie wydarzyło. Lutek tylko powiedział...wejdź, na pewno dasz radę.....  no i rad nie nad na kolanach wdrapałam się na ścieżkę .... ale widok jaki się pojawił po kilku krokach wywołał u mnie  uśmiech....pięknie tu i cicho...
 cyknęłam fotkę...przed....jeszcze nie wiedziałam  przed czym...
i wtedy stało się .....
Ludwik podszedł do mnie z tym bukiecikiem polnych kwiatów i zapytał....
Wandeczko chciałem cię prosić o rękę, czy zostaniesz moją żoną ????
zaniemówiłam.... łzy same popłynęły po policzkach i tylko szepnęłam
TAK.... KOCHAM CIĘ
i usłyszałam
JA CIEBIE TEZ KOCHAM
zostań moją żoną....
i takiej rozmazanej, szczęśliwej do granic zrobił zdjęcie.....



 z kwiatkami....



nie sądziłam  , że Ludwik potrafi być "aż tak romantyczny" , wspaniale wybrał miejsce, czas.... a kwiaty są do tej pory dla mnie najcudowniejszym bukietem....  i zasuszone czekają na swoje miejsce w albumie....
minęły dwa miesiące  i nastąpił kolejny  najważniejszy dzień w naszym życiu...


 USC


w drodze na przyjęcie

Uroczystość była kameralna i skromna ale w pięknym zespole pałacowym .....gdzie zrobiliśmy sobie małą sesję zdjęciową.....





w domu powitała nas nasza "gadzina"....

Zaczęliśmy więc tym samym  " nowe " ukonstytuowane życie....
 Mam nadzieję, że  nie zaprzepaścimy tego co nam podarował Los , mam kochającego wspaniałego męża, swoje miejsce na ziemi.... i cóż więcej potrzeba ?
pewnie zdrowia i spokojnych dni.... ale wiadomo życie jest życiem. Nigdy nie wiemy co się może jutro wydarzyć.
Pomimo tego z nadzieją w sercu powierzam nasz związek Najwyższemu , aby dał nam to wszystko co dla nas przeznaczył i abyśmy potrafili z pokorą je przyjąć.
Mężu mój kochany ten wiersz dedykuję Tobie, najwspanialszemu  przyjacielowi ....

Nasza miłość jest ogniem 
do którego dodajemy 
drwa by palił się nieustannie

nasza miłość jest wodą 
świeżą czystą tryskającą 
z Wnętrza Ziemi

nasza miłość jest powietrzem 
niezbędnym które wciąż 
czerpiemy po to by żyć

nasza miłość jest ziemią
po której stąpamy
której garść trzymamy w dłoni

nasza miłość jest jak cztery żywioły
towarzyszące nam nieustannie 
w drodze ku Wieczności
Iwona Trela

4 komentarze:

  1. Jakie to piękne;)
    Jesteście cudowni;) Dużo szczescia dla Was;)
    I wiele radosnych, wspaniałych lat razem;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...wierszem Elizabeth Barrett Browning

    " Jak cię kocham? Poczekaj - wszystko ci wyłożę.
    Kocham do dna, po brzegi, do samego szczytu
    Przestrzeni, w której dusza szuka krańców bytu
    I łaski idealnej, ginąc w tym przestworze.
    Kocham cię tak przyziemnie, jak tylko zejść może
    Głód; przy świeczce i w słońcu, gdy sięga zenitu;
    Tak śmiało i tak czysto, jak ktoś, kto, Zaszczytu
    Nie pragnąc, broni Zasad wspartych na honorze.
    Kocham cię całym żarem, który niosłam w piersi,
    Miłością, jaką we mnie niegdyś tylko święci
    Budzili - kocham wszystkim, co cieszy i boli.
    Tchem, łzą, uśmiechem, życiem ! "

    ...i takiej miłości na lata Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń