Tak więc po wypiciu kawy i nie zjedzeniu nawet śniadania wsiedlismy w samochód i w droge, aby zdążyc przed słońcem bo pewnie resztki tego nędznego puchu zostana rozpuszczone.
I oto efekty ŁAPACZY ZIMY hi hi....
Proszę Państwa proszę się nie śmiać i nie pokazywać kółeczek na czole....
u mnie jest taka zima.... taka i już,...
Kilka fotek z ogrodu, nie wytrzymałam i zrobiłam "ku pamięci " jakby szybko stopniał śnieg...
| nasze wilcze łyko |
| nasz zimowy ogród |
| nasz ogród |
| a to świąteczna choinka, która wróciła z powrotem do ogrodu.... |
jak widać droga czarna....
| ale pola przyprószone bielą |
| zatrzymujemy się przed pomnikiem.... |
| jedziemy dalej..... |
| będę miała zdjęcie :))) |
o nich będzie następny post....
| i jeszcze nasze zimowe bukszpany.... |
...w okolicy 100 km. ode mnie , a może i stu km. z hakiem, czy to na wschodzie, zachodzie, południu czy północy ...zimy ani widu ani słychu...już zaczynam wątpić czy tego roku nadejdzie...gdyby nie zdjęcia zapomniałabym jak wygląda biały puch:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności!
Nie narzekaj, trochę tej zimy i całkiem ciekawej znalazłaś:-). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńa u nasz zimy brak i w sumie to mnie to nawet cieszy :-)
OdpowiedzUsuńW sumie " kawałek" zimy udało się Wam znaleźć:-))) A tak na serio - ze śniegiem, czy bez - my już zimy mamy dosyć. Słońca i zieleni nam dajcie! Chciałoby się krzyknąć:-)))
OdpowiedzUsuńO wcale niezle! mnie sie podoba Twoja zima, bardzo malownicza..a jeszcze bardziej mi sie podoba ta Wasza mobilizacja w poszukiwaniu upragnionych krajobrazow! Tak trzymac! i czekam na dalsze relacje..
OdpowiedzUsuń