27 października 2011

CODZIENNOŚĆ

Dzień jak co dzień.... rano poranna kawa, później śniadanie, odczytanie poczty.... przygotowanie do obiadu.... Ale i codzienne wyjście do ogrodu, na łąkę , do lasu...
Przestało właśnie siąpić więc wyszłam z e swoim "cieniem" zaczerpnąć świeżego powietrza. Na łące sąsiada Mośka zobaczyła kota, popędziła więc jak strzała, ale kocica była szybsza i wskoczyła na drzewo.....

przypomniała mi się bajka z dzieciństwa o kruku i lisie.... tutaj też tak wyglądało.... Mośka czekała aż "kot spadnie" :) a kocisko ją ignorowało myjąc leniwie pyszczek...
czekam aż spadnie.....

....niedoczekanie twoje.....
trwało to trochę...ale w końcu psina zrezygnowała  .
Obeszłyśmy nasze  siedlisko robiąc parę fotek. Za płotem przy boisku rośnie wspaniały dąb bezszypułkowy, razem z brzozami i świerkiem stanowią piękna kompozycję zwłaszcza teraz,  jesienią kiedy złocą się i brązowieją liście.

a to już nasz domek , też wyzłocony liśćmi brzozowymi....


widać że zadowolona ze "spaceru"
choć posesja nie jest ogrodzona, Mosia jest szczęśliwa jak może wyjść razem z nami, idzie wtedy w środku równając krok do naszego no i bardzo się cieszy jak rzucamy  jej kija, biega wtedy  okazując baaardzo  swą radość....
Po powrocie  normalne, codzienne krzątanie, choć Hrabina kładzie się na kanapie i udaje damę....
Mój dom

Moj dom wśród pachnącej zieleni
Miękko przytula i pieści
Tam poezja rozwija fantazje
Jest balsamem na wszystkie boleści

Czasami błądzę gdzieś myślami
Swą duszą złudy szukając
Spokojnie mnie wtedy kołysze
Na mój uśmiech jakby czekając

Gdybym mogła dotknąć słońca
Uchwycić kilka złotych promieni
Rozwiesić je na firance
Żeby ciepłem swe wnętrze odmienić

Bo poeta to życiowy lunatyk
Błądzi po świecie z fantazją w głowie
Wrażliwy na piękno, którego tak mało
Szare życie upiększa w kolorowym słowie...
inna20

2 komentarze:

  1. Jakbym moją Tosię na lipie widziała...
    Pięknie tam u Was!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże zazdroszczę Ci ogrodu....moje lata dziecięce i młodzieńcze minęły wśród drzew, krzewów, traw...tam były moje tajemne miejsca , był psiak , był kot, kury, kaczki, indyk tez był...i ja jakby mocno zżyta z ziemią, jej zapachem i...chyba także smakiem:)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń