8 lipca 2013

DOPISEK.....




Nawiązując do poprzedniego posta.... nie chodzi tu tylko o zrównanie praw kobiety i mężczyzny.... Rzecz rozbija się o młode, chłonne umysły dzieci, takimi zmanipulowanymi łatwiej w przyszłości rządzić, bo przecież treści które zapadają w umysły i serca jako pierwsze stanowią pewna matrycę naszego funkcjonowania.
I tak w niemieckich przedszkolach stosowane są zabawy w "lekarza" dotykanie miejsc intymnych dziecka, zabawa w gejów i lesbijki....W książeczce "ABC małego ciała Leksykon dla dziewczynek i chłopców jest zawarta instrukcja i przekaz że np "dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne"... Czy na po aby dziecko poznało własne ciało potrzebne są wytyczne i instrukcje w przedszkolu ? a gdzie rodzice ?
Daniel Cohn - Bendit, dziś wpływowy poseł Parlamentu Europejskiego opowiada
...
Długo miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym [państwowym] przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję (...). Pytałem się ich: „Dlaczego wybrałyście mnie i nie bawicie się z innymi dziećmi?”
  • Źródło: Le Grand Bazar, 1976 (autobiografia)
 WIĘCEJ TUTAJ




a może historia braci Reimerów pokaże skutki ideologii gender ?
WIĘCEJ TUTAJ

I TUTAJ

i nie chodzi tutaj o te poszczególne przypadki,  tylko o cały system, dlaczego studia o tym kierunku są kierowane przede wszystkim do pracowników administracji rządowej i samorządowej wszystkich szczebli ?
Bo to przyszli ustawodawcy którzy będą ustanawiali prawo pod własne potrzeby... 
którzy opanują metody inżynierii społecznej zdolnej do zniszczenia egzystencjalnych podstaw społeczeństwa.
Przecież nie można za pomocą narzędzi politycznych ingerować w tożsamość kobiety i mężczyzny, w ich płciowość i narzucać  im  swoje systemy wartości. 
Już Platon proponował likwidację monogamicznego i nierozerwalnego małżeństwa kobiety i mężczyzny i proponował "wspólnotę kobiet i dzieci " , ale  kolejny filozof  Arystoteles uważał te tezy za szkodliwe ...
 Jak wychodzimy na wspólnotach.... chyba każdy wie.... prozaicznie.. np..wspólnota mieszkaniowa ... ilu właścicieli tyle różnych zdań, oczekiwań,  zebrania na wspólnotach to materiał dla psychologów i psychiatrów.
A tworzy się coraz więcej udziwnionych ustaw, uchwał, załączników to tychże....  czy ludzie nie mają własnego rozumu jak postępować w życiu tylko potrzebne są im instrukcje ? do wszystkich prawie życiowych czynności ?

Ale ale, może się czepiam, choć na swoje usprawiedliwienie mam to,  że  URODZIŁAM SIĘ W INNEJ EPOCE ..

.
 
Im bar­dziej sko­rum­po­wane państwo, tym więcej praw.
Tacyt

11 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie mam tej książeczki..... ja patrzę na problem z boku....bo moje dzieci juz dawno wyrosły...

      Usuń
  3. cóż dziwy ja tego też nie pojmę bo niby jestem tolerancyjny, światły i postępowy ale nie rozumiem pewnych rzeczy i chyba nie przekonam się

