Nic nie dzieje się przypadkowo,
zawsze jest jakaś przyczyna i konieczność.
Platon
I taka sytuacja zaistniała w sobotę a finał nastąpił w niedzielę...
Zainspirowana postem Meg
TUTAJ
http://megg68.blogspot.com/2013/07/kataryniarze.html
i jej świetnymi zdjęciami zobaczyłam i usłyszałam na lwóweckim Agatowym Lecie katarynkę, postać wydała mi się na tyle znajoma , że podeszłam z pozdrowieniem i pytaniem.... czy pan grał w Gorzowie ?
tak ...odpowiedział pan Kataryniarz [ bo takim słownictwem będę się posługiwać]...zaczęła się luźna rozmowa, Ludwik oczywiście jako znający się na tych instrumentach porozmawiał o sprawach technicznych,
katarynka grała, małpka wyciągała łapki...dzieci słuchały z ciekawością więc nie zabieraliśmy więcej czasu i ruszyliśmy na zwiedzanie stoisk.
Jednak w niedzielę, pod wpływem nie wiem...intuicji czy dobrych fluidów.... podeszłam znów do pana Kataryniarza, tym razem z postanowieniem dłuższej rozmowy....
kiedy pan zapytał czy mieszkamy w Gorzowie a ja odpowiedziałam że nie... że my jesteśmy stąd.... uśmiech zagościł na jego twarzy...
i co się okazało ?
Pan Włodek mieszka kilkanaście kilometrów od nas, pod Jelenią Górą....
no nie .... takiej okazji nie można było przepuścić, zaprosiliśmy go do nas , bo w drodze powrotnej przejeżdżą przez naszą wieś....
i tak w domu, przy kawce rozpoczęła się świetna rozmowa, dyskusja....
Ludwik ma w swoich zbiorach katarynki, mechanizmy do nich więc rozmawiali fachowo i konstruktywnie.
Mam nadzieję, że będziemy się częściej spotykać, bo pan Włodek jest bardzo sympatycznym , mądrym i wrażliwym na muzykę człowiekiem. Jednocześnie bardzo skromnym....
MEG ..... DZIĘKI TOBIE POZNALIŚMY KOLEJNEGO POZYTYWNIE ZAKRĘCONEGO CZŁOWIEKA....
co to jednak znaczy net!!!
dalsze zwiedzanie zaprezentuję w postaci zdjęć, one lepiej oddadzą atmosferę imprezy...
były i wspaniałe stalowe rumaki... dla każdego coś miłego...
a my jedziemy dalej jak pisałam wczoraj do .....
...bardzo się cieszę, że mieliście okazję poznać Pana Kataryniarza, który tak pięknie nam w Grodzie nad Wartą grał...
OdpowiedzUsuńSerdeczności:)
Ale fajnie... Cóż mogę jeszcze napisać? FAJNIE. Lubię ludzi pozytywnie zakręconych i tyle!
OdpowiedzUsuńPrzyjemnie poznać człowieka z pasją.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZ takim kataryniarzem bywała jeszcze papużka co ciągnęła losy albo wróżby
OdpowiedzUsuńJak dobrze, ze kataryniarze jeszcze w ogóle istnieją?
OdpowiedzUsuńA i ludowa kapela cudna, chyba przyjemnie było jej posłuchac?
Wystawa minerałów tez niezwykle okazała.
Serdecznosci przesyłam
Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte i wszędzie można spotkać fantastycznych ludzi :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Anowik ma absolutną rację.
OdpowiedzUsuńPrzy okazji widzę piękny egzemplarz krzemienia pasiastego, o którym pisałem u siebie. A tak przy okazji warto zauważyć jeszcze jedno: bardzo ładnie Ci w tym kapeluszu...
Pozdrawiam