Pewnie znane jest przysłowie.... jak nie urok to przemarsz wojska.... pasuje do mnie jak ulał.
Net w końcu podłączony choć nie obyło się bez wizyty uprzejmych panów spod Lwówka.... Liveboxs nie chciał odpalić, nie przyjmowała hasła neostrada, ale po tych perypetiach NET JEST...
Gorzej z kompem, znów fiksuje Vista i czeka mnie przeinstalowanie, znów pewnie poginie mi część danych wrrrr.... choć już teraz skopiowałam na zapasowy dysk....
Pogoda wspaniała, prawdziwie jesienna a ja nie mam czasu na jej podziwianie , w domu tyle pracy że szok.... wszystko NA WCZORAJ..... powoli ogarnęłam swój "gabinet" hi hi .... jak to pięknie brzmi..... na drutach czekają mitenki, dwa swetry.... nie wiadomo co najpilniejsze.
Wczoraj o zachodzie słońca wyszłam z psem na łąkę.... dwa kroki od domu, na wzgórzu.....
w dole snuły się dymy z kominów, zapach suchych liści, dym, i taki nie do opisania zapach ziemi....
nie potrafię się tym ciągle nie zachwycać....
Moim marzeniem od wielu wielu lat było zamieszkanie na wsi, pewnie w dawnym wcieleniu mieszkałam w jakimś "upadłym , polskim dworku" bo te klimaty są dla mnie dziwnie bliskie.
I teraz nareszcie mam swój mały kąt na ziemi..... za co dziękuję codziennie Losowi,
Wczoraj po drodze na łąkę zbierałam kasztany, leży ich cała masa, są piękne i dorodne, nie skażone żadnym robalem....
Zastanawiam się czasami , że właśnie teraz powracam do klimatów z czasów swojej młodości..... mam w domu meble z lat 60-tych, piękny żyrandol też z tego okresu.... to pozostałości po pani Walerii, pokażę jak trochę się uporamy z pracą, bo teraz najpilniejsze jest uruchomienie centralnego.
Jest nowe, całe w miedzi ale Ludwik robi podłączenia do łazienki na piętrze, wczoraj siedział cały wieczór w piwnicy.
A dom ? pokochany od pierwszego spojrzenia na portalu nieruchomości, dziwne, ale przejechaliśmy setki kilometrów w poszukiwaniu i żaden nas specjalnie nie zauroczył....a ten, jakby czekał na nas....
może i za duży jak dla nas....ale jest nareszcie normalny, duży strych, duża piwnica....bo w poprzednim Ludwikowym domu nie chciałam nic poprawiać, a tutaj nareszcie urządzamy go pod naszym kątem.
Misiek już też przewieziony, razem z budą.... ale z nim to były przeboje....
jak pisałam to stary pies, z odzysku, uratowany przed kaźnią..... a ponieważ lubił ucieczki to musiał być wiązany. No i nigdy nie jechał samochodem....
Najpierw Ludwik wyszykował mu miejsce w aucie za nami "żeby czuł się bezpieczny" !!!!, później z tyłu buda no i jakieś klamoty....
no ale jak go wsadzić do samochodu? bał się wejść , więc ja z jednej strony auta go wabiłam a z drugiej Ludwik go wpychał.... no jakos udało nam się go zatrzasnąć,
i jazda....
wtedy Misiek pokazał co potrafi....mieliśmy jego mordę na poziomie swoich szanownych mordek, do tego zaczął skakać, zaczepiać nas łapami a by w końcu próbować przejść na przednie siedzenie
walczyłam z nim całą drogę odpychając jego łeb, łapy, i modląc się aby jak najszybciej dojechać.... nie daj Boże zahamować bo by poleciał na nas.....
ta godzina drogi to koszmar.... mieliśmy jak na horrorze " z tyłu za sobą bestię"....
ale w domu szybko się zaaklimatyzował, teraz obszczekuje wszystkich obcych....
| moje miejsce pracy... jeszcze nie dopieszczone :) |
| i nieodzowny lokator łażący za mną JAK PIES |
Widoki prześliczne! Człowiek, który odnalazł swoje miejsce na ziemi nie potrzebuje pałaców, brylantów, limuzyn...
OdpowiedzUsuńDobrze macie;) A psiak, jak widać, tez ma swoje miejsce;))
Tak widoki są bardzo piękne:)) a piesek widać, że mu się nowe mieszkanko podoba:))) pozdrawiam cieplutko Viola
OdpowiedzUsuńPiękny gabinet. I piękna okolica. Kurcze, daleko mieszkasz od Warszawy? Chętnie bym Was odwiedziła w tym malowniczym miejscu. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę,że jesteś na swoim bardzo szczęśliwa. Ja też chyba w poprzednim wcieleniu byłam babą ze wsi albo i z głębokiego lasu. Rozumiem więc Twoją radość. Powodzenia i szczęścia życzę. Ola
OdpowiedzUsuńPiękne widoki i takie sielskie , a pies to najlepszy przyjaciel.Pozdrawiam Alicja
OdpowiedzUsuńPiękny widok ze swojego domu masz. Gabinet/ pracownia jest słodka. Bardzo bym się cieszyła posiadając taką. No i ten dom. Widziałam i uważam go za dobrą inwestycję. Kochasz to miejsce a to najważniejsze. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJak ja Ciebie rozumiem. Też kilkanaście lat temu zostawiłam miasto i wybrałam wieś, stary drewniany domek pod lasem i jestem tu szczęśliwa, czego i Tobie życzę.
OdpowiedzUsuńJa też mam tego cholernego Liveboxsa i moj komputer nie chce go przyjąć. Przez to nie mam czynnego telefonu stacjonarnego i tv, tylko to co odbieram z anteny naziemnej, czyli 3 programy.
Piękne widoki i przytulny gabinet, Pozdrawiam
Bądź szczęśliwa w swoim wymarzonym domu ze swoim mężem. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń...fajnie... :)
OdpowiedzUsuń...ależ masz sielsko...:)
OdpowiedzUsuńKreślę pozdrowienia!
Od urodzenia mieszkam na wsi:)
OdpowiedzUsuńKocham tą moją wioskę:)
Cieszę się razem z wami.Każdy dzień zaczynam od twojego blogu.Zazdroszczę widoków i serdecznie pozdrawiam.Danka
OdpowiedzUsuńAle miejsce! Naprawdę zazdroszczę. Ja mieszkam w bloku więc z każdej strony widzę tylko bloki... Takie osiedle z wielkich płyt. Masakra! Jedyny plus to taki, że wszędzie blisko. A jesli chodzi o komputer to vista tak ma. Dla mnie najlepszy był XP
OdpowiedzUsuńRowerem możesz po domu :))), wspaniale!
OdpowiedzUsuń