9 maja 2011

ROWER



Moje zycie biegnie nieubłaganie naprzod, zaledwie miesiąc temu mielismy zimę a juz wiosna jest w rozkwicie.Korzystamy więc razem z Lutkiem ze wspaniałej ciepłej pogody i wybieramy sie na przejazdżki rowerowe, ja jestem w tym temacie zielona, nie jeździłam do tej pory... ale teraz pod okiem "instruktora" / kochanego i wyrozumiałego/ zaczęłam swoją przygodę z dwoma kółkami.
Wybralismy sie więc ostatnio na taki wypad,
wyjechaliśmy pod wieczór, na niebie świeciło jeszcze słońce, jechalismy więc sobie spokojnie między łanem rzepaku a oziminą piękna asfaltową drogą, ciszę przerywał tylko spiew skowronka. Zatrzymaliśmy się po jakimś czasie na krótki postój, weszliśmy na polna drogę skąd rozpościerał sie wspaniały widok na okoliczne wzgórza i pola, sprawiało to wrażenie niesamowite, tyle piękna wokół nas, .... tylko MY i przyroda....
Lutek w pewnej chwili objął mnie i pocałował..... ten pocałunek w promieniach słońca na tle tak pięknych widoków był momentem prawie nierealnym.... odebrałam go jako kolejny mały cud w naszym życiu....
Opiekuńcze ramiona ukochanego mężczyzny, gorące usta..... czy można marzyc o czymś więcej ?
Trwalismy tak wtuleni w siebie chłonąc naszą bliskość ....
Za chwilę ruszylismy dalej, ponieważ droga biegła pod górę a ja niestety nie daje jeszcze rady jechać szlismy sobie prowadząc rowery i rozmawiając. Lutek powiedział , wiesz może czasami nie potrafię słowami powiedzieć tego co czuję, ale....
wiem co chciał powiedzieć, wiem tez , że w tym temacie jest małomówny, albo moze jeszcze niezbyt pewny swoich uczuć skoro nie padają słowa...
Ale widzę jego zachowanie na co dzień, czuję się otoczona ciepłem i uczuciem więc słowa nie sa tu chyba najważniejsze.
Dalsza droga wiodła nad zalew, sceneria jednak nas przerosła, po trzeciomajowych opadach śniegu na ścieżce leżały powalone konary i gałęzie.... więc znów trzeba było zsiąść z rowerów.
Za to nad wodą kolejny zachwyt, śpiew ptaków, plusk wody..... z szuwarów wypłyneła kacza rodzina, a gdzieś w oddali nurkowały dwa perkozy, pojawiły się też łabędzie, na gnieździe siedziała łyska...
Odczuwalismy oboje ten niesamowity piękny czas podarowany nam......
Wracaliśmy juz o zachodzie słońca, które czerwoną łuną oświetlało wzgórze zamkowe i wygasły wulkan....Znów sceneria bajkowa....
Te wszystkie pozytywne wrażenia przełożyły się na gorącą , namiętną noc.....
Prawdą wszak jest że na udana noc pracuje się juz od rana,
Taki wspólny wypad, wspólne przezycia piękna przyrody bardzo łączy, więc nic dziwnego że i w łóżku bylismy dla siebie niesamowitymi kochankami. Radość ze wspólnej bliskości miała zapach wiśni.... Było nieziemsko i odlotowo.
I w niedzielę po koscieie Lutek mi mówi ze "zgrzeszył na mszy " bo przeniósł się myslami do naszej wspólnie spędzonej nocy.



Chyba nie trzeba piękniejszego potwierdzenia.... i za to go własnie kocham, za te proste słowa , świadczące o jego uczuciu i wrazliwości.









Wiosną na rowerze
Pieśnią wolności opon granie



,łańcuch w ogniwach cicho mruczy,



że czas się w wiosny włączyć taniec,



czas się jej piękna znów nauczyć.



Na twarzy wiatru lekki powiew,



jasny, promienny słońca dotyk



trochę bliżej lepsze zdrowie



i trochę dalej są kłopoty.



Krajobraz nowy się odsłania,



kwitnące kwiaty, młode liście,



zapachów słodkich panorama,



kolory świeże i przeczyste.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz