3 października 2012

MISZ MASZ.....




Pewnie znane jest przysłowie.... jak nie urok to przemarsz wojska.... pasuje do mnie jak ulał.
Net w końcu podłączony choć nie obyło się bez wizyty uprzejmych panów  spod Lwówka.... Liveboxs nie chciał odpalić, nie przyjmowała hasła neostrada, ale po tych perypetiach NET JEST...
Gorzej z kompem, znów fiksuje Vista i czeka mnie przeinstalowanie, znów pewnie poginie mi część danych wrrrr.... choć już teraz skopiowałam na zapasowy dysk....
Pogoda wspaniała, prawdziwie jesienna a ja nie mam czasu na jej podziwianie , w domu tyle pracy że szok.... wszystko NA WCZORAJ..... powoli ogarnęłam swój "gabinet" hi hi .... jak to pięknie brzmi..... na drutach czekają mitenki, dwa swetry.... nie wiadomo co najpilniejsze.
Wczoraj o zachodzie słońca wyszłam z psem na łąkę.... dwa kroki od domu,  na wzgórzu..... 
w dole snuły się dymy z kominów, zapach suchych liści, dym, i taki nie do opisania zapach ziemi.... 
nie potrafię się tym ciągle nie zachwycać.... 
Moim marzeniem od wielu wielu lat było zamieszkanie na wsi, pewnie w dawnym wcieleniu mieszkałam w jakimś "upadłym , polskim dworku" bo te klimaty są dla mnie dziwnie bliskie.
I teraz nareszcie mam swój mały kąt na ziemi..... za co dziękuję codziennie Losowi, 
Wczoraj po drodze na łąkę zbierałam kasztany, leży ich cała masa, są piękne i dorodne, nie skażone żadnym robalem....
Zastanawiam się czasami , że właśnie teraz powracam do klimatów z czasów swojej młodości..... mam w domu meble z lat 60-tych, piękny żyrandol też z tego okresu.... to pozostałości  po pani Walerii,  pokażę jak trochę się uporamy z pracą, bo teraz najpilniejsze jest uruchomienie centralnego.
Jest nowe, całe w miedzi ale Ludwik robi podłączenia do łazienki na piętrze, wczoraj siedział cały wieczór w piwnicy.
A dom ? pokochany od pierwszego spojrzenia na portalu nieruchomości, dziwne, ale przejechaliśmy setki kilometrów w poszukiwaniu i żaden nas specjalnie nie zauroczył....a ten, jakby czekał na nas....
może i za duży jak dla nas....ale jest nareszcie normalny, duży strych, duża piwnica....bo w poprzednim Ludwikowym domu nie chciałam nic poprawiać, a tutaj nareszcie urządzamy go pod naszym kątem.
Misiek już też przewieziony, razem z budą.... ale z nim to były przeboje....
jak pisałam to stary pies, z odzysku, uratowany przed kaźnią..... a ponieważ lubił ucieczki to musiał być wiązany. No i nigdy nie jechał samochodem....
Najpierw Ludwik wyszykował mu miejsce w aucie  za nami "żeby czuł się bezpieczny" !!!!, później z tyłu buda no i jakieś klamoty....
no ale jak  go wsadzić do samochodu?  bał się wejść , więc ja z jednej strony auta go wabiłam a z drugiej Ludwik go wpychał.... no jakos udało nam się go zatrzasnąć, 
 i jazda....
 wtedy Misiek pokazał co potrafi....mieliśmy jego mordę  na poziomie swoich szanownych mordek, do tego zaczął skakać, zaczepiać nas łapami a by w końcu próbować przejść na przednie siedzenie
walczyłam z nim całą drogę odpychając jego łeb, łapy, i modląc się aby jak najszybciej dojechać.... nie daj Boże zahamować bo by poleciał na nas.....
ta godzina drogi to koszmar.... mieliśmy jak na horrorze " z tyłu za sobą  bestię"....
ale w domu  szybko się zaaklimatyzował, teraz obszczekuje wszystkich obcych....


moje miejsce pracy... jeszcze nie dopieszczone :)






 i nieodzowny lokator łażący za mną JAK PIES

14 komentarzy:

  1. Widoki prześliczne! Człowiek, który odnalazł swoje miejsce na ziemi nie potrzebuje pałaców, brylantów, limuzyn...
    Dobrze macie;) A psiak, jak widać, tez ma swoje miejsce;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak widoki są bardzo piękne:)) a piesek widać, że mu się nowe mieszkanko podoba:))) pozdrawiam cieplutko Viola

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny gabinet. I piękna okolica. Kurcze, daleko mieszkasz od Warszawy? Chętnie bym Was odwiedziła w tym malowniczym miejscu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę,że jesteś na swoim bardzo szczęśliwa. Ja też chyba w poprzednim wcieleniu byłam babą ze wsi albo i z głębokiego lasu. Rozumiem więc Twoją radość. Powodzenia i szczęścia życzę. Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne widoki i takie sielskie , a pies to najlepszy przyjaciel.Pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny widok ze swojego domu masz. Gabinet/ pracownia jest słodka. Bardzo bym się cieszyła posiadając taką. No i ten dom. Widziałam i uważam go za dobrą inwestycję. Kochasz to miejsce a to najważniejsze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja Ciebie rozumiem. Też kilkanaście lat temu zostawiłam miasto i wybrałam wieś, stary drewniany domek pod lasem i jestem tu szczęśliwa, czego i Tobie życzę.
    Ja też mam tego cholernego Liveboxsa i moj komputer nie chce go przyjąć. Przez to nie mam czynnego telefonu stacjonarnego i tv, tylko to co odbieram z anteny naziemnej, czyli 3 programy.
    Piękne widoki i przytulny gabinet, Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Bądź szczęśliwa w swoim wymarzonym domu ze swoim mężem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. ...ależ masz sielsko...:)
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Od urodzenia mieszkam na wsi:)
    Kocham tą moją wioskę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się razem z wami.Każdy dzień zaczynam od twojego blogu.Zazdroszczę widoków i serdecznie pozdrawiam.Danka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale miejsce! Naprawdę zazdroszczę. Ja mieszkam w bloku więc z każdej strony widzę tylko bloki... Takie osiedle z wielkich płyt. Masakra! Jedyny plus to taki, że wszędzie blisko. A jesli chodzi o komputer to vista tak ma. Dla mnie najlepszy był XP

    OdpowiedzUsuń
  13. Rowerem możesz po domu :))), wspaniale!

    OdpowiedzUsuń