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale niby co tak trudno pojąć?
    Mam 5cio letnie dziecko. Właśnie "straciła" przedszkolną, najlepszą koleżankę, bo jej rodzice się rozwiedli. To była wielka tragedia w jej skali. Może pamiętacie, jeśli mieliście dzieci(małe). Dzięki książce mała rozumie, że to może się zdarzyć i że życie toczy się dalej. Że ci rodzice założą kolejne rodziny, że spotykamy koleżankę tylko z tatą w weekendy. Czy się to kościołowi podoba, czy nie, tak się dzieje. W ogromnej skali. Możecie oczywiście udawać, że to się nie dzieje. Wasza sprawa.
    Znamy też pary homoseksualne. Żadna rewelacja. Książka pokazuje dzieciom, że nie są to dzicy zboczeńcy, ale normalni ludzie, którzy są jak inni, którzy chcą być szczęśliwi, którzy się kochają. Tak jest, czy się to kościołowi podoba, czy nie. Tworzą swoje światy, rodziny, żyją obok nas, chodzimy z nimi na piwo i kawę. Możecie nie chodzić. Wasza sprawa.
    Nowelizacja prawa ma służyć ochronie prawa mojej córki do stanowienia o sobie i do niezakłamanego, pełnego rozwoju.
    Cholerną manipulacją jest pisanie, że gender to odwracanie naturalnego porządku rzeczy. Jest dokładnie przeciwnie. Gender chce jedynie wyzwolenia z ról społecznych, w jakie za namaszczeniem kościoła, od pokoleń wpasowywane są dziewczynki i chłopcy.
    Nie życzę sobie, żeby moja córka była wychowywana (w przedszkolu i szkole) do roli sprzątaczki, praczki, pielęgniarki (co najwyżej - lekarki) albo barbi zaspokajającej potrzeby seksualne jakiegoś palanta.
    Chcę, żeby dostawała tak samo rozwijające zabawki jak chłopcy. Zabawa głupim z pozoru samochodem albo układanie klocków rozwija zupełnie inne umiejętności niż ubieranie barbi albo bujanie lalki w wózku. Chcę, żeby kiedyś zarabiała tyle samo, co jakiś palant w jej wieku. Bo niby dlaczego nie>?
    Nie życzę sobie, żeby ktoś wkładał mojej córce do głowy, że naturalnie rodząca się w jej wieku seksualność to grzech i zboczenie. Jeśli ktoś nie wie, że w tym wieku dzieci zaczynają dotykać swoje miejsca erogenne i czerpią z tego przyjemność, to niech sobie.. nie wiem.. kupi jakąś książkę o rozwoju dziecka. Mam udawać, że tak nie jest czy walić dziecko po łapach? Dlaczego negujecie ten element zaleceń konwencji? Nie wiem, z kogo te cytaty są, ale może niech ten ideolog pójdzie do jakiejś szkoły...?!
    Bardzo chciałbym, żeby kumaty nauczyciel potrafił wytłumaczyć jej jako nastolatce, co to antykoncepcja i poddał analizie role społeczne, presje jakie wytwarza nasze, w ogromnej mierze - katolickie społeczeństwo. To byłoby super! Choć nie wierzę, że się uda w naszym pokoleniu, ale ku temu zmierzają zalecenia konwencji.
    Jeśli trzeba, sam jej będę kupował prezerwatywy. Nie jest to dla mnie problem. Można oczywiście udawać, że nastolatki nie uprawiają sexu. No można do cholery. Można.
    Nie trzeba być cholernie tolerancyjnym, światłym i postępowym, żeby rozumieć i popierać gender i feminizm. Wystarczy mieć córkę i dobrze jej życzyć. Nie dajcie sobie mieszać w głowach. Poczytajcie o gender czy feminizmie jakieś niezależne materiały, a nie jakieś cwane, zmanipulowane broszurki. Zastanówcie się, czemu ma służyć nowe prawo. Nie dajcie się szczuć i straszyć gender... feminizmem.. lesbami i pedałami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sąsiedzie jest wiele racji w tym co piszesz, ty jestes akurat światłym oczytanym facetem, mężem, ojcem i chwała ci za to.... nie neguję wszystkich też, niektóre są z założenia nawet "dobre"
    ty własnej córce kupisz prezerwatywy ale inny ojciec być może bedzie "pokazywał " swojej jak uprawiac seks.
    Nie mam nic do par homoseksualnych, czy rozwodów, tutaj uważam że kościół powinien zmienic swoje stanowisko...
    wszystko zależy od tego jakie podejście będą mieli przyszli "nauczyciele, wykładowcy".
    Każdą idee mozna sprowadzić na manowce, wyjśc przed szereg.... i tego się właśnie obawiam.
    To ludzie samo tworza zło....
    zaożenia komunizmu byy dobre.... równość, wolność..... i co się z nimi stało ? byli równi, równiejsi a reszta.... na zesłanie do gułagów...
    to jest niebezpieczne....i dlatego na temat gender POWINNO SIĘ ROZMAWIAĆ, WYJAŚNIAĆ...ITP...
    a zabawki w przedszkolu i domu ? zawsze były i będą różnorakie....
    mam i córe i syna i , były w domu lalki i autka..... i bawiy sie czym chciały ... Czy do tego potrzebne są przepisy ?
    ech musimy chyba porozmawiać.....bo to temat rzeka.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja widzę to zupełnie inaczej. Przepisy są potrzebne, bo durna pani w przedszkolu uważa każdego przeciętnego chłopczyka za zdolnego konstruktora, architekta i bóg wie kogo, a dziewczynka ma być miła i grzeczna. I tu jest koniec jej rozwoju. Pani czapkuje tatusiowi małego, rozwydrzonego palanta, nim się zajmuje, a dziewczynki czekają na swoją kolej, są przezroczyste i nie ma na ich temat nic do powiedzenia. Jak patrzę na to, jak.. jak nawet nie durnota, ale po prostu bezmyślne powtarzanie utartych schematów wbija kolejne pokolenia dziewczynek i chłopców w stary układ, kształtuje ich sposób myślenia, całe ich życie.. to mnie tarpie. Nie jest dobrze! Temat rzeka... ale taka norma jest do dupy. Gender to ogromny temat i ogromna nadzieja na zmiany. Mam gdzieś, czy to pasuje jakimś zapóźnionym ideologom, czy nie. Żadna nagonka nie zmieni tego, że widzimy już świat inaczej. To jest walka o prawa naszych dzieci, nie odpuścimy! ;) Teraz jest czas na zmiany, nie bójmy się na zapas. Pozdrowienia dla Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy zmiana obejmuje także obrażanie ludzi:( Czy pani musi być określana jako durna ??? Wiele rzeczy toleruję, bo każdy ma prawo żyć jak chce, oczywiście jeśli swoim postępowaniem nie krzywdzi innych. Jedyne czego nie toleruję, to braku kultury:))) Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie ...czy pani musi byc tak okreslana ? i kto ja tak okresla ?

      Usuń
    2. Zacisze. Rozumiem Twój argument. Zamknie każdą dyskusję. Z kimś, kto nie jest kulturalny nie warto dyskutować. Wiadomo, kulturalny nie dość, że jest z założenia lepszy, to zawsze ma rację. :)
      Ja zamierzam bezmyślność i durnotę nazywać po imieniu! Niestety przedszkolanką może być każdy. Każdy też może przedszkole założyć.
      Myślicie, że celowo w kółko powtarzają dzieciakom, że "dziewczynki lubią różowe, dziewczynki nie mogą krzyczeć, niebieskie jest dla chłopców, chłopcy nie bawią się lalkami"?
      Myślicie, że robią to z rozmysłem?
      Chyba wolę wierzyć, że to z głupoty.
      Kulturka :) Pa!

      Usuń
    3. To oznacza tylko tyle, że @Radziejowe zacisze poczuło, że mówi się o niej. I co ja mam sobie w związku z tym pomyśleć? Zgadzam się z @Sąsiadem. Stereotypy służą uproszczeniu myślenia (mózg lubi iść na skróty), niestety stają się uświęconą tradycją, jak w tym psychologicznym dowcipie:

      Mąż pyta żonę :
      - Dlaczego zawsze, gdy robisz pieczeń odkrawasz kawałek z dwóch stron?
      - Och, bo tak się robi?
      - Ale po co?
      - Wtedy mięso jest lepsze.
      - yyyy, poważnie?
      - Tak, moja mam zawsze tak robiła. A zresztą ... zapytam ją.

      Idzie żona do matki i pyta:
      - Czemu zawsze pieczeń obcinasz z dwóch stron?
      - Moja mama tak robiła.
      - Dlaczego?
      - Nie wiem, ale zapytam ją.

      Idzie mama do babki i pyta:
      - Dlaczego zawsze obkrajałaś pieczeń z dwóch stron?
      - Miałam małą brytfannę.

      I tak kolor niebieski może uszkodzić mózg córki sąsiedzie :). Ech, poza tym zauważ, że temat gender pojawił się w mediach, gdy zaczęto mówić o pedofilii w Polskim kościele. Gdy tymczasem zasady gender są w prawodawstwie od lat i do tej pory nie było problemu. To smutne.

      Usuń