18 stycznia 2012

BEZ TYTUŁU

Kochane Dziewczyny bardzo dziękuję za ciepłe i konstruktywne słowa wsparcia....to mnie utwierdza w tym, że zaczęłam jednak słuszną walkę o usamodzielnienie młodego . Nie chodzi mi  o to aby "wyrzucić " go z domu , ale o to aby SAM wreszcie zrozumiał, że na swoje życie pracuje się SAMEMU anie ślizga po plecach  najbliższych sądząc,  że jakoś to będzie. Musi zacząć myśleć o swojej przyszłości. Ja jestem otwarta i skłonna mu pomóc ale on musi SAM CHCIEĆ SIĘ ZMIENIĆ.

Czy mi się to uda ? nie wiem, ale próbować zawsze warto mając na myśli dobro drugiego człowieka...

11 komentarzy:

  1. Masz nadzieję, że zrozumie? I że sam zechce się zmienić? Jakoś nie wierzę w takie transformacje, aczkolwiek życzę Ci abym się myliła!

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepiej żałować, że się nie udało, niż że się nie spróbowało. A kto wie, może za jakiś czas młody zrozumie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech Ci miły będzie dzionek
    Niech od drzwi zadzwoni dzwonek
    Niech słoneczko świeci jasno
    Niech nie będzie Ci za ciasno
    Niech Ci ładnie kwitną kwiatki
    Uśmiech nich nie będzie rzadki
    Niech śpiewają ładnie ptaszki
    Zawsze czas miej na igraszki

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram w 100 % to , co powiedziała Anowik. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę mnie przybił ten Twój wczorajszy post i nawet nie wiedziałam jak to skomentować. Uważam, że idziesz dobrą drogą. Nie wiemy jakie będą tego efekty bo, jak piszesz, on musi sam chcieć się zmienić. Żeby to miało szansę to on musi najpierw pokusić się o refleksję na swój temat ... a z tym może być ciężko. Nie mniej jednak to jeszcze młode szczenię i wszystko jest możliwe. Trzymamy kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, nie jest to wszystko proste i łatwe. Serca, miłości, zrozumienia trzeba tu duuużo. Wszystkiego dobrego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, motylku to się zasmuciłam. Należę do grona tych "głupich nauczycieli" i dlatego bardzo przezywam wszystko co dotyczy młodych ludzi. Po pierwsze bardzo Ci współczuje, bo nie są to łatwe sprawy i nie będę owijać w bawełnę, tak uformowanego człowieka trudno będzie zmienić, tym bardziej, że z tego co piszesz ma raczej mocny charakter. Dlatego życzę Ci przede wszystkim dużo sił, aby zrealizować zamierzony cel. Niech moc będzie z Tobą !!! Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj Motyleczku, trudna sprawa, to jest taki wiek, że właściwie charakter jest w 90% ukształtowany, Miał za dużo wygód, a rodzice od niego w zamian nic nie żądali. Karygodny błąd wychowawczy, nauczył się egoizmu i postawy roszczeniowej. Ja zastosowałabym metodę '' bez pracy nie ma kołaczy'", niech cokolwiek zrobi to dostanie jeść, inaczej,... lodówka i garnki zamknięte,
    Dobrze zrobiłaś dzwoniąc na policję, niech wie, że nie wolno mu w żaden sposób terroryzować nikogo, ani słowem ani czynem. Jestem z Tobą,.. pisz o swoich kłopotach,,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdyby tylko dzieci wiedziały, że chcemy dla nich jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Błędów nie cofniesz. Ktoś kiedyś nie stawiał granic tak potrzebnych w wychowaniu, ktoś niczego nie wymagał, ktoś w porę nie wyrzucił z gniazda. Obawiam się, że NICZEGO nie zrozumie. Co robić? Być konsekwentnym w działaniu i nie obawiać się niczego. On wie, że się ugniecie i tego właśnie nie wolno Wam zrobić.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze miej dobre słowo w zanadrzu, ale wymagaj!
    Czystą dobrocią to nic nie wskórasz. Obowiązki to niestety trzeba wdrukować, ech....

    OdpowiedzUsuń