30 maja 2011

PRZYPADKI I TULIPANOWIEC




Ostatnie dni były jak zwykle obfite w "dziwne" , wręcz nieprawdopodobne wydarzenia.
Otóż w piątek wybralismy się popołudniem na zakupy, ponieważ w sobotę i niedzielę w mieście będą się odbywały okolicznościowe imprezy. Miałam tylko dokupić parę rzeczy więc weszłam do sklepu ...a właściwie nie zdązyłam , ponieważ zatrzymała mnie kobieta.... słowami...W. poczekaj.....
skąd u licha zna moje imię pomyslałam, ja jej przecież w ogóle nie znam.... zatrzymałam się zdziwiona i chyba miałam głupią minę, bo ona znów powiedziała.... W. zaczekaj, chcę porozmawiac... czy ty jesteś z Ludwikiem? o kurna myślę sobie, pewnie kolejna "adoratorka " Lutka chce mnie obejrzeć ? Juz jedna próbowała " rozmawiać " ... czytaj ...zobaczyć , pooglądać mnie z bliska.... w kościele.....ale ja nie jestem skora do zawierania tego typu znajomości....
Zycie prywatne Ludwika przed naszym poznaniem pozostaje tylko historią dla mnie....

No więc stoję z ta głupawą miną w drzwiach sklepu kiedy kobieta mówi.... to ja Gabi ...z portalu S...
noooo, wszystko juz rozumiem, piszemy do siebie na portalu posty, dyskutujemy na wątkach ale nigdy się nie widziałyśmy osobiście na żywo. No i ona mieszka prawie 400 km dalej od miejsca naszego spotkania...
Gabi poznała nas idących ulicą, zrobiła nam zdjęcie i postanowiła ze mną porozmawiać.... Hi hi...
to może przytrafić się tylko mnie..... zaczynam się zastanawiać czy nie jestem jakąś "czarownicą" .
A propos czarów.... byliśmy z Ludwikiem w starym parku zrobic parę fotek tulipanowca , który właśnie zakwita....
i po raz pierwszy "wysiadła" mi komórka, rozładowała się pomimo tego że była przez noc doładowana, wsiadając do samochodu Ludwik stwierdził , że nie działa komputer samochodowy, po raz pierwszy oczywiście tez to się zdarzyło....
Musiał zresetować całą aparaturę abyśmy mogli wyjechać.....
Czy to nie dziwne ? być moze w parku , w starodrzewiu przechadzają się duchy przodków, może chcieli nam zwrócic na coś uwagę ? albo podziękować za zainteresowanie się ich dawną posiadłością ? Nie wiemy......
No i trzecie samoistne spotkanie, które nastąpiło na cmentarzu..... poszliśmy zapalić znicz.... i oczywiście także w tym momencie musiała się tam znaleźć "była " Ludwika.....
Wypadało podać rękę i się przywitać... i później wspólnie wrócić .... bo nie wypadało inaczej....hmmm
Znów zostałam "wyoglądana " z bliska, myslę że juz w końcu nie będę wzbudzać zainteresowania jako nowa partnerka ....
I jeszcze jedno ciekawe zdarzenie, bylismy z Ludwikiem na otwarciu historycznej wystawy, fotografów było mnóstwo, prawie każdy z uczestników robił zdjęcia, zarówno i prywatnie jak i służbowo, flesze tylko migały....
no i wraca kiedyś Ludwik do domu z gazetą lokalną i mówi..... zobacz jest relacja z wystawy i jedno zdjęcie...
.... i na tym zdjęciu jestem i ja i Ludwik, stoimy w oddaleniu, czyli "razem ale osobno"
Znów przypadek ?
Duzo by pisać , bardzo często się nam przytrafiają takie dziwne, niby przypadkowe sytuacje, ale ja sadzę , że to wszystko jest gdzieś tam na Górze poukładane i serwowane w odpowiednim czasie nam tu na Ziemi.....









1 komentarz: