Kochane Dziewczyny bardzo dziękuję za ciepłe i konstruktywne słowa wsparcia....to mnie utwierdza w tym, że zaczęłam jednak słuszną walkę o usamodzielnienie młodego . Nie chodzi mi o to aby "wyrzucić " go z domu , ale o to aby SAM wreszcie zrozumiał, że na swoje życie pracuje się SAMEMU anie ślizga po plecach najbliższych sądząc, że jakoś to będzie. Musi zacząć myśleć o swojej przyszłości. Ja jestem otwarta i skłonna mu pomóc ale on musi SAM CHCIEĆ SIĘ ZMIENIĆ.
Czy mi się to uda ? nie wiem, ale próbować zawsze warto mając na myśli dobro drugiego człowieka...

Masz nadzieję, że zrozumie? I że sam zechce się zmienić? Jakoś nie wierzę w takie transformacje, aczkolwiek życzę Ci abym się myliła!
OdpowiedzUsuńSerdeczności!
Lepiej żałować, że się nie udało, niż że się nie spróbowało. A kto wie, może za jakiś czas młody zrozumie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNiech Ci miły będzie dzionek
OdpowiedzUsuńNiech od drzwi zadzwoni dzwonek
Niech słoneczko świeci jasno
Niech nie będzie Ci za ciasno
Niech Ci ładnie kwitną kwiatki
Uśmiech nich nie będzie rzadki
Niech śpiewają ładnie ptaszki
Zawsze czas miej na igraszki
Popieram w 100 % to , co powiedziała Anowik. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTrochę mnie przybił ten Twój wczorajszy post i nawet nie wiedziałam jak to skomentować. Uważam, że idziesz dobrą drogą. Nie wiemy jakie będą tego efekty bo, jak piszesz, on musi sam chcieć się zmienić. Żeby to miało szansę to on musi najpierw pokusić się o refleksję na swój temat ... a z tym może być ciężko. Nie mniej jednak to jeszcze młode szczenię i wszystko jest możliwe. Trzymamy kciuki.
OdpowiedzUsuńOj, nie jest to wszystko proste i łatwe. Serca, miłości, zrozumienia trzeba tu duuużo. Wszystkiego dobrego życzę.
OdpowiedzUsuńOj, motylku to się zasmuciłam. Należę do grona tych "głupich nauczycieli" i dlatego bardzo przezywam wszystko co dotyczy młodych ludzi. Po pierwsze bardzo Ci współczuje, bo nie są to łatwe sprawy i nie będę owijać w bawełnę, tak uformowanego człowieka trudno będzie zmienić, tym bardziej, że z tego co piszesz ma raczej mocny charakter. Dlatego życzę Ci przede wszystkim dużo sił, aby zrealizować zamierzony cel. Niech moc będzie z Tobą !!! Pozdrawiam cieplutko. Ania:)
OdpowiedzUsuńOj Motyleczku, trudna sprawa, to jest taki wiek, że właściwie charakter jest w 90% ukształtowany, Miał za dużo wygód, a rodzice od niego w zamian nic nie żądali. Karygodny błąd wychowawczy, nauczył się egoizmu i postawy roszczeniowej. Ja zastosowałabym metodę '' bez pracy nie ma kołaczy'", niech cokolwiek zrobi to dostanie jeść, inaczej,... lodówka i garnki zamknięte,
OdpowiedzUsuńDobrze zrobiłaś dzwoniąc na policję, niech wie, że nie wolno mu w żaden sposób terroryzować nikogo, ani słowem ani czynem. Jestem z Tobą,.. pisz o swoich kłopotach,,pozdrawiam
Gdyby tylko dzieci wiedziały, że chcemy dla nich jak najlepiej.
OdpowiedzUsuńBłędów nie cofniesz. Ktoś kiedyś nie stawiał granic tak potrzebnych w wychowaniu, ktoś niczego nie wymagał, ktoś w porę nie wyrzucił z gniazda. Obawiam się, że NICZEGO nie zrozumie. Co robić? Być konsekwentnym w działaniu i nie obawiać się niczego. On wie, że się ugniecie i tego właśnie nie wolno Wam zrobić.
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
Zawsze miej dobre słowo w zanadrzu, ale wymagaj!
OdpowiedzUsuńCzystą dobrocią to nic nie wskórasz. Obowiązki to niestety trzeba wdrukować, ech....