.Szwajcaria Lwówecka składa się z kilku głównych baszt skalnych, które w sumie mają kilkaset metrów szerokości ok. 20 - 30 metrów wysokości. Dla turystów przy skałkach utworzono ścieżkę dydaktyczną, której szybkie przejście zajmuje ok. pół godziny. Podążając ścieżką zobaczyć można, skałki oraz odpocząć w kilku przygotowanych miejscach, gdzie stoją wiaty ochronne. Przy końcu ścieżki znajduje się punkt widokowy na okoliczne wzgórza, Widać również szczyty Karkonoszy.
http://www.atrakcje-turystyczne.eu/obiekt,509,0,szwajcaria-lwowecka.php
Pogoda dopisała ,więc sezon wędrówkowy uważamy za rozpoczęty
| na szczycie |
Jak widać Mośka świetnie sobie radziła na skałkach, chyba lepiej niż pani.....
Po drugiej stronie szosy naprzeciwko tych formacji skalnych po których chodziliśmy znajdują się Panieńskie Skały.
Nazwa Panieńskie Skały ma również długie tradycje. Jeszcze dziś możemy odnaleźć wykuty w skałach niemiecki napis Jungfernstubschen - ,,Panieńska Izdebka”. Nazwa tych skał, jak głosi legenda, pochodzi od ukrywających się między nimi podczas wojen husyckich dziewcząt i kobiet z Lwówka. Według legendy miejsce to prawdopodobnie jest połączone podziemnym tunelem z kościołem św. Franciszka. Tunel miał służyć do ucieczki wielu kobiet, panienek i dzieci również w czasie wojny 30 – letniej. Także w kronikach odnotowano istnienie podziemnego korytarza na głębokości20 m. Idącego stąd w okolice Radłówki. Częściowo miał on służyć do odprowadzania wody. Na skałach zachowało się wiele inskrypcji pozostawionych na pamiątkę przez turystów w XIX i XX w. Jednak oglądając uważniej ściany skalne, można odnaleźć napisy pochodzące z XVI i XVII w., jak również inskrypcje i ślady pojedynków stoczonych tu w XVI – XIX w.
Kolejną dużą ciekawostką są wyryte
blisko siebie dwa znaki walońskie (co jest dużą rzadkością), które
znajdują się w prześwicie tzw. ,,Panieńskiej Izdebki”.
Prawdopodobnie znaki te pozostawione
zostały przez Walonów - pochodzących z terenów Europy Zachodniej (np.:
Walonii) średniowiecznych wyspecjalizowanych poszukiwaczy skarbów tj.
kamieni i metali szczególnie szlachetnych. Należy pamiętać, iż Walonowie
nie pozostawiali swoich znaków bez przyczyny i znaczenia.
http://www.powiatlwowecki.info/index.php/artykuly-z-podzialem-na-kategorie/skarby-i-tajemnice/177-sekrety-panienskich-skalek-cz-1
kolejny etap niedzielnej wędrówki to Płakowice....
Ja też tam kiedyś byłam :-) Cudne miejsce :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Piękne. Nie byłam, ale będę :)
OdpowiedzUsuńpozdrowienia!
Jeszcze tam nie bylam... a widac ze zdjec, ze warto!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Bardzo piękna wycieczka.Zdobycie szczytu przez Ciebie i Mośkę cudowne.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Sądząc z ubrania było bardzo ciepło. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOjej jak pięknie, nie byłam ale kiedyś na pewno sie wybiorę.
OdpowiedzUsuńNiesamowite zdjęcia.
Na tej jednej skale to bym chyba nie stanęła (chyba 8 zdjecie od góry), bałabym że się stoczy, co prawda wieki tak leży i nie spadła, ale nigdy nic nie wiadomo;)
Wstyd się przyznać - ja też nie byłem :)
OdpowiedzUsuńale będziesz .... wierzę w Ciebie :))
Usuńpojadę rowerem na majówkę! :)
Usuń