Po dzisiejszym telefonie od byłego jestem znów psychicznie "sprowadzona do parteru"... sam nie potrafi rozmawiać z córką, 18 letnią kobietą.....i wszystkimi swoimi niepowodzeniami obarcza mnie.
To moja "wina" że wyprowadziłam się z domu, tego domu którego nigdy nie miałam, że jestem "szczęśliwa" i żyję sobie spokojnie ....w przeciwieństwie do niego,
Do tej pory nie wiedział co to znaczy wychowywać dziecko, nie zajmował się domem , nie obchodziła go ani szkoła, ani zachowanie, ani problemy wychowawcze. To ja chodziłam do szkoły, do psychologa, do logopedy, do lekarza itd.... te problemy były mu obce...
I teraz również..... mówi o tym sama córka. Sam rzadko bywa w domu więc dziwię się w czym tak naprawdę jest problem.... w tym , że dziewczyna ma swoje zdanie , i potrafi mu je powiedzieć?
Nigdy nie umiał rozmawiać normalnie, narzucanie własnego zdania i mobbing były na porządku dziennym. I nawet teraz próbuje wywrzeć na mnie poczucie winy za własne błędy i rozwód.
A dla mnie ten rozwód był wybawieniem, nareszcie potrafię normalnie życ, spać, rozmawiać...nie czuję niepokoju kiedy Ludwik wraca do domu, wręcz przeciwnie czekam na niego z niecierpliwością i radością , aby przytulić się i dać buziaka. Tak właśnie rozumiem partnerstwo w związku, ciepło i zrozumienie , przyjaźń, miłość.....to normalne jego atrybuty .
Aby sie odstresować włączyłam sobie koncert f-moll Szopena... i jak zwykle popłynęły z oczu łzy....oczyszczające duszę.....choc niesmak z rozmowy pozostał.
Za to Ludwik powiedział coś, co mnie wzruszyło i podbudowało, wyczuł bezbłędnie mój nastrój a jego słowa wpłynęły na mnie kojąco. Wiem że mam w nim wielkiego przyjaciela, i to mi wynagradza wszelkie inwektywy byłego....
Pozwól swej duszy
Pozwól Swej duszy odpocząć, od ludzkich cierpień i trosk.
Pozwól jej złapać oddech,od ziemskich uciech-- co topią się jak wosk.
Pozwól jej unieść marzenia w niebiańskie Świata przestworza,
Pozwól popłynąć przez lądy,--piaski pustyni, I wielkie wzburzone morza.
Pozwól swej duszy, na szał,niech z Tobą w szale zatańczy,
Gdzieś pośród gajów oliwnych,--ogrodów pomarańczy.
Pozwól Swej duszy na miłość,szaloną,wielką i czystą,
Byś znalazł w kolorach tęczy,jej biel-- krystalicznie przejrzystą.
Pozwól swej duszy dołączyć do kluczy--gęsi, żurawi,
Niech wiatr ją poniesie unosząc-- na skrzydłach,
I z nimi w niebiosach się scalić.
Pozwól swej duszy czasem,na sidła,--omotania,
Na wielkie zapoznania z uczuciem, I wielkie z nim rozstania .
Pozwól swej duszy na smak , pocałunek,dotyk,
W alkowie--gdzie łączą się w jedno—kochankowie,
Siebie nawzajem spragnieni.
Pozwól swej duszy na zbytek—co jest zakazany,
Ona zna jego tabu---gdy Tobie jest nieznany.
Pozwól Swej duszy odejść,--gdy przyjdzie na nią pora,
Pozwól jej się z Tobą pożegnać ,--na długie pożegnanie.
Może kiedyś odnajdzie w Tobie,-- Coś co z nią Ciebie łączyło,
I wtedy zechce powrócić, w innej przestrzeni i czasie,
Gdzieś na Planecie Ziemi.
Urszula Kaźmierczak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz