Na początku naszej znajomości Ludwik obwoził mnie po wszystkich swoich ulubionych zakĄtkach, a ponieważ było to wczesną wiosną więc jednym z pierwszych miejsc był Stanisławów, pole śnieżycowe i Rosocha.
Pisałam o tym dwa lata temu a teraz nadarzyła się okazja aby odbyć taką podróż trochę sentymentalną.
Stanisławów....maleńka wieś...
......"Stanisławów położony jest w północnej części Pogórza Złotoryjskiego, wchodzącego w skład Pogórza Kaczawskiego[4].
Zabudowania miejscowości ciągną się na odległość ok. 1,2 km wzdłuż lokalnej szosy z Sichowa do Pomocnego, począwszy od krętej doliny potoku Gajka u północno-zachodniego podnóża Chełmka (443 m n.p.m.) i południowo-wschodniego Łaskotki (406 m n.p.m.), poprzez głęboką dolinę pomiędzy Łaskotką na północy i Kościelną na południu, skończywszy wysoko na odsłoniętym wschodnim zboczu Rosochy (465 m n.p.m.)[2][5].
więcej TUTAJ
Po drodze piękne pola pokryte białym dywanem śnieżyczek....
dalej jedziemy na Rosochę....
Na południowy wschód od Złotoryi, nieopodal niewielkiej wioski Stanisławów jest wzgórze Rosocha. Na jego wschodnim stoku znajdują się pozostałości „tajemniczych” poniemieckich instalacji. Celowo ubrałem słowo tajemniczych w cudzysłowie bo na temat tych ruin napisano już sporo przeróżnych hipotez. Dla mnie jest to po prostu radiostacja dalekiego zasięgu ale znając życie wiele osób by polemizowało
Do obiektów radiostacji opatrzonej kryptonimem „Rudiger” – tak przynajmniej kiedyś napisano na forum Odkrywcy – można dojechać bez problemów gdyż ze Stanisławowa pod sam główny budynek prowadzi asfaltowa, całkiem dobrej jakości droga. Otacza ona zresztą budynek na kształt ronda co widać na zdjęciu lotniczym.
więcej ....TUTAJ
tak wygląda obiekt dzisiaj....
W Stanisławowie ma swoją bazę Jednostka Poszukiwawczo- Ratownicza.....
Jednostka
funkcjonuje w sile plutonu i operuje z terenu bazy lotniczej "Baryt" w
miejscowości Stanisławów k/Złotoryi. Zlokalizowana jest ona w granicach
Parku Krajobrazowego „Chełmy”. Zajmuje obszar ponad 40 ha (440 m
n.p.m.), na którym znajdują się zabudowania koszarowo-socjalne, garaże,
dwie strzelnice, warsztaty, magazyny, hangar samolotowy oraz obiekty
szkoleniowo-treningowe. Stacjonuje tu sześć pojazdów
operacyjno-ratowniczych oraz trzy samoloty wielozadaniowe. Integralną
częścią bazy jest lądowisko operacyjne z pasem startowym o długości 550
m. Jednostka dysponuje również terenami poligonowymi w rejonie
historycznego wzgórza 442. (ostatni punkt oporu żołnierzy Waffen-SS w
czerwcu 1945 r.) Od 1956 r. przez ponad czterdzieści
lat na tym terenie prowadzono wydobycie barytu w kopalni głębinowej
"Stanisławów". Po jej likwidacji w 1999 roku część obiektów zaadoptowano
na potrzeby przebazowanej w tym czasie Jednostki z Górskiej Bazy Lotniczej "Trawers" w Jeżowie Sudeckim.
Tajemnica Willmannsdorf
Wielu znawców przedmiotu od lat próbuje rozwikłać tę zagadkę. Uwzględniając wielkość
istniejących bunkrów agregatowych, są zdania, że wartość wytwarzanej
tam energii elektrycznej znacznie przerastała potrzeby tego typu obiektu
radiotechnicznego.

W
połowie lutego 1945 roku Rosjanie przypuścili z kierunku południowego
szturm na to wzgórze. Poprzedzony on był precyzyjnym ostrzałem
artyleryjskim co potwierdzają ruiny stacji. Zrównane z ziemią zostały
obiekty koszarowe. Natomiast konstrukcja głównej budowli kryjąca
urządzenia radiowe i zespoły agregatów w zasadzie nie została naruszona.
Po kilkudniowych i szczególnie zaciętych walkach radiostacja padła.
Jednak część sił niemieckich rozlokowanych na pobliskich wzgórzach
utrzymywała nadal zdolność bojową. Zachowany do dzisiaj układ transzei
strzeleckich wokół Stanisławowa wskazuje, że
Niemcy przygotowani byli do długotrwałej obrony z kierunku północnego.
Zapewne dla obrońców zaskoczeniem był sowiecki manewr oskrzydlający i
szturm na Willmannsdorf - od południa.
Niewyjaśnione
pozostają do dziś powody tak zacięcie prowadzonej przez Niemców obrony
tych raczej nie mających strategicznego znaczenia terenów. Zadziwia
fakt, że znajdująca się nieopodal, najnowocześniejsza wówczas w III
Rzeszy (uruchomiona w 1939 roku) kopalnia rudy miedzi (po 1945 r. nosząca nazwę „Lena”), nie była broniona.
więcej TUTAJ
Komendantem bazy jest nasz przyjaciel JK. - komandos, człowiek o kryształowym charakterze i wielkim patriotyźmie ,
Wracając do domu nie mogliśmy się powstrzymać aby nie sfotografować naszego " wspaniałego domu" który niezmiennie nas zachwyca. Teraz w wiosennej scenerii wygląda jeszcze piękniej....
Kochani to NIE JEST NASZ DOM..... ten powyżej nas zachwyca swoją architekturą i proporcjami :)))
nasz wygląda tak.....
a co do łazęgostwa i emeryckiej turystyki..... jesteśmy na nią otwarci....
Ale pouczająca wycieczka. Nic nie wiedziałam o tych obiektach poniemieckich usytuowanych w okolicach Złotoryi. Dom - marzenie. Na emeryturze ( a może wcześniej) wyprowadzę się w twoje okolice. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń...ależ miejsce! MUSZĘ zapisać!
OdpowiedzUsuńMożna dotknąć i historii...i tajemnic...
Serdeczności:)
Miłego weekendu!
Leptir, absolutnie piękny ten Wasz dom i wcale się nie dziwię, że Was nieustannie zachwyca. :-)
OdpowiedzUsuńMnie tez by nieustannie zachwycal...szczesciarze jestescie, poza tym oboje lubicie sie wloczyc to jest skarb nad skarby, taka wspolna pasja...oczywiscie kopiuj to co Ci sie podoba w moim blogowym zwierzyncu motylim. Sciskam bardzo serdecznie
OdpowiedzUsuńAle fajna i ciekawa wycieczka. Tyle ciekawostek opisanych w taki sposób, że chce się tam pojechać, zobaczyć, pozwiedzać... Super!
OdpowiedzUsuńale fajny wpis!
OdpowiedzUsuńa ja wlasnie prosuje kości po sadzeniu ziemniaków, ale skończone. stanisławów zaznaczył mi się w pamięci: tam rozbijaliśmy namioty z których ani razu nie korzystaliśmy, tam strzelaliśmy do dziwnych postaci w zadymionych pomieszczeniach które zamiast głów miały balony, tam wsadzili nas do pomieszczenia razem z granatem łazwiącym ..oj mogłbym wyliczać, ale fajne wspomnienia... tego roku jeden koleżka zjezdzając po linie ze słupa zamiast nogami hamował dłońmi które sobie przypalił... ale sie rozpisałem, dobra nie nudzę już :)
Piękna podróż sentymentalna :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie tajamnice i zagadki a na temat poniemieckich bunkrów i różnorakich urządzeń krążą dosłownie bajki :) Podobnie jak z tym urządzeniem HAARP, mającym podobnoż możliwość zmieniania pogody (zdaje się, ze jest rosyjskie).
Tan wasz nie-wasz do, - niesamowity, czy ja dobrze widzę, że ma krzywy dach???
Tan ostatni naprawdę Wasz? Jaki wielki!!! Moglibyście otworzyć B&B albo o jakiejś agroturystyce pomyśleć :)
no właśnie dla tego krzywego dachu bardzo go lubię....
Usuńnasz jest ten zielony.... faktycznie duzy ale tak wyszło :)
... i dobrze, ze ciagle Wam sie chce /smiech/
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Ciekawe historie, ciekawe miejsca. A Wasz domek całkiem elegancko prezentuje się. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWesoła ta Wasza chatka ;)
OdpowiedzUsuńWędrówka jak zwykle niezwykła. W sumie to niedaleko nas byliście- trza znak było dać! :)
Historie bardzo ciekawe, domek znam z poprzednich postów :) Czy planujesz na działce warzywny ogródek?
OdpowiedzUsuńWszystkie opowieści są bardzo ciekawe czyta się je bardzo przyjemnie. Zapraszam serdecznie do mnie po wyróżnienie.
OdpowiedzUsuńDomek zielony? A wygląda jak niebieski. Tak, czy siak śliczny, kochany, własny, prawda?
OdpowiedzUsuńCiekawy ten Dolny Śląsk rzeczywiście nie do opowiedzenia jak głosi reklama
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ile sniezynek! Posadzilam je sobie w ogrodzie, ale cos nie chca mi sie rozprzestrzeniac...
OdpowiedzUsuńTrafiłem tu ze strony nickt.pl idąc tropem wspomnianej radiostacji ... Czytając wzmianki o niej też wydaje mi się, że smaku tajemniczości troszkę jej dodano, ale za to przyciąga do siebie spragnionych się o tym przekonać. Mimo wszystko wygląda na dość ciekawe miejsce ... Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń