15 lipca 2013

KATARYNIARZ KARKONOSKI...WŁODEK





Nic nie dzieje się przypadkowo,
zawsze jest jakaś przyczyna i konieczność.
Platon



I taka sytuacja zaistniała w sobotę a finał nastąpił w niedzielę...

Zainspirowana postem Meg
TUTAJ
http://megg68.blogspot.com/2013/07/kataryniarze.html


i jej świetnymi zdjęciami zobaczyłam i usłyszałam  na lwóweckim Agatowym Lecie katarynkę, postać wydała mi się na tyle znajoma , że podeszłam z pozdrowieniem i pytaniem.... czy pan grał w Gorzowie ?
tak ...odpowiedział pan Kataryniarz [ bo takim słownictwem będę się posługiwać]...zaczęła się luźna rozmowa, Ludwik oczywiście jako znający się na tych instrumentach porozmawiał o sprawach technicznych,
katarynka grała, małpka wyciągała łapki...dzieci słuchały z ciekawością więc nie zabieraliśmy więcej czasu i ruszyliśmy na zwiedzanie stoisk.
Jednak w niedzielę, pod wpływem nie wiem...intuicji czy dobrych fluidów.... podeszłam znów do pana Kataryniarza, tym razem z postanowieniem dłuższej rozmowy....
kiedy pan zapytał czy mieszkamy w Gorzowie a ja odpowiedziałam że nie... że my jesteśmy stąd.... uśmiech zagościł na jego twarzy...
i co się okazało ?
Pan Włodek mieszka kilkanaście kilometrów od nas, pod Jelenią Górą....
no nie .... takiej okazji nie można było przepuścić, zaprosiliśmy go do nas , bo w drodze powrotnej   przejeżdżą przez naszą wieś....
i tak w domu, przy kawce rozpoczęła się świetna rozmowa, dyskusja....
Ludwik ma w swoich zbiorach katarynki, mechanizmy do nich więc rozmawiali fachowo i konstruktywnie.
Mam nadzieję,  że będziemy się częściej spotykać, bo pan Włodek jest bardzo sympatycznym , mądrym i wrażliwym na muzykę człowiekiem. Jednocześnie bardzo skromnym....

MEG ..... DZIĘKI TOBIE POZNALIŚMY KOLEJNEGO POZYTYWNIE ZAKRĘCONEGO CZŁOWIEKA....

co to jednak znaczy net!!!







dalsze zwiedzanie zaprezentuję w postaci zdjęć, one lepiej oddadzą atmosferę imprezy...





















były i wspaniałe stalowe rumaki... dla każdego coś miłego...



a my jedziemy dalej jak pisałam wczoraj do .....

7 komentarzy:

  1. ...bardzo się cieszę, że mieliście okazję poznać Pana Kataryniarza, który tak pięknie nam w Grodzie nad Wartą grał...
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajnie... Cóż mogę jeszcze napisać? FAJNIE. Lubię ludzi pozytywnie zakręconych i tyle!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemnie poznać człowieka z pasją.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Z takim kataryniarzem bywała jeszcze papużka co ciągnęła losy albo wróżby

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze, ze kataryniarze jeszcze w ogóle istnieją?
    A i ludowa kapela cudna, chyba przyjemnie było jej posłuchac?
    Wystawa minerałów tez niezwykle okazała.
    Serdecznosci przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte i wszędzie można spotkać fantastycznych ludzi :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Anowik ma absolutną rację.
    Przy okazji widzę piękny egzemplarz krzemienia pasiastego, o którym pisałem u siebie. A tak przy okazji warto zauważyć jeszcze jedno: bardzo ładnie Ci w tym kapeluszu...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